Nauka

Wiceminister nauki chce zwalczać Covid-19 komórkami macierzystymi? Uczeni protestują

Prof. Wojciech Maksymowicz, poseł PiS i wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Prof. Wojciech Maksymowicz, poseł PiS i wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Robert Robaszewski / Agencja Gazeta
Ministerstwo nauki przeznaczyło właśnie 25 mln zł na badania nad koronawirusem. Oby część tych pieniędzy nie sfinansowała niepotwierdzonych i potencjalnie niebezpiecznych „terapii”.

Wojciech Maksymowicz – profesor, neurochirurg i poseł wybrany z pierwszego miejsca listy PiS w Olsztynie (rekomendowało go Porozumienie Jarosława Gowina), jak również obecny wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego – przekazał niedawno intrygującą wiadomość na antenie Polskiego Radia Olsztyn. Otóż Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, uczelnia, w której pracuje prof. Maksymowicz, ma wziąć udział w programach badawczych leczenia ciężkich przypadków zachorowań na Covid-19... komórkami macierzystymi.

Na pierwszy rzut oka informacja ta może się wydać jedynie pozytywną ciekawostką. Czyż nie warto w obecnej sytuacji wypróbować każdą niekonwencjonalną metodę walki z wirusem SARS-CoV-2? Tylko że akurat ten pomysł, promowany przez wiceministra nauki, budzi poważne wątpliwości.

Komórki macierzyste – modne i złudne panaceum

Komórki macierzyste to modny temat, gdyż często są opisywane jako wielka nadzieja medycyny. Bierze się stąd wiele nieporozumień, ponieważ ludzie traktują je jako cudowne, bo skuteczne panaceum. Tymczasem potwierdzoną skutecznością mogą na razie wykazać się tylko trzy terapie z zastosowaniem konkretnych rodzajów komórek macierzystych. To przeszczepy komórek pochodzących ze szpiku kostnego, które od lat standardowo stosuje się m.in. w leczeniu niedokrwistości, niedoborów immunologicznych czy białaczek. Można też przeszczepiać komórki macierzyste rąbka rogówki pobrane z narządu pacjenta w leczeniu jej uszkodzeń. Trzecia potwierdzona metoda to wykorzystanie komórek macierzystych skóry, które pomagają przy rozległych oparzeniach i owrzodzeniach.

Mimo to w Polsce i na świecie istnieją placówki medyczne, głównie prywatne, które za duże pieniądze – od kilkudziesięciu do ponad 100 tys. zł – oferują podawanie komórek macierzystych np. w leczeniu autyzmu, okulistyce czy ortopedii (było to w „Polityce” przedmiotem niedawnego dziennikarskiego śledztwa). Tymczasem nie ma żadnych przekonujących dowodów naukowych, że takie zabiegi pomagają. Wręcz przeciwnie, niekiedy mogą wręcz zaszkodzić. By legalnie oferować swoje odpłatne usługi, kliniki te wykorzystują niedoskonałe prawo i brak skrupulatności komisji bioetycznych.

Naukowcy protestują: komórki macierzyste nie pomogą wyleczyć Covid-19

Tak jak nie ma dowodów, by komórki macierzyste (chodzi konkretnie o tzw. mezenchymalne, najczęściej pozyskiwane z substancji o konsystencji żelu znajdującej się w pępowinie) leczyły autyzm, tak również nie ma podstaw, by sądzić, iż pomogą w chorobie Covid-19. Wprawdzie dostają się one do płuc, ale nie potrafią naprawiać tam uszkodzonych tkanek. Naukowcy, z którymi rozmawialiśmy, mówią nawet, że efekt mógłby być odwrotny do zamierzonego. Dlatego przeciwko pomysłom promowanym przez prof. Maksymowicza zaprotestował właśnie Komitet Biotechnologii PAN. Naukowcy piszą w liście skierowanym m.in. do ministrów nauki oraz zdrowia, że „zasadnicze znaczenie dla ograniczenia epidemii ma masowe wykonywanie testów i na ten cel powinny być przeznaczone adekwatne środki. Przeznaczanie funduszy na bardzo drogie terapie eksperymentalne o niepotwierdzonej skuteczności jest co najmniej szkodliwe. Naukowcy i lekarze, w tym szczególnie przedstawiciele rządu, powinni się kierować wyjątkową odpowiedzialnością i nie rozpowszechniać koncepcji niemających uzasadnienia w świetle obecnej wiedzy naukowej i medycznej”.

Negatywne opinie na temat stosowania komórek macierzystych u chorych na Covid-19 wydały również dwa prestiżowe towarzystwa naukowe: International Society for Stem Cell Research oraz International Society for Cell & Gene Therapy.

Minister nauki bada komórki

Skąd w takim razie przychylność prof. Maksymowicza dla tego typu wątpliwych pomysłów? W trakcie rozmowy z Polskim Radiem Olsztyn powołał się na prof. Annę Doboszyńską ze szpitala pulmonologicznego w Olsztynie. Miała jakiś czas temu zastosować komórki macierzyste u jednej (!) osoby z ciężką niewydolnością oddychania. Prof. Doboszyńska w rozmowie z lokalnym dziennikarzem stwierdziła jednak, że wyniki będą dopiero weryfikowane przez Akademię Medyczną w Szczecinie. I dodała, że „sama ma duże wątpliwości co do stosowania tej terapii. Jednak skoro są dowody, iż to nie jest szkodliwe, to uważam, że w sytuacji gdy pacjent jest umierający z powodu niewydolności płuc, można ją zastosować w ramach eksperymentu medycznego”.

Trudno nie zauważyć, że prof. Maksymowicz jest związany z podmiotami oferującymi wątpliwe eksperymentalne terapie komórkami macierzystymi. W Olsztynie działa prywatny Instytut Terapii Komórkowych, który za 49 tys. zł oferuje podanie komórek mezenchymalnych pacjentom z chorobami neurodegeneracyjnymi. W Instytucie zatrudnieni są podwładni prof. Maksymowicza z Katedry Neurochirurgii UWM, którą kieruje, oraz syn wiceministra.

Prof. Maksymowicz w ostatnich latach sam nadzorował w Katedrze Neurochirurgii wiele projektów podawania komórek macierzystych osobom cierpiącym na choroby neurodegeneracyjne. Uczestniczyło w nich co najmniej kilkuset pacjentów. Na przykład w 2014 r. media informowały o „badaniach na światowym poziomie” oraz „dobrych rezultatach leczenia stwardnienia zanikowego bocznego komórkami macierzystymi”. Zespół prof. Maksymowicza dysponował wówczas wynikami badań 11 chorych, którym podano komórki macierzyste. U siedmiu postępy choroby miały zostać znacznie spowolnione.

Do dziś jednak w żadnym recenzowanym czasopiśmie nie ukazała się jakakolwiek naukowa praca potwierdzająca, że takie terapie stosowane w katedrze prof. Maksymowicza okazały się skuteczne.

Ministerstwo nauki przeznaczyło ostatnio 25 mln zł na rozwój badań nad koronawirusem. Środki te mają być dopiero rozdysponowane, a powołany zespół ekspertów ma doradzić resortowi, na co je przeznaczyć. Warto więc będzie się przyglądać, dokąd trafią pieniądze i na co konkretnie zostaną wykorzystane.

Czytaj też: Czym są komórki macierzyste i co (naprawdę) potrafią wyleczyć?

PS Okazuje się, że nie tylko w Polsce „leczenie” Covid-19 komórkami macierzystymi staje się gorącym tematem. Kontrowersyjny polityk republikański, doradca i osobisty prawnik prezydenta Trumpa Rudy Giuliani napisał 27 marca na Twitterze: „Dziś dyskutowaliśmy o zastosowaniu komórek macierzystych do walki z koronawirusem. Amerykanie organizują się, by wygrać tę wojnę!”. Szybko skomentował to prof. Paul Knoepfler, biolog z University of California Davis School of Medicine, który na swoim blogu od lat tropi szemrane „terapie” komórkami macierzystymi. „Nie zdziwię się, jak za kilka dni Donald Trump zacznie mówić lub tweetować o komórkach macierzystych i koronawirusie” – napisał. Co tylko pomoże klinikom oferującym „terapie” takimi komórkami, a przez co ucierpią zwykli ludzie.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną