Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Nauka

Nowe unijne prawo dla ochrony przyrody. Dlaczego sprawa budzi w Europie coraz większe emocje

Protest aktywistów klimatycznych, maj 2019 r. Protest aktywistów klimatycznych, maj 2019 r. Guido Kirchner / AFP / EAST NEWS
Walka z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego zjednoczyła nie tylko grupy interesów, zwłaszcza rolników, ale także prawicę i skrajną prawicę. Widać wyraźnie, że kwestie zielonej transformacji zaczynają coraz bardziej polaryzować.

Prace Parlamentu Europejskiego rzadko wzbudzają wielkie emocje. Głosowanie nad Restore Nature Law (rozporządzeniem w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych) zwróciło uwagę wszystkich mediów – od wyniku zależała bowiem przyszłość Europejskiego Zielonego Ładu, wielkiej, długofalowej strategii rozwojowej Unii Europejskiej.

Projekt rozporządzenia został przedstawiony przez Komisję Europejską w połowie 2022 r. jako ważny element realizacji strategii zielonej modernizacji państw Unii w ramach Europejskiego Zielonego Ładu. Rozporządzenie odpowiada także na rekomendacje dotyczące ochrony bioróżnorodności przyjęte podczas szczytu ONZ w Montrealu w grudniu ubiegłego roku.

Czytaj też: Zatrzymamy wielkie wymieranie? Jest globalny plan

Prawica przeciw zielonej Unii

Nowe prawo zakłada odbudowę 20 proc. zdegradowanych obszarów przyrodniczych do 2030 r. oraz pełną odbudowę do 2050. Zgodnie z szacunkami przedstawionymi przez KE aż 81 proc. obszarów w krajach Unii Europejskiej jest w złym stanie, a 63 proc. gatunków chronionych nie ma zapewnionego odpowiedniego poziomu ochrony. Rozporządzenie szczegółowo charakteryzuje obszary podlegające odbudowie oraz sposoby działania, m.in. poprawę stanu lasów, odbudowę siedlisk morskich, przeciwdziałanie zmniejszaniu się populacji owadów.

Propozycje Komisji, mimo że oparte na solidnej wiedzy naukowej oraz analizach pokazujących, że nie zagrożą rozwojowi gospodarczemu ani rolnictwu, wywołały opór. Walka z rozporządzeniem zjednoczyła nie tylko grupy interesów, zwłaszcza rolników, ale także prawicę i skrajną prawicę. Odrzucenie propozycji nowego prawa wzięła na sztandary Europejska Partia Ludowa (EPL), największe ugrupowanie w Parlamencie Europejskim kierowane przez Manfreda Webera. Wśród argumentów wymieniano zagrożenie dla rolnictwa i tradycji opartych na rolnictwie, zagrożenie dla gospodarki, ograniczenie możliwości rozwojowych oraz nakładanie rygorów zmniejszających konkurencyjność europejskiej gospodarki.

Czytaj też: Raport ONZ. Wkroczyliśmy na drogę ekologicznej zagłady

Rolnicy kontra aktywiści

Atak spowodował defensywną reakcję twórców projektu rozporządzenia, którzy pierwotny tekst rozwodnili, łagodząc lub usuwając punkty wywołujące największy sprzeciw. Mimo tych poprawek negatywna kampania polegająca w dużej mierze na dezinformacji trwała do ostatnich chwil przed głosowaniem. Rozporządzenie zyskało 336 głosów poparcia, przeciw głosowało 300 eurodeputowanych. Wcześniej europarlament przegłosował wniosek o odrzucenie projektu rozporządzenia, mobilizując 324 głosy przeciwko 312 popierającym wniosek.

Przed PE trwała z kolei mobilizacja środowisk społecznych. Z jednej strony przeciwko rozporządzeniu argumentowali rolnicy, z drugiej strony stanęły środowiska aktywistów ekologicznych wspieranych przez naukowców, a także liczne środowiska biznesowe pokazujące swój zwrot ku ekologii. Nie zabrakło Grety Thunberg, legendarnej liderki ruchu klimatycznego. Warto dodać, że Polska oficjalnie wyraziła sprzeciw wobec projektu rozporządzenia, przeciwko niemu głosowała także większość polskich europarlamentarzystów.

Czytaj też: Szwedzi zaczynają mieć problem z Gretą Thunberg

Przyjęcie rozporządzenia, choć ma ogromne znaczenie ze względów politycznych, nie kończy pracy nad nowym prawem. Przed nami uzgodnienia z państwami członkowskimi i kształtowanie sposobu implementacji. Ważne jednak, że istotny dla logiki realizacji Europejskiego Zielonego Ładu dokument został przyjęty jeszcze podczas obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego. Trudno przewidzieć wyniki przyszłorocznych wyborów, widać jednak wyraźnie, że kwestie zielonej transformacji i polityki klimatyczno-ekologicznej zaczynają coraz bardziej polaryzować opinię publiczną w krajach Unii.

Czytaj też: Oszczędzanie gazu? Wykluczone, bo my jesteśmy przeciw!

Rozsądek kontra „ekoterroryzm”

Doskonałym przykładem Holandia, gdzie po dymisji rządu Marka Ruttego trwają przygotowania do przedterminowych wyborów. Szanse na pierwsze miejsce na wyborczym podium ma populistyczna partia BBB, której głównym zapleczem politycznym są rolnicy, a tematem mobilizującym elektorat jest sprzeciw wobec unijnej polityki ekoklimatycznej.

We Francji również następuje coraz większy podział. Część środowisk aktywistycznych działających na rzecz środowiska i klimatu coraz bardziej się radykalizuje – po marcowej bitwie przeciwko budowie zbiornika wodnego w Sainte-Soline minister spraw wewnętrznych Gérald Darmanin zapowiedział, że doprowadzi do rozwiązania ruchu Soulèvement de la terre, inicjatora protestu. Tak też się stało, działanie SDLT zostało zakazane przez rząd w czerwcu. Przeciwko radykalizmowi ekologicznemu wypowiada się zdecydowana większość Francuzów, choć również zdecydowana większość zgadza się z koniecznością działań na rzecz ochrony środowiska i walki z kryzysem klimatycznym.

To napięcie i niezgodę na radykalizm ze świadomością kryzysu ekologicznego wykorzystują populiści występujący jako obrońcy „zdrowego rozsądku” przeciwko „ekoterroryzmowi”, jednocześnie podłączając pod etykietę radykalizmu ekologicznego działania Komisji Europejskiej, rzekomo zbyt szybko forsującej zieloną agendę. Faktem jest, że jeszcze w 2019 r. trudno było sobie wyobrazić, by w publicznej politycznej debacie używać pojęcia Europejski Zielony Ład i poważnie traktować cele przyjęte zaledwie kilka miesięcy później.

Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. z bardzo dobrym rezultatem Zielonych otworzył drogę do odważniejszych działań ze strony Komisji. Dla środowisk aktywistycznych – i tak zbyt powolnych, dla zagrożonych grup interesu – zbyt radykalnych. Czy to napięcie stanie się główną osią konfliktu w nadchodzących wyborach do europarlamentu? Debata o Nature Restoration Law pokazała, że to możliwy scenariusz, a wyniki konfrontacji nie są przesądzone.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Kleszcz: pospolity, łąkowy, afrykański. Dlaczego nam grożą i jak się ich pozbyć

Wiktoria Romanek z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego opowiada „Polityce” o tym, jak rozróżnić kleszcze, o Narodowym Kleszczobraniu oraz tym, co robić, gdy znajdziemy kleszcza wbitego w nasze ciało lub ciało naszego czworonożnego przyjaciela.

Maciej Jaźwiecki
16.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną