Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Bombardowanie Iranu przyniosło tony dwutlenku siarki w atmosferze. Chmura dotarła do Chin

Satelity zmierzyły, że w ciągu kilkudziesięciu godzin ze zbombardowanych składów i rafinerii pod Teheranem ulotniło się ok. 30 tys. ton dwutlenku siarki. Satelity zmierzyły, że w ciągu kilkudziesięciu godzin ze zbombardowanych składów i rafinerii pod Teheranem ulotniło się ok. 30 tys. ton dwutlenku siarki. Shutterstock
„To, co nie spadło z deszczem, zostało uniesione przez wiatry wiejące w kierunku północno-wschodnim” – mówi chiński badacz Peng Zhang, który wraz z zespołem analizował dane przesłane przez satelity.

Wieczorem 7 marca 2026 r. siły zbrojne USA i Izraela uderzyły w rafinerię oraz trzy składy z produktami naftowymi w pobliżu Teheranu. W wyniku gigantycznych eksplozji i pożarów do atmosfery powędrowały znaczne ilości zanieczyszczeń, w tym sadzy, pyłu zawieszonego, metali ciężkich oraz dwutlenku siarki. Ten ostatni związek przeobraża się w powietrzu w aerozole siarczanowe, które powodują kwaśne deszcze, a u ludzi wywołują astmę, stany zapalne oskrzeli i inne dolegliwości układu oddechowego.

Czytaj także: Ślad węglowy wojny. Konflikt w Iranie zatruwa środowisko i zdrowie ludzi na wiele sposobów

Chmura pyłu, metali ciężkich i dwutlenku siarki

Przemieszczanie się chmury siarczanowych drobin śledziły jeden europejski i dwa chińskie satelity teledetekcyjne wyposażone w spektrometry pracujące w zakresie promieniowania ultrafioletowego, widzialnego i podczerwonego. Dzięki nim można monitorować na bieżąco poziom wielu związków chemicznych w atmosferze, w tym ozonu, metanu, tlenku węgla, związków azotu, a także dwutlenku siarki właśnie. Dla przykładu, instrument TROPOMI, w który wyposażony jest europejski satelita Sentinel-5P, poruszający się na wysokości ok. 800 km, dokonuje pomiarów co sekundę z rozdzielczością 7 km.

Dane z satelitów wykazały, że w ciągu kilkudziesięciu godzin ze zbombardowanych składów i rafinerii ulotniło się ok. 30 tys. ton dwutlenku siarki. Stężenie związku w atmosferze szybko wzrosło. Na obszarze zbliżonym do powierzchni Polski zarejestrowano w niektórych miejscach wartości średnio trzykrotnie wyższe od normy. W innych wzrost był jednak kilkunastokrotny. Część związków siarki dość szybko opadła na ziemię wraz z opadami „czarnego deszczu”, w którym znajdowały się także inne zanieczyszczenia, włącznie z drobinami sadzy i kropelkami węglowodorów.

„To, co nie spadło z deszczem, zostało uniesione przez wiatry wiejące w kierunku północno-wschodnim” – mówi chiński badacz Peng Zhang, który wraz z zespołem analizował dane przesłane przez satelity. Już dobę później chmura siarkowych drobin dotarła nad Uzbekistan, a po następnych kilkunastu godzinach pojawiła się na granicy Kazachstanu i Chin. Po drodze część zanieczyszczeń opadła na ziemię wraz z kolejnymi deszczami, a ich resztki ostatecznie uległy rozproszeniu w atmosferze nad zachodnimi Chinami i Mongolią.

Wojny zanieczyszczają środowisko

„Na przykładzie tego jednego incydentu widać, jak konflikty zbrojne mogą się przyczyniać do zanieczyszczania atmosfery w skali lokalnej, a nawet regionalnej” – konkluduje Zhang. Zwraca on uwagę na to, że według szacunków wszystkie ziemskie wulkany emitują w ciągu doby średnio ok. 60 tys. ton dwutlenku siarki. „Jedna seria bombardowań powiększyła ten wynik o połowę” – mówi.

Warto jednak dodać, że podczas bardzo silnych erupcji wulkanicznych w powietrze wyrzucane są znacznie większe ilości zanieczyszczeń. Na przykład potężnemu wybuchowi filipińskiego Pinatubo w 1991 r. towarzyszyła emisja ponad 10 mln ton dwutlenku siarki. Tyle że takie kataklizmy zdarzają się średnio raz na sto lat.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Świecka komunia. Bez mszy, Kościoła i katechezy. Nowy rytuał klasy średniej

„Świecka komunia”, choć terminologicznie sprzeczna, staje się odpowiedzią dla rodzin, które pragną celebrować dorastanie swoich dzieci bez obrzędów Kościoła.

Zbigniew Borek
19.05.2026
Reklama