Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Polski sektor kosmiczny stąpa twardo po ziemi

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Satelita ICEYE Gen4 SAR nad Skandynawią Satelita ICEYE Gen4 SAR nad Skandynawią ICEYE
W przyszłym roku minie 15 lat, odkąd Polska dołączyła do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Wydarzenie to uznaje się za początek rozwoju krajowego sektora kosmicznego, choć jego historia jest oczywiście dużo dłuższa.

Ważne miejsce w polskiej branży space zajmuje przede wszystkim Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk, które świętuje właśnie 50 lat istnienia. Jednak to dopiero wejście Polski w struktury ESA dało krajowemu sektorowi paliwo do lotu. Firmy, uczelnie i instytucje badawcze mogły zacząć ubiegać się o kontrakty od agencji; zyskały dostęp do jej infrastruktury i szansę na czerpanie doświadczeń od krajów, które zdążyły wznieść się na wyższy pułap. Krajowy sektor wykorzystał te możliwości i wykształcił pierwsze specjalizacje: w małych satelitach obserwacyjnych czy technologiach łącznościowych. Rządzący zaś zaczęli, z mniejszymi lub większymi sukcesami, przygotowywać w kraju otoczenie instytucjonalno-prawne, powołując w 2014 r. Polską Agencję Kosmiczną i uchwalając w 2017 r. „Polską strategię kosmiczną”, która wskazuje kierunki rozwoju i cele do realizacji do 2030 roku.

15 lat później nie tylko Polska, ale cały świat są w zupełnie innym miejscu. Przed kilkoma miesiącami analitycy banku Goldman Sachs ogłosili, że weszliśmy w drugą erę kosmiczną. Choć zwykle takie stwierdzenia warto traktować z dystansem, w tym przypadku wydaje się ono usprawiedliwione. Intensywność eksploracji kosmosu rośnie w ogromnym tempie. Jak wskazują dane Biura ONZ do spraw Przestrzeni Kosmicznej, od 2020 r. ludzkość wyniosła w przestrzeń więcej obiektów niż łącznie przez wszystkie lata od 1957, gdy na orbitę trafił Sputnik 1. Tylko w 2025 r. wystrzeliliśmy w kosmos 4556 satelitów, o 58 procent więcej niż w 2024 r. I nikt nie planuje zwalniać w tym kosmicznym wyścigu. Choć w roli głównego rywala Stanów Zjednoczonych Rosję zastąpiły Chiny, to tempo rywalizacji przypomina lata 60. i 70.

Pasażerowie czy piloci? Europa i Polska w nowym wyścigu kosmicznym

W tym wszystkim próbuje się odnaleźć Europa, na której niekorzyść grają pogarszające się relacje transatlantyckie. Polegając przez lata na bliskiej współpracy z USA – nie tylko z NASA, ale też firmami prywatnymi, na czele ze SpaceX – znalazła się w sytuacji, w której musi zacząć mocniej inwestować w technologiczną suwerenność. 9 września podczas Międzynarodowego Szczytu Kosmicznego w Paryżu prezes ESA Josef Aschbacher pytał europejskich ministrów, „czy będziemy pasażerami, czy pilotami” w procesie ekspansji kosmicznej gospodarki. 23 września, otwierając konferencję „Access to Space”, unijny komisarz ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius przedstawił problem jeszcze dosadniej: „Niezależny dostęp do przestrzeni kosmicznej to najważniejszy cel. Nie możemy być uzależnieni od zagranicznych rakiet. Stawką jest nasza wieloletnia przyszłość”.

Gdzie w tym kosmicznym wyścigu plasuje się Polska? „Zamiast utrzymywać się w europejskiej czołówce, znaleźliśmy się na końcu peletonu”, mówił niedawno w wywiadzie dla portalu Interia Grzegorz Brona, prezes kosmicznej spółki Creotech Instruments, która jako pierwsza w kraju weszła na główny parkiet giełdy. Optymistka wyczyta z tej wypowiedzi, że wciąż jesteśmy w grze. Pesymistka – że przegapiliśmy szansę na akces do grona zwycięzców. Sektor kosmiczny pełen jest jednak realistów, którzy choć patrzą w gwiazdy, stąpają twardo po Ziemi.

Między wielkimi sukcesami a systemową zadyszką

Z jednej strony branża celebruje więc to, co zasługuje na docenienie. Wzrost polskiej składki członkowskiej do ESA do 731 mln euro w ubiegłym roku czy uruchomiony w październiku 2026 r. państwowy Vinci Space Tech Fund o wartości 500 mln zł dadzą zastrzyk finansowy przeróżnym spółkom, od studenckich start-upów po doświadczone firmy. Plany utworzenia pod Warszawą centrum ESA i przyszłoroczny Międzynarodowy Kongres Astronautyczny w Poznaniu, który przyciągnąć ma ponad 10 tysięcy osób, mogą zwiększyć widoczność Polski na kosmicznej mapie świata. Rośnie też liczba studentów na kierunkach związanych z kosmosem – przykładowo na kierunku „Technologie kosmiczne i satelitarne” na Politechnice Gdańskiej o ponad 1/3 między 2024 a 2025 rokiem. Co więcej, uczelnie liczą, że statystyki poprawi „efekt Sławosza”, czyli wzrost zainteresowania kosmosem po ubiegłorocznej misji polskiego astronauty Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego.

Z drugiej strony potencjał branży space do tego, by być jednym z motorów napędowych krajowej gospodarki, wciąż napotyka bariery. Świętując we wrześniu dekadę istnienia, Stowarzyszenie Polskich Profesjonalistów Sektora Kosmicznego przygotowało listę 10 priorytetów rozwojowych, która trafnie adresuje bolączki. To m.in. brak aktualizacji dokumentów strategicznych, bez których trudno planować w długiej perspektywie czasowej, niedofinansowane kadry w instytucjach publicznych czy administracyjne wąskie gardła. Największym być może zarzutem wobec rządzących z ostatnich 15 lat jest to, że Polska nigdy jasno nie określiła, jak widzi swoje miejsce w europejskim i światowym ekosystemie, w czym chce się specjalizować i jakie są jej ambicje. A ambicje, nawet pozornie szalone, to w sektorze kosmicznym niezbędny zasób.

Zdjęcie satelitarne pokazujące jesień w Bieszczadzkim Parku NarodowymEuropean Union, Copernicus Sentinel-2 imageryZdjęcie satelitarne pokazujące jesień w Bieszczadzkim Parku Narodowym

Warto patrzeć w kosmos – i na sektor kosmiczny

W Polityce Insight od kilku lat z uwagą obserwujemy, jak rośnie polski space. W ostatnim czasie stało się dla nas coraz bardziej jasne, że sektor znajduje się w momencie przełomowym. Dlatego 24 października wystartowaliśmy z PI Space: nieodpłatnym newsletterem analitycznym poświęconym rozwojowi sektora kosmicznego w Polsce i jego europejskiemu oraz światowemu kontekstowi. Partnerami projektu są ICEYE oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz – ITECH Instytut Innowacji i Technologii. Co środę poprzez dłuższe teksty, podcasty, podsumowania wydarzeń i sylwetki ciekawych osób będziemy opisywać i tłumaczyć, co dzieje się na Ziemi i na orbicie. Piszemy i nagrywamy dla wszystkich, którzy chcą mieć sektor kosmiczny na oku, niezależnie od tego, czy śledzili go wcześniej. A warto być świadomym jego ewolucji, bo technologie kosmiczne dotykają coraz liczniejszych aspektów naszego życia. Są niezbędne dla działania najbardziej prozaicznych usług, jak nawigacja czy prognoza pogody. Stanowią jeden z fundamentów naszego bezpieczeństwa, zarówno przed zagrożeniami naturalnymi, jak i militarnymi. Znajdują wreszcie zastosowanie w rosnącej liczbie branż gospodarki, które wcale nie kojarzą się z kosmosem: rolnictwie, ubezpieczeniach czy energetyce. Zapraszamy do zapisania się na najbliższe wydanie PI Space i odkrycia, że sektor kosmiczny jest nie tylko ważny i skomplikowany – jest po prostu ciekawy.

Polityka Insight to niezależne centrum analityczne oraz zespół ekspertów i ekspertek, którzy na co dzień analizują politykę i procesy gospodarcze. Briefingi i analizy Polityki Insight pomagają odbiorcom śledzić i szybko rozumieć zmieniającą się rzeczywistość. Poprzez newslettery, podcasty, raporty oraz organizację wydarzeń zespół przetwarza informacje w użyteczną, pogłębioną wiedzę. Polityka Insight tworzy społeczność odbiorców, którzy chcą lepiej i szybciej rozumieć świat.

Materiał przygotowany przez Politykę Insight.

Polityka 44.2026 (3588) z dnia 27.10.2026; Nauka ProjektPulsar.pl; s. 67
Reklama

Subskrybuj, by korzystać bez ograniczeń.
5 zł / tydzień przez miesiąc rok.

Kup dostęp

Czytaj także

Społeczeństwo

Polskie tabu. Samotne matki nie mają już siły. Umierają w biegu, ale po kawałku, żeby dzieciom nie było smutno

Samotne matki na wizytach w poradni albo na konsultacjach na SOR nie mówią wszystkiego, bo boją się, że lekarz je zamknie na oddziale. I dlatego nie mówią o myślach samobójczych.

Aleksandra Grabowiecka
16.10.2026
Reklama