Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Odchodzić po ludzku

Po śmierci to wciąż jest człowiek. O standardach traktowania pacjenta po śmierci w Puckim Hospicjum

. . mat. pr.
W instytucjach medycznych śmierć często kończy relację: pacjent znika, zostaje ciało i procedura. W Puckim Hospicjum pw. św. Ojca Pio jest inaczej. Tu po śmierci nadal mówi się po imieniu, zapala świecę i wykonuje ostatnie gesty z tą samą uważnością co wcześniej. O szacunku wobec zmarłych opowiada Dorota Gąsiorowska, opiekun medyczny z Puckiego Hospicjum.

Relacja, która nie kończy się wraz z oddechem

Śmierć w hospicjum nie przerywa relacji, która budowana była tygodniami, a czasem miesiącami. Zespół Puckiego Hospicjum od początku stara się poznać osobę, która trafia pod ich opiekę: jej potrzeby, przyzwyczajenia, drobne elementy codzienności.

Pacjenci dzielą się z nami częścią swojego życia. Znamy historie z ich przeszłości, imiona dzieci, imię psa czy kota – mówi Dorota Gąsiorowska. Opiekun medyczny często jako pierwszy buduje relację z podopiecznym. – Zaparzenie kawy w ulubionym kubku, znalezienie najwygodniejszej pozycji do spania, gdy ciało jest kruche i zmęczone chorobą – to nasza codzienność.

Ta relacja nie znika w momencie śmierci – po śmierci to jest wciąż ta sama osoba – osoba, którą znamy i darzymy szacunkiem – podkreśla ekspertka – zmieniły się jedynie potrzeby, na które odpowiadamy.

Chwila zatrzymania

– Śmierć pacjenta to zawsze bardzo ważny moment, w którym na chwilę się zatrzymujemy – podkreśla Gąsiorowska – Symbolem tego zatrzymania jest zapalana na 24 godziny świeca w centralnym miejscu budynku. Ten rytuał zapoczątkował śp. ks. Jan Kaczkowski. To znak dla wszystkich, że wydarzyło się coś szczególnego.

Od tej chwili działania zespołu biegną dwutorowo. Z jednej strony realizowane są formalności, z drugiej — najważniejsze pozostaje towarzyszenie rodzinie i opieka nad zmarłym. – Często sprowadza się to do rozmowy, wysłuchania, upewnienia bliskich w tym, że zrobili wszystko, co mogli – tłumaczy opiekun medyczny.

Personel bywa też przewodnikiem. – Ośmielamy, by dotknąć dłoni bliskiego zmarłego, przytulić, wypowiedzieć ważne słowa. W obliczu śmierci wiele osób nie wie, jak się zachować i to jest zrozumiałe.

.mat. pr..

Czas należy do rodziny

W hospicjum nie obowiązuje jeden scenariusz. – Rodzina otrzymuje tyle czasu, ile potrzebuje – mówi Dorota Gąsiorowska. Kolejność działań zawsze dostosowywana jest do ich potrzeb: wspólnej modlitwy, dłuższego czuwania.

Dopiero później przychodzi moment przygotowania ciała. – Opiekun planując tę czynność wie, że to jego pożegnanie z pacjentem – wyjaśnia ekspertka – to ostatni moment,
w którym można okazać szacunek, wykonując swoją pracę najlepiej jak się potrafi.

Pokój pożegnań i ostatnie gesty

W Puckim Hospicjum od lat funkcjonują wypracowane standardy postępowania po śmierci pacjenta. – Procedura działa w tle. Najważniejsza jest postawa – zaznacza Dorota Gąsiorowska.

Przygotowanie ciała odbywa się w osobnym pokoju pożegnań. – To intymna, przytulna przestrzeń, bardziej domowa niż szpitalna – opisuje opiekun – chcemy, by ostatnie chwile rodziny ze zmarłym były w jak najlepszych warunkach.

Toaleta ciała wykonywana jest z tą samą troską co wcześniej. Usuwane są zbędne akcesoria medyczne, zabezpieczane miejsca wymagające uwagi. – Na życzenie rodziny zmarły może pozostać w biżuterii, z różańcem, ubrany w ulubione rzeczy. Dbamy o to, by rodzina zobaczyła bliskiego takim, jakim był.

Uważność dotyczy także detali niewidocznych dla innych – Zwracamy uwagę nawet na kolor pokrowca, w którym ciało jest przekazywane zakładowi pogrzebowemu – mówi Gąsiorowska – Nie używamy czarnych ani ciemnych, tylko jasne, beżowe. Nawet jeśli rodzina tego nie widzi, dla nas to ważne.

.mat. pr..

Pożegnanie bez pośpiechu

Rodziny często reagują wdzięcznością, ale też zdziwieniem. – Bywają zaskoczone, że po śmierci nasz stosunek do pacjenta się nie zmienia – zauważa opiekun. – Zmiana pozycji ciała, odgarnięcie kosmyka włosów, dotknięcie dłoni – to naturalne gesty, które czasem ośmielają bliskich do ostatniego przytulenia.

Zespół wie, że sposób pożegnania ma znaczenie dla procesu żałoby. – Musimy stworzyć takie warunki, by pożegnanie nie było traumą, lecz domknięciem wspólnego życia – podkreśla ekspertka.

Godność jako ostatnia obietnica

Praca z ciałem zmarłego jest stałą częścią hospicyjnej codzienności. – Nie wywołuje strachu, choć bywa poruszająca – mówi Dorota Gąsiorowska. – Najczęściej jednak twarz pacjenta wyraża spokój. To daje nam nadzieję, że odchodząc poczuł ulgę.

W Puckim Hospicjum śmierć nie jest zakończeniem opieki, lecz jej ostatnim etapem. Dlatego po śmierci wciąż mówi się do pacjenta po imieniu. – Nie istnieje powód, dla którego mielibyśmy nagle przestać – podkreśla opiekun medyczny. – To naturalna konsekwencja podejścia, w którym pacjent jest najważniejszy. Także po śmierci.

Materiał przygotowany przez Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Już jedna trzecia Polaków to single. Związki wydają się dziś ciężką harówką, dane są zatrważające

Prof. Tomasz Szlendak o tym, że miłość i związki coraz częściej traktuje się jako ciężką pracę, a romantyczne uniesienia ciągle pozostają pożądane, ale nie są doświadczane.

Joanna Podgórska
06.01.2026
Reklama