Zmowa cenowa polskich cementowni

Zmowa cementowa
Najwięcej przypadków zmowy cenowej wykryto wśród producentów materiałów budowlanych. Winni płacą kary. I na tym walka ze zmową się kończy. Czy można zrobić coś więcej?
Michał Tuliński/Forum

Od dwóch lat materiały budowlane tanieją, można się było jednak spodziewać, że ceny cementu spadną rekordowo. W czerwcu 2006 r. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ujawnił, że w Polsce istnieje kartel cementowy. UOKiK prowadził postępowanie w tej sprawie jeszcze trzy lata, ale już 21 czerwca 2006 r. spółka Lafarge Cement przyznała się do udziału w zmowie. Dwa dni później zrobiła to samo spółka Górażdże Cement. Rozbicie kartelu zawsze powodowało spadek cen. Tak było kilka lat temu w Niemczech, w Holandii i przed wojną w Polsce. – W 1932 r. cena tony cementu przekraczała 70 zł. W następnym roku pod naciskiem rządu rozwiązany został kartel cementowy. Rok później tona kosztowała 1819 zł. W czasie kryzysu staniały wszystkie podstawowe materiały budowlane, ale w nieporównanie mniejszym stopniu – przypomina dr Cecylia Leszczyńska z Katedry Historii Gospodarczej Uniwersytetu Warszawskiego.

Teraz jest inaczej. W latach 2007–08 Lafarge Cement i Górażdże Cement przekazały prezesowi UOKiK setki informacji, gdzie i kiedy uzgadniano ceny, wielkość produkcji, jak dzielono między siebie rynek. Powstawał szczegółowy obraz działania kartelu. Jednocześnie ceny cementu rosły. W sieci Polskich Składów Budowlanych wzrost ten sięgał w ciągu roku 4–13 proc. Dopiero w końcu 2009 r. i w styczniu br. cement podzielił los większości materiałów budowlanych: staniał o 3–5 proc. (są to dane przybliżone, w analizie PSB cement i wapno traktowane są łącznie). Nie ma jednak gwarancji, że na wiosnę, kiedy pełną parą ruszą roboty drogowe, ceny znów nie pójdą w górę.

Program łagodzenia kary

Na razie pewne jest to, że na wykryciu kartelu skorzysta budżet państwa. W grudniu 2009 r. UOKiK nałożył na uczestników zmowy kary najwyższe w historii tego urzędu, przekraczające łącznie 411 mln zł. Zapłacone zostaną raczej nieprędko, bo wszyscy odwołali się od tej decyzji. – Tak jest zawsze, ale wygrywamy w sądach 82 proc. spraw. Bez żadnej zmiany w naszych decyzjach. W ubiegłym roku do budżetu państwa wpłynęły 83 mln zł ze ściągniętych kar – mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK.

Maksymalne kary, sięgające 10 proc. ubiegłorocznych przychodów, ma zapłacić pięć spółek: Grupa Ożarów, Cemex Polska, Dyckerhoff Polska oraz cementownie Warta i Odra. Spółka Lafarge Cement uniknie kary, bo pierwsza przyznała się do zmowy. I zaczęła sypać pozostałych. Drugie z ofertą współpracy zgłosiły się Górażdże i karę zmniejszono im o połowę (do 5 proc. rocznego przychodu). W obydwu przypadkach zastosowany został program łagodzenia kary – leniency – przypominający instytucję świadka koronnego. Kartele traktowane są na świecie jako przestępczość zorganizowana, tyle że w biznesie. Stąd także podobny sposób zdobywania dowodów przestępstwa. Najpierw wprowadzili go Amerykanie, później wiele innych krajów, w tym także Polska.

Z programu łagodzenia kary skorzystała również Castorama Polska, właścicielka sieci marketów budowlanych, która przyznała się do zmowy cenowej z producentem farb i lakierów Polifarbem Cieszyn-Wrocław. Kara wyniosła 50 tys. zł. Jak na standardy urzędu antymonopolowego była symboliczna.

Do zmowy dochodzi zwykle z inicjatywy producenta, który chce utrzymać ceny swoich wyrobów na wysokim poziomie. Daje marketowi albo hurtowni rabat w zamian za zobowiązanie, że cena nie zejdzie poniżej ustalonego poziomu. Handlowcom też to odpowiada: nie muszą się obawiać konkurencji. Rynek jest uporządkowany, przewidywalny; tyle że koszty braku konkurencji ponosi klient. Płaci cenę kartelową, a nie rynkową.

Uczestnicy takich porozumień często w ogóle się z nimi nie kryli. Drugi wielki producent farb i lakierów – ICI – powoływał się w korespondencji z Castoramą na wspólne ustalenia dotyczące cen w jej marketach, na spotkania, podczas których doszło do uzgodnień. Po rozpoczęciu postępowania przez UOKiK Castorama ponownie chciała skorzystać z programu leniency, ale przyznała się do zmowy tylko częściowo. Nałożona na nią kara sięga tym razem 36 mln zł.

Czasem sygnał, że mogło dojść do zmowy, inspektorzy urzędu antymonopolowego dostają jak na tacy. Cenami płytek ceramicznych i gresów z Opoczna UOKiK zainteresował się po analizie ogólnie dostępnych informacji, które firma zamieszczała na swojej stronie www.opoczno.com. Opoczno SA (przejęte w 2008 r. przez Cersanit SA) ma od lat sieć dilerów, tzw. Tradycyjny Kanał Dystrybucji, w którym obowiązywały uzgodnione rabaty i system represji za obniżanie cen poniżej ustalonego minimalnego poziomu. Kary polegały na cofaniu rabatu, naliczaniu ustawowych odsetek za nieterminową zapłatę za towar albo na wstrzymaniu dostaw. Producent uważał, że walczy z nieuczciwą konkurencją między dilerami. W praktyce wykorzystywał swoją pozycję na rynku, żeby konkurencję uniemożliwić (nałożona kara – ponad 900 tys. zł). UOKiK nakłada kary na obydwie strony zmowy cenowej. W przypadku płytek z Opoczna najwięcej będzie musiał zapłacić warszawski dystrybutor Gen-Bud (86 tys. zł).

Wielcy producenci materiałów budowlanych zawsze mieli skłonność do wykorzystywania dominującej pozycji. W czasach PRL dzielili się rynkiem i ustalali ceny za pośrednictwem branżowych zjednoczeń. Teraz mają trudniej, ale nie rezygnują. Świadczą o tym także prowadzone jeszcze przez UOKiK postępowania. Fabryka farb i lakierów Nobiles (obecnie Akzo Nobel Coatings) podejrzewana jest o zmowę cenową z marketami budowlanymi Castorama, OBI, Praktiker, Leroy Merlin. Producent farb Tikkurila – z Castoramą i Praktikerem.

W branży materiałów budowlanych jest szczególnie dużo porozumień cenowych. Firmy prawie zawsze zaprzeczają jednak, że doszło do zmowy. Wyjątkiem jest Xella (producent materiałów ściennych Ytong i Silka – red.), która się przyznała, dostosowała do naszych zaleceń i nie dostała kary – twierdzi prezes Krasnodębska-Tomkiel.

Podwyżki według zasad

Czasem o zmowie zawiadamiają urząd antymonopolowy osoby, które nie zostały do niej dopuszczone. Albo uważają, że są dyskryminowane. Właściciele spółki handlowo-usługowej Prima z Jasła poskarżyli się na Gamrat SA, że sprzedaje im rynny z tworzyw sztucznych z mniejszym rabatem niż kilku uprzywilejowanym dystrybutorom. Podczas postępowania wykryto, że ustalane były nie tylko ceny minimalne, ale i maksymalne, których dystrybutorzy mieli przestrzegać. Najbardziej jednak zaskakujące okazały się skutki ujawnienia zmowy. Na producenta, który był jej inicjatorem, UOKiK nałożył 1,5 mln zł kary. Na jednego z uczestników porozumienia – Polskie Składy Budowlane – prawie 8 mln zł.

PSB odwołały się do sądu. W listopadzie 2009 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił zaskarżony wyrok i przekazał do ponownego rozpatrzenia. Sąd uznał, że grupa zakupowa, jaką są PSB, organizuje dostawy dla swoich akcjonariuszy, ale sama nie jest ogniwem w łańcuchu dostaw. Nie ma także wpływu na końcowe ceny i nie powinna być traktowana jak inni dystrybutorzy. – W polskim prawie handlowym grupa zakupowa nie występuje, ale w Europie Zachodniej jest częstym rozwiązaniem. Poza tym kary dla dystrybutorów są niesprawiedliwe. Dla firmy kupieckiej rynny czy inny wyrób to mały fragment sprzedaży. Tymczasem karę nalicza się od całego przychodu, jak producentowi – twierdzi dyr. Mirosław Lubarski z centrali PSB.

Urząd antymonopolowy wykrywa wiele porozumień pionowych, czyli między producentami materiałów i sprzedawcami. Ale zmowę ściśle kartelową – między producentami – udało się wytropić tylko raz. Już w 1999 r. urząd zauważył, że cementownie podzieliły się rynkiem i ich udziały prawie się nie zmieniają. Ale brakowało dowodów. Szefowie cementowni byli ostrożni: żadnych uzgodnień na papierze albo przez telefon, tylko bezpośrednie rozmowy. Dopiero w 2006 r. wykryto, że podwyżki cen wprowadzano zawsze według zasady: pierwszy podnosi cenę ten, kto w minionym roku najbardziej zwiększył produkcję. Straci trochę klientów i spółka znów będzie miała taki udział w rynku, jaki ustalili między sobą prezesi.

Polskie cementownie (poza Nową Hutą, która nie należała do kartelu) są własnością światowych potentatów. Francuski Lafarge, numer jeden w cemencie, ma zakłady w ponad 70 krajach. Niemiecki Heidelberg (właściciel Górażdży) – w 40. Meksykański Cemex – w 50. Irlandzki CRH (właściciel grupy Ożarów) – w 35 krajach. Rozbijanie karteli cementowych w Ameryce i Europie było lekcją, która szefów tych zakładów sporo nauczyła. Szczególnie ostrożni zrobili się po 2002 r., w którym wyjątkowo drakońskie kary nałożono na uczestników kartelu w Niemczech. A jednak w czerwcu 2006 r., kiedy brygady antymonopolowe prowadziły jednocześnie kontrole w siedzibach wszystkich spółek cementowych w Polsce, dowody zmowy znaleziono. Na przykład tabele z symulacjami, jak ewentualnie mogłyby się zmienić udziały poszczególnych spółek w rynku. Konspiracja zawiodła, chociaż np. cementownie Warta i Odra występowały w symulacjach zmian jako „rzeki”.

Kary nałożone przez UOKiK nie zrujnują cementowni. Spółki stać na to, żeby je zapłacić – twierdzi Zbigniew Bachman, prezes Fundacji Wszechnicy Budowlanej, wieloletni dyrektor Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa. To dobrze, ale nie po to urząd antymonopolowy walczy ze zmowami cenowymi, żeby zasilać budżet państwa wpływami z kar. Chodzi o ochronę konkurencji, o jej dobroczynny wpływ na rynek, a zwłaszcza na ceny.

Prezes UOKiK zapowiada, że urząd będzie badał wpływ wydawanych decyzji na poziom cen, przede wszystkim cementu. Dopóki jego ceny wyraźnie nie spadną, można podejrzewać, że przyznanie się do winy szefów dwóch spółek cementowych też zostało uzgodnione. I klub (jak nazywali kartel jego uczestnicy) nadal negocjuje ceny, przestrzega podziału rynku. Z tą różnicą, że rozmowy prowadzone są teraz nie w Polsce, a np. w luksusowym hotelu na Lazurowym Wybrzeżu. Ustalenie, czy to tylko kolejny scenariusz do filmu z Bondem, czy samo życie, nie będzie już takie łatwe.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną