Mobilna bankowość na smartfonach i tabletach

Bank w kieszeni
W bankach po rewolucji internetowej zaczyna się mobilna. Smartfony zastąpią bankowe okienka, a nawet Internet, dając nam w każdej chwili dostęp do konta.
Wyzwaniem dla bankowości jest konieczność stworzenia jak najlepszych warunków dla użytkowników smartfonów czy tabletów.
Anatolii Babii/PantherMedia

Wyzwaniem dla bankowości jest konieczność stworzenia jak najlepszych warunków dla użytkowników smartfonów czy tabletów.

Na razie bankowość mobilna nie zagraża tradycyjnej, ale coraz więcej osób chce poczuć jej smak.
Getty Images/Flash Press Media

Na razie bankowość mobilna nie zagraża tradycyjnej, ale coraz więcej osób chce poczuć jej smak.

Ile jest wart dla banku klient chętnie używający nowych urządzeń, korzystający ze smartfona i tabletu, nieustannie obecny na Facebooku? Dla mBanku sporo, bo detaliczne ramię BRE Banku chce w najbliższych miesiącach wydać 100 mln zł na budowę nowego serwisu transakcyjnego, szybszego w obsłudze i pozwalającego na korzystanie z nowinek technologicznych. Jednak to Alior Bank, jako pierwszy w Polsce, pokaże swoją nową platformę internetową, dla której stworzył osobną markę. Na początku czerwca, pod nazwą Sync, rusza nowy wirtualny bank, z którego będzie można korzystać przez komputer, telefon komórkowy i tablet. Także inne banki pracują nad poprawieniem swoich sieciowych serwisów, bo wiele z nich powstało, gdy Internet był bardziej ciekawostką niż naturalnym miejscem dla bankowych transakcji.

Wprowadzane zmiany mają dwa główne cele. Pierwszy to dodanie nowych funkcji do znanych już milionom klientów stron internetowych. Drugi jest ambitniejszy. Chodzi o zachęcenie jak najszerszego grona ludzi do korzystania z bankowości mobilnej (poprzez smartfony, tablety). Do bankowości internetowej Polacy długo podchodzili nieufnie, ale niedawno Związek Banków Polskich mógł wreszcie ogłosić, że korzysta z niej regularnie ponad 10 mln osób. To co prawda wciąż tylko dwie trzecie klientów, którzy mają podpisane z bankami internetowe umowy, ale liczba ta podwoiła się w ciągu 5 lat.

Nowych funkcji w tym czasie przybywało serwisom transakcyjnym dużo wolniej. Wiele z nich wygląda dziś prawie tak samo jak kilka lat temu, chociaż technologiczne możliwości sieci niepomiernie wzrosły. Stąd pomysły odświeżenia stron internetowych lub wręcz budowy ich od nowa.

Bez wychodzenia z domu

Jedna z najnowszych funkcji, mających ułatwić planowanie domowego budżetu, to pomocnik finansowy. Do tej pory na swoich stronach otworzyło go kilka banków, m.in. ING pod nazwą Finansometr oraz BPH zachęcający do skorzystania z Asystenta Finansowego. Na podstawie historii naszego konta osobistego taki pomocnik analizuje wszystkie dotychczasowe wydatki i dzieli je na różne kategorie. Pozwala również na ręczne dodawanie zakupów, za które zapłaciliśmy gotówką bądź kartą innego banku.

Łatwiej w ten sposób ustalić, jak gospodarujemy pieniędzmi, ile potrafimy miesięcznie zaoszczędzić i które wydatki ostatnio najbardziej wzrosły. Z drugiej strony dostęp do tego typu narzędzi może nam uświadomić, jak wiele banki dziś wiedzą o klientach. Nie ukrywają, że właśnie te informacje będą coraz częściej wykorzystywać, namawiając nas do kupowania ubezpieczeń, zaciągania kredytów czy inwestowania w fundusze.

Druga spośród internetowych nowości, którą zachwalają Alior Sync i mBank, to możliwość wzrokowego kontaktu z doradcą. Używając kamery wbudowanej w laptopa lub do niego dołączonej, będziemy mogli twarzą w twarz porozmawiać z pracownikiem banku bez wychodzenia z domu. Co więcej, w przypadku kłopotów z realizacją transakcji dostaniemy natychmiastową pomoc, jeśli udostępnimy widok pulpitu komputera. Podczas takiego wideoczatu będziemy też mogli pokazać doradcy dokumenty, starając się na przykład o kredyt. Niestety, wszystkich formalności w ten sposób załatwić się nie da, bo polskie prawo nie nadąża za rozwojem nowych technologii. Jednak taka internetowa rozmowa na pewno pozwoli ograniczyć wizyty w oddziałach, a o to przecież bankom chodzi. Głównym sposobem kontaktu ma być sieć, choć do tego jeszcze daleka droga.

Na razie popularyzując wideoczaty banki chcą zniechęcić do odwiedzania oddziałów przynajmniej młodsze pokolenie, łatwo poruszające się w świecie nowych technologii. To przede wszystkim dla niego banki są również gotowe na integrację swoich stron internetowych z serwisem społecznościowym Facebook. W swoich kampaniach reklamowych mBank bezpośrednio określa się jako „Facebook finansów”, choć przypuszczalnie nie dostaje od Marka Zuckerberga i jego kolegów ani centa za reklamę ich firmy.

Facebook ma bankom pomóc nakręcać ruch transakcyjny. W tej chwili coraz więcej instytucji finansowych próbuje tworzyć możliwości przekazywania sobie środków z pominięciem tradycyjnych przelewów. Do nich przyzwyczajone jest starsze pokolenie, ale dla młodych wpisywanie 26 cyfr numeru konta to nuda i obciach. Tymczasem za pośrednictwem Facebooka pieniądze można przekazać kilkoma kliknięciami osobie należącej do grupy naszych znajomych. Nowe wersje internetowych serwisów banków mają zatem umożliwiać łatwe i bezpieczne korzystanie z wszystkich atutów Facebooka.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną