Rynek

Rzecznik Praw Obywatelskich „odśmieciowuje” rynek pracy. Zaczynając od swojego biura

Andriy Popov / PantherMedia
Adam Bodnar postanowił dać innym instytucjom publicznym dobry przykład. Od kilku dni wszystkie sprzątaczki pracujące w jego urzędzie mają umowy o pracę. Od czerwca tak samo będzie z ochroniarzami.

Kryje się za tym pewien szerszy projekt i ambicja walki z jedną z największych patologii.

Bodnar jest rzecznikiem od września 2015 r. Swoją rolę rozumie jednak trochę inaczej i bardziej nowatorsko niż jego poprzednicy. Uważa na przykład, że obrona praw obywatelskich to nie tylko kwestie światopoglądowe czy zapobieganie urzędniczej samowoli, lecz również bicie na alarm wówczas, gdy łamane są prawa socjalne i pracownicze.

„Od początku założyłem sobie, że będę się bił o odśmieciowienie polskiego rynku pracy. Ktoś jednak słusznie zwrócił mi uwagę, że taka walka będzie wiarygodna tylko wtedy, gdy zacznie się od mojego własnego podwórka. Sprawdziłem więc umowy dotyczące świadczonych u nas usług sprzątających i ochroniarskich. Okazało się, że zostały one wybrane wyłącznie w oparciu o kryterium najniższej ceny. Co sprawiało, że sprzątaczki i ochroniarze pracowali na śmieciówkach” – mówi Adam Bodnar.

RPO rozpisał więc nowy przetarg na usługi sprzątające. Jego warunkiem był już jednak wymóg zatrudnienia wszystkich pracowników na etacie. Od kilku dni wszystkie sprzątaczki zatrudnione u RPO mają więc umowy o pracę. Urząd renegocjował też umowę z firmą ochroniarską, co doprowadzi do jej wcześniejszego wygaśnięcia. „Wtedy rozpiszemy taki sam przetarg i wybierzemy firmę ochroniarską według kryterium zatrudnienia, a nie ceny” – dodaje Bodnar.

Inicjatywa rzecznika nie jest błaha. Kryje się za nią potężny, ale rzadko przebijający się do opinii publicznej problem. Polega on na tym, że polskiego rynku pracy nie psują wcale najbardziej chciwi przedsiębiorcy albo potężny kapitał zagraniczny. Olbrzymią winę za jego prekaryzację ponosi polskie państwo, któremu daleko do roli modelowego i trzymającego standardy zatrudnienia pracodawcy.

Akurat w branży usług sprzątających i ochroniarskich widać to najbardziej. Temat długo był jednak poza radarem opinii publicznej. Coś drgnęło w roku 2014 r., gdy wyszło na jaw, że na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu sprzątaczki pracują za kilkaset złotych, a nawet i te głodowe wynagrodzenia nie są im na czas wypłacane. Gdy jednak sprzątaczki poszły ze skargą do władz uczelni, usłyszały, że na pomoc liczyć nie mogą. Tak naprawdę są pracownicami zewnętrznej firmy wybranej w drodze przetargu i to do niej powinny kierować zażalenia.

Ten rażący przykład patologii rynku pracy (i brak elementarnej solidarności ze strony władz UAM) stał się jednym z powodów uchwalenia nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych. Problem tylko w tym, że sama ustawa niczego nie zmieniła. „Każdy, kto uważa, że Poznań był odosobnionym przypadkiem, fundamentalnie się myli. To nie tylko mogło się zdarzyć wszędzie. To jest zjawisko powszechne” – uważa Katarzyna Duda, ekspertka związana z Ośrodkiem Myśli Społecznej im. Ferdynanda Lasalle’a.

Ten wrażliwy na problematykę społeczną wrocławski think-tank przeprowadził niedawno intrygujące badania. Skupił się w nim wyłącznie na outsourcingu usług technicznych (sprzątanie i ochrona) przez instytucje publiczne. O jego wynikach pisaliśmy w grudniu w POLITYCE. Z tamtego raportu wyłania się przygnębiający obraz branży, w której normą jest praca za 4–5 złotych za godzinę, bez prawa do urlopu czy weekendu. Kompletnie poza obowiązującym w naszym kraju kodeksem pracy.

Inicjatywa Bodnara próbuje walczyć z tą patologią w praktyce. RPO zapowiada też, że będzie szedł dalej. Koordynując i zachęcając związki zawodowe do wchodzenia w takie branże jak usługi techniczne, gdzie jest ich mało, a pracownik jest wyalienowany i pozostawiony samemu sobie. Rzecz jasna jest to tylko element dużo szerszej układanki. Bo w Polsce potrzebne jest radykalne wzmocnienie pracownika, które nastąpi tylko wtedy, gdy będzie się to odbywać na wielu polach jednocześnie.

Do tego nowa władza zabiera się jednak w sposób zaskakująco opieszały. Co autor tego tekstu stara się dla Państwa na bieżąco śledzić i komentować.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną