Pierwsza „zamknięta” niedziela. Ale nie wszędzie
Czy galerie handlowe przyciągną klientów mimo dużo uboższej niż zwykle oferty, czy też będą świeciły pustkami?
Zakupy w niedziele mamy według PiS robić dalej, ale w małych, polskich sklepach.
Alexandru Tugui/Unsplash

Zakupy w niedziele mamy według PiS robić dalej, ale w małych, polskich sklepach.

Skutków nowych przepisów tak naprawdę nikt nie zna, bo wyjątkowo niechlujna ustawa ograniczająca handel w niedziele zawiera nie tylko 32 wyjątki, ale jest też w wielu przypadkach bardzo nieprecyzyjna.

Co zatem wiadomo na pewno? Zamknięte będą sklepy dużych sieci, jak Biedronka, Lidl, Tesco, Carrefour (nie mylić z Carrefour Express) czy Auchan. Biedronka po długich wahaniach ogłosiła, że otworzy kilka swoich dyskontów zlokalizowanych na dworcach w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu.

Dworce to zresztą jeden z najbardziej zapalnych punktów ustawy. Tak naprawdę nie wiadomo, kto odważy się na handel w tych miejscach i ewentualne mandaty, a kto będzie wolał mieć święty spokój. Większość galerii handlowych zlokalizowanych tuż obok dworców albo wręcz z nimi fizycznie połączonych nie zamierza udawać, przed czym przestrzega Państwowa Inspekcja Pracy. Jednak Galeria Metropolia przy stacji Gdańsk Wrzeszcz ma już kasy biletowe i przekonuje najemców, aby w niedzielę normalnie otworzyli swoje sklepy. Pytanie, ilu się na to zdecyduje.

Większość galerii handlowych będzie czynna

Zdecydowana większość galerii handlowych w Polsce (poza tymi najmniejszymi) będzie czynna, ale zaoferuje głównie jedzenie i różne usługi. Otwarte mają być sale zabaw dla dzieci, siłownie, a nawet punkty bankowe. Ponadto będą organizowane różne imprezy i targi. Zobaczymy, czy taka odchudzona oferta przyciągnie klientów.

W dużo lepszej sytuacji są galerie, które mają u siebie multipleks, zwłaszcza że do kina chodzimy ostatnio bardzo chętnie. Galerie bez kin będą miały już dużo gorzej, szczególnie gdy nie znajdują się przy ważnych węzłach komunikacyjnych. Niewykluczone, że po kilku niedzielnych eksperymentach stwierdzą, że lepiej całkiem się zamknąć w ten dzień i oszczędzić na oświetleniu, ochronie czy ogrzewaniu.

Zakaz handlu wymierzony w obce firmy

Zakupy w niedziele mamy według PiS robić dalej, ale w małych, polskich sklepach. Trudno na razie powiedzieć, ile z nich będzie tego dnia otwartych. Na przykład franczyzobiorcy Żabki czy Carrefour Express sami decydują, czy pracować w niedziele. Nie mogą tego dnia liczyć na pomoc swoich pracowników. Mogą za to wykorzystać członków swojej rodziny. Według zupełnie kuriozalnej interpretacji Państwowej Inspekcji Pracy rodzina właściciela sklepu ma prawo pomagać mu w niedziele, ale wyłącznie za darmo. Nie wolno jej nawet podpisać umowy o pracę, bo wówczas już doszłoby do złamania przepisów. Absurd? Nie, to sposób PiS, żeby Polacy zbytnio się nie zezłościli na nową ustawę.

Normalnie pracować mogą sklepy przy stacjach benzynowych, co jest przede wszystkim wsparciem dwóch państwowych koncernów, Lotosu i Orlenu. Bez przeszkód mają też handlować cukiernie, piekarnie, kwiaciarnie czy apteki – oczywiście, jeśli będą chciały. Ustawa jest wymierzona w duże, zagraniczne sieci (kapitałowo polskie są karane przy okazji), ale te wcale się nie poddają. Przepisów łamać nie zamierzają, ale za to rzucają wszystkie siły (czyli promocje i pracowników) na piątki, a zwłaszcza soboty. Przekonują w reklamach, aby kupować na zapas, obiecują więcej otwartych kas i kuszą rabatami. Zobaczymy zatem, kto tak naprawdę na niedzielnym zakazie zarobi.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną