Rynek

Co zmieni, a czego nie zmieni GetBack

Jeden z warszawskich oddziałów GetBacku Jeden z warszawskich oddziałów GetBacku Adam Stępień / Agencja Gazeta
Czy sprawa GetBacku nauczy Polaków ostrożności w inwestowaniu w obligacje korporacyjne?

Mijają trzy miesiące, odkąd władze GetBacku ogłosiły plan dużej emisji akcji, która miałaby przyspieszyć tempo rozwoju windykatora, i niemal półtora miesiąca, odkąd GetBack wydał osławiony komunikat o negocjacjach z PKO BP i PFR. Sprawą zajmują się już CBA, KNF, UOKiK i prokuratura.

GetBack i polityczna przepychanka

Dziś sprawę badają także posłowie. Od godz. 12 na sejmowej komisji finansów publicznych wysłuchują oni opinii wiceprzewodniczącego KNF Marcina Pachuckiego i wiceministra finansów Piotra Nowaka na temat sytuacji finansowej windykatora.

Trudno oczekiwać, aby posiedzenie komisji było przełomowe. Jak na razie rządzący zrzucają winę na zarząd spółki, na jej radę nadzorczą i audytora, który potwierdził rzetelność danych w sprawozdaniu windykatora. Opozycja krytykuje KNF za bierność wobec GetBacku i chce powołania komisji śledczej.

Poza polityczną przepychanką posiedzenie nie przynosi jednak długoterminowych implikacji. Dużo ważniejsze rzeczy będą działy się przy ul. Świętokrzyskiej, gdzie siedzibę ma resort finansów, i przy pl. Powstańców Warszawy, gdzie z kolei mieści się Urząd KNF.

Ministerstwo Finansów i KNF z misją ochrony Polaków przed ryzykiem. Są bez szans

Obie instytucje zastanawiają się, jak ograniczyć sprzedaż obligacji korporacyjnych klientom, którzy nie są świadomi związanego z tym ryzyka. W ciągu kilku miesięcy zaproponują zapewne zmiany legislacyjne w tym zakresie. Efekt będzie taki, że klienci podczas kupowania obligacji dostaną formularze do wypełnienia, w których zapewnią, że są świadomi podejmowanego ryzyka. Doradca zaś wygłosi dodatkowe formułki, które wydłużą proces sprzedaży instrumentu.

W najgorszym scenariuszu klienci detaliczni stracą możliwość inwestowania w obligacje korporacyjne, tak jak rok temu za sprawą KNF stracili szansę na kupowanie długu banków. Dla klientów oznaczałoby to mniejsze możliwości inwestycyjne, a dla firm mniejszą pulę potencjalnych nabywców ich obligacji.

Afera nie zmieni jednak najważniejszego. Nie sprawi, że Polacy za rok, dwa będą bardziej świadomi ryzyka, które podejmują. Dlaczego? Bo nie zmieniły tego kredyty frankowe, polisolokaty czy AmberGold. Klienci nadal będą się interesować ponadprzeciętnymi zyskami, a pośrednicy znajdą sposób, by je sprzedawać, zwłaszcza przy tak niskich stopach procentowych.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

Hiroszima i Nagasaki. Trauma Japonii

Ameryka przeczytała opis skutków zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę dopiero w rok po fakcie. Dla Japończyków to symbol narodowego męczeństwa. Wolą jednak nie rozpamiętywać, jaka droga zaprowadziła Japonię ku tragedii.

Adam Szostkiewicz
06.08.2020
Reklama