„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Rynek

Wszyscy płacimy za Turów. I to od ponad 200 lat

Kopalnia węgla brunatnego w Turowie Kopalnia węgla brunatnego w Turowie Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta
Czas najwyższy na refleksję nad szkodami społecznymi wyrządzanymi przez tę kopalnię – pisze aktywistka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
Greenpeacemat. pr. Greenpeace

W 1802 r. w okolicach Opolna-Zdroju, które nie miało wtedy jeszcze uzdrowiskowego statusu, rozpoczęło się wydobycie węgla brunatnego. To początki górniczej działalności na terenie obecnej kopalni w Turowie. Oczywiście nikt nie potrafił przewidzieć, że za 220 lat rozgorzeje tu jeden z poważniejszych konfliktów przygranicznych Polski i Czech. Obu krajów nie było nawet na mapie.

Dzisiaj, także dzięki debacie publicznej na temat konfliktu wokół Turowa, większość z nas zdaje sobie już sprawę, że kopalnie są szkodliwe dla klimatu i należy dążyć do ich zamknięcia. Oprócz negatywnego wpływu na środowisko z wydobyciem węgla wiąże się cały ogrom szkód społecznych. O nich mówimy dużo mniej, choć ich skutki już teraz można obserwować na terenach sąsiadujących z podobnymi inwestycjami. Zarówno w bardziej doraźnym, jak i w tym przyszłościowym sensie przede wszystkim lokalne społeczności tracą na pozyskiwaniu przez Polskę paliw kopalnych.

Jedną z wyniszczających form ich wydobycia są kopalnie odkrywkowe związane z węglem brunatnym. Destabilizują otoczenie, niszczą środowisko, prowadzą do załamań mikrocywilizacyjnych. Żeby zrozumieć, jak wiele tracimy na bezmyślnej eksploatacji zasobów naturalnych, prześledźmy dwustuletnią historię miejscowości sąsiadującej z Turowem, którą odwiedziłam. Jej obecny stan bardzo mnie poruszył.

Czytaj też: Stawka większa niż Turów. O co się toczy spór z Czechami?

Sanatorium starsze niż Turów

W 1836 r. w Opolnie odkryto źródła leczniczych wód, więc zyskało charakter uzdrowiskowy. Opolno-Zdrój pomagało w leczeniu reumatyzmu, artretyzmu, anemii, nerwobólów i wielu innych schorzeń. Rozwijały się tu pensjonaty, infrastruktura turystyczna i medyczna, więc na początku ubiegłego stulecia miejscowość nie mogła już narzekać na brak kuracjuszy. Nic nie stało na przeszkodzie, by kwitła, zapewniając dobrobyt mieszkańcom i odwiedzającym. Wszystko zmieniło się w 1959 r., gdy podjęto uchwałę w sprawie budowy kombinatu górniczo-energetycznego.

Czytaj też: Najdroższa elektrownia opalana węglem brunatnym

Przez pogłębianą odkrywkę i elektrownię odpompowującą wodę wody gruntowe zupełnie zmieniły swoje położenie. Wskutek tych zmian hydrologicznych miejscowość utraciła swój uzdrowiskowy walor i zaczęła się jej powolna zapaść. Gdy latem wychodziłam z przepięknego parku uzdrowiskowego, mijałam zapadające się wille i opuszczone zabytkowe domy kuracjuszy. Pustka jest wszechogarniająca – stale maleje liczba ludności, wieś wkrótce może całkiem zniknąć z mapy.

Tak się stanie, jeśli rząd nie zrezygnuje z dalszej ekspansji krateru. Tymczasem minister klimatu i środowiska zgodził się na rozbudowę należącej do spółki PGE GiEK kopalni odkrywkowej węgla brunatnego i nieprzerwane wydobycie aż do 2044 r. – mimo braku ostatecznej decyzji środowiskowej i tuż przed wejściem w życie nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska i ocenach oddziaływania na środowisko. Tzw. ustawa OOŚ zwiększa możliwości udziału mieszkańców w postępowaniach dotyczących inwestycji wpływających na ich życie i otoczenie.

Czytaj też: Ludzie wygrali. W Złoczewie nie powstanie nowa kopalnia

Jest wina, będzie kara

Krater wielkości 2,4 tys. ha szkodzi oczywiście nie jednej, a setkom miejscowości. Nic w tym zaskakującego, a jednak Michał Kurtyka wydał decyzję o przedłużeniu wydobycia bez uwzględnienia kosztów, jakie poniosą miasta po drugiej stronie granicy. Tam też znacząco zmniejszył się poziom wód gruntowych – podobnie jak w Opolnie kilkadziesiąt lat temu. Dlatego Czechy 26 lutego 2021 r. zaskarżyły Polskę z powodu działalności odkrywki w Turowie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wyrok zapadł 21 maja, a kopalnia działa nieprzerwanie, co poskutkowało nałożeniem na Polskę okresowej kary w wysokości 500 tys. euro dziennie. W chwili publikacji tego tekstu dług wynosi prawie 9 mln euro, które zostaną zapłacone albo z pieniędzy publicznych, albo z odpowiednio okrojonych funduszy. Sytuacja jest o tyle beznadziejna, że kopalnia i tak jest już niezbyt rentowna. A teraz ponosić będzie dramatycznie większe straty.

Czytaj także: Turów. Gubi nas arogancja, która kosztuje 2,3 mln zł dziennie

Historia znikania Opolna, pozwów i milionowych kar za Turów to niestety dopiero preludium. Fundacja Greenpeace Polska ujawniła niedawno, że co najmniej dziewięć polskich kopalń działa nielegalnie, czyli bez wymaganej oceny oddziaływania na środowisko. Może to oznaczać jeszcze więcej podobnych spraw, za które winą obarczyć należy nie osoby, które domagają się przestrzegania prawa, chronienia ludzi i środowiska, a polityków, którzy za wszelką cenę dążą do utrzymania anachronicznego wydobycia węgla. Większość koncesji, które nie uwzględniają oceny oddziaływania na środowisko, została bezprawnie przedłużona o 20–25 lat, czyli nawet do połowy lat 40.

Czytaj też: Czy największe śląskie kopalnie podzielą los Turowa?

Nie ma co zwlekać

Politycy, zarówno ci u władzy, jak i opozycja, wskazują na ogromne koszty, z jakimi wiąże się nagła transformacja energetyczna. Trudno się nie zgodzić. Jednak transformacja całego sektora, tak by węgiel nie był składem miksu do 2030, a inne paliwa kopalne do 2035 r., jest niezbędna ze względu na katastrofę klimatyczną i jej skutki. A im dłużej będziemy zwlekać, tym proces zmian będzie gwałtowniejszy i droższy. Dużo droższy. Oprócz kosztów przekształceń trzeba wliczyć koszty środowiskowe i społeczne. Właśnie ze względu na te ostatnie zmiana musi nastąpić jak najszybciej, by zapewnić osobom zatrudnionym w sektorze energetycznym jak najlepsze warunki do przebranżowienia się lub wygaszenia zawodowego. Ważne, by odbyło się to w duchu sprawiedliwości społecznej. Aktywistki i ekspertki klimatyczne wskazują, że inaczej zmiana nie będzie po prostu wspierana przez ludzi, którzy będą musieli ponieść większość wyrzeczeń.

Przykład, jak transformacja energetyczna może wyglądać w przyszłości, dała pandemia. Wbrew rozsądkowi, wiedzy naukowej i apelom środowiska medycznego wzrosła popularność ruchów antyszczepionkowych. Brak sprawczości polityków, zła organizacja wsparcia i dezinformacja pogłębiły jeszcze problem. W takiej sytuacji ludzie szukają prostych, populistycznych wyjaśnień, często teorii spiskowych o tym, dlaczego tracą pracę lub nie mogą widywać się z bliskimi. Im mniej czasu zostało na zaplanowanie społecznych aspektów transformacji, im mniej myślenia perspektywicznego i empatii także dla pracowników Turowa, tym większa szansa na powtórkę w łatwo przewidywalnym chaosie podobnych nierozsądnych i antynaukowych zachowań.

Będą też osoby, które po prostu nie zechcą stracić źródła utrzymania i stabilności. Trudno będzie je winić. Odpowiedzialna jest władza, która nie zapobiega społecznym kryzysom. Zmiana musi nadejść i pytanie nie brzmi, czy, lecz kiedy i ile zapłacimy za każdy dzień zwłoki?

Aleksandra Taran jest aktywistką Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Tekst powstał w ramach współpracy Strajku, Greenpeace i „Polityki”.

Czytaj też: Wojna polsko-czeska pod biało-czerwonym sztandarem

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Układ się rozpada. Spowiedź byłego doradcy Morawieckiego

Tomasz Krawczyk, były doradca Lecha Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego, o nadziejach i złudzeniach ludzi PiS.

Rafał Kalukin
03.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną