Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Rynek

Dane to dziś paliwo rozwoju, dlatego musimy ich strzec. Europa nie może się biernie przyglądać

OVHcloud OVHcloud mat. pr.
W Chinach profil osobowy obywatela przesądza o cenie, jaką zapłaci za bilet na pociąg i zgodzie państwa na wyjazd za granicę. Europa musi zrobić wszystko, by nie podążyć tą drogą – przestrzega Michel Paulin, prezes firmy OVHcloud, dostawcy usług chmurowych z siedzibą we Francji.

Podczas niedawnego spotkania z Putinem w Moskwie prezydent Francji Emmanuel Macron odmówił poddania się testowi PCR. Dlaczego nie chciał udostępnić Rosjanom swojego DNA?

Michel Paulin, CEO OVHcloud: Nie mogę wypowiadać się w imieniu prezydenta Macrona. Dane dotyczące zdrowia to jednak informacje wrażliwe i zrozumiałe, że nie chcemy się nimi dzielić ze wszystkimi. Gdy z powodu epidemii COVID pojawił się pomysł stworzenia cyfrowego paszportu opartego o informacje przechowywane i współdzielone w chmurze, od razu wzbudziło to u obywateli obawy o bezpieczeństwo. Gdzie są przechowywane moje dane? Kto mógłby je wykorzystać? W jakim celu? Dziś dane nie są już tylko, jak kiedyś, przedmiotem komunikacji – to potężne narzędzia. Informacje mają olbrzymią wartość ekonomiczną; istnieją firmy, które zbudowały na nich gigantyczne fortuny. Są też używane w rozgrywkach geopolitycznych. Trudno mi przesądzić, jaką wartość miałby dla Putina profil genetyczny Macrona, ale wiemy, że na przykład Chiny i USA toczą walkę w obszarze danych. Skoro mowa o danych, koniecznie należy podkreślić, jak ważny jest aspekt etyczny – gromadzenie i przetwarzanie danych nie może naruszać praw obywatelskich. Stąd tak ważne są regulacje prawne o ochronie danych osobowych. To rzecz absolutnie fundamentalna. Musi być zachowana transparentność. Mamy prawo wiedzieć, co się z naszymi danymi dzieje.

Można zrozumieć dlaczego głowa państwa ma opory przed udostępnieniem swego profilu genetycznego. Dlaczego jednak zwykły szary człowiek powinien kierować się podobną wstrzemięźliwością w kwestii udostępniania danych osobowych?

Odpowiedź na to pytanie dają choćby Chiny. Tam obywatel jest klasyfikowany zgodnie ze swoim profilem osobowym. Od niego zależy, czy dostanie kredyt i na jakich warunkach, czy państwo pozwoli mu wyjechać za granicę, a nawet to, ile zapłaci za bilet na pociąg. Z kolei w USA widzimy, jak decyzje o finansowych warunkach ubezpieczenia na życie są podejmowane przy wykorzystaniu algorytmów przetwarzających różnorodne informacje o konkretnej osobie. Algorytm prognozuje bowiem jej hipotetyczny stan zdrowia za – powiedzmy – trzydzieści lat. To nie jest science-fiction, to się dzieje już teraz.

Nie twierdzę, że jestem bezwzględnie przeciwny tym praktykom. Uważam jednak, że zasady, na jakich dany algorytm działa, powinny być transparentne, a nie chowane pod kluczem przed światem.

Przejrzystość w tych kwestiach jest konieczna. Przypomnijmy choćby skandal z Cambridge Analytica, kiedy to dane osobowe były wykorzystywane w celu manipulowania opinią publiczną, by wpłynąć na wynik głosowania. Dane, powtórzmy, są potężnym narzędziem. I niektóre instytucje czy firmy używają go w celach biznesowych lub politycznych wbrew interesom obywateli. Dzięki znajomości czyjegoś profilu osobowego, w niektórych przypadkach można nawet popchnąć daną osobę do samobójstwa. Mamy się czego bać.

OVHcloudmat. pr.OVHcloud

Załóżmy, że pracodawca postanowił mnie zwolnić, bo poznał mój profil genetyczny, wskazujący na duże ryzyko zachorowania na raka. Czy mam narzędzia, by się przed tym bronić?

Powinny nas przed tym chronić kodyfikacje prawne o ochronie danych osobowych. Są naprawdę bardzo potrzebne, tak jak przepisy regulujące ruch samochodów na drodze. Zasady muszą być równie jasne: czerwone – stoisz, zielone – jedziesz… Potrzebujemy zarówno tych reguł, jak i powszechnej ich świadomości; obywatele muszą rozumieć, jak to prawo działa jeśli chodzi o ich dane. Mamy regulacje dotyczące rynku energetycznego, mamy przepisy o jakości żywności, zabraniające dodawania do niej rozmaitych szkodliwych substancji chemicznych i każdy rozumie, że to ma sens. Dlaczego zatem świat cyfrowy w Europie miałby być pozbawiony jakichkolwiek regulacji? Argumentowanie, że powstałby przez to odrębny obszar internetu, jest niedorzeczne. Chiny, USA mają swoje własne regulacje prawne dotyczące cyfrowej chmury, podobnie wiele innych krajów. Rezygnacja Europy z kodyfikacji świata cyfrowego byłaby w gruncie rzeczy przyzwoleniem na dyktowanie jej praw przez inne, potężne podmioty, w praktyce dążące do monopolu. A przecież to właśnie Europa daje dziś światu przykład, jaką wagę należy przykładać do ochrony praw obywatelskich w świecie cyfrowym.

Rozmawiam z moimi dziećmi o odpowiedzialności za świat. Dla młodego pokolenia jest jasne, że trzeba dbać o ekologię, eliminować plastik. Nie jestem jednak pewien, czy równie oczywista jest dla młodzieży konieczność walki o ochronę cyfrowego świata danych. A przecież jej przyszłość w dużej mierze będzie bazować na danych. We Francji zaczynają się przygotowania do wyborów prezydenckich i już widać, że cyfrowy świat nie będzie w centrum demokratycznej debaty. To smutne, bo decyzje dziś podjęte – lub zaniechane – będą miały znaczący, długoterminowy wpływ na nasze życie.

Według wielu opinii nowa zimna wojna już się toczy. Tym razem jednak bronią są dane. Oprócz zagrożeń ze strony Rosji, wzbiera też konflikt zachodniego świata z Chinami.

Konflikt – choć akurat w tym przypadku może lepiej użyć tu słowa „napięcie” – wzbiera głównie między USA i Chinami, ale jego eskalację widać w wielu innych rejonach świata. Indie właśnie zabroniły korzystania z licznych chińskich aplikacji, a nowe prawo zakazuje wysyłania prywatnych danych obywateli Indii poza granice kraju. Podobne regulacje wprowadziła Korea Południowa, tą ścieżką podążają też choćby Japonia i Singapur. Reasumując, wszyscy zdają się już dziś rozumieć, że dane mogą stanowić zagrożenie: dla obywateli, państw, firm. I przywiązują coraz większą wagę do kwestii związanych z cyberbezpieczeństwem. Jestem przekonany, że zapewnienie cyberbezpieczeństwa powinno być strategicznym celem przedsiębiorstw, a także instytucji państwa. Cyberataki przeprowadzane we Francji były w stanie unieruchamiać całe firmy, celem padały nawet szpitale. Szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej powiedział wprost, że największym zagrożeniem dla instytucji finansowych są dziś właśnie cyberataki…

Michel Paulin, prezes firmy OVHcloudmat. pr.Michel Paulin, prezes firmy OVHcloud

Ta próba cyber sił potęg toczy się głównie ponad naszymi głowami. Czym nam zagraża?

Rosnące napięcie zagraża naszej technologicznej suwerenności. Widzimy już, że w wyniku przerw w dostawie procesorów i innych podzespołów komputerowych wstrzymywana jest produkcja w fabrykach. Stajemy w Europie przed pytaniem: czy będziemy dalej godzić się na całkowitą zależność od cudzych technologii czy odzyskamy technologiczną suwerenność. Jesteśmy właśnie w takim momencie historii, który daje możliwość zmiany status quo. Mamy utalentowanych naukowców, mamy potencjał, by stworzyć alternatywę dla hegemonicznych liderów z Doliny Krzemowej i tych z Dalekiego Wschodu. Mamy realną szansę odzyskać technologiczną suwerenność i autonomię, rządzący zdają się już to rozumieć. To priorytetowy cel dla Europy, musimy zrobić kolejny krok.

Rozmawiamy w przerwie warszawskiej konferencji o suwerenności danych (Data Sovereignty Conference) zorganizowanej przez OVHcloud pod patronatem francuskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Jaki jest cel tego wydarzenia i dlaczego odbywa się w Polsce?

Cieszymy się, że ambasador Francji w Polsce, pan Frédéric Billet mógł otworzyć to wydarzenie swoim wystąpieniem, podkreślając w ten sposób wagę, jaką OVHcloud przywiązuje do suwerenności danych. Zainicjowaliśmy dyskusję na ten temat, by wspólnie poszukać optymalnych możliwości zagwarantowania suwerenności danych w Europie. Pragnę podkreślić, że miejsce tej konferencji – Polska – nie jest przypadkowe. OVHcloud, firma francuska, ale jako dostawca chmury publicznej i prywatnej obecna na całym świecie [usługi dostępne w ponad 140 krajach – dop. red.], ma polskie korzenie. Założył ją w 1999 r. urodzony w Polsce Octave Klaba, który jako kilkulatek wyjechał z rodzicami do Francji. Życzeniem Octave’a było otworzenie pierwszego oddziału poza Francją właśnie w Polsce, i tak się stało w 2004 roku. Mamy tu nie tylko centra danych i punkty obecności sieci. W Polsce zatrudniamy dziś ponad 120 osób, we Wrocławiu działa nasze centrum badawczo-rozwojowe, planujemy kolejne inwestycje.

OVHcloudmat. pr.OVHcloud

We Francji opinia publiczna protestowała, słusznie zresztą, przeciwko przechowywaniu danych osobowych obywateli na zagranicznych serwerach. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego Polacy mieliby godzić się na podobne ryzyko, powierzając wrażliwe dane francuskiej firmie?

Ponieważ w tym przypadku nie ma takiego ryzyka. Jeżeli polski klient życzy sobie, by jego dane nie opuszczały kraju, ma naszą gwarancję, że ich obsługą zajmą się serwery umieszczone w Polsce, zgodnie z porządkiem prawa europejskiego, co nie ma miejsca w przypadku przetwarzania danych przez amerykańskiego lub chińskiego gracza chmurowego. Dajemy też gwarancję, że nie zaglądamy do danych naszych klientów - OVHcloud jest firmą w pełni transparentną, co potwierdzają audyty, mamy też wszelkie wymagane w tej kwestii certyfikaty. Warto też dodać, że nie konkurujemy z naszymi klientami na żadnym polu. Mogą być więc pewni, że ich dane są bezpieczne tam gdzie sobie tego życzą. Ponadto opracowujemy nasze rozwiązania w oparciu o otwarte standardy, co jest kluczem do zagwarantowania, że nasi klienci nigdy nie będą ograniczeni.

W trakcie konferencji Data Sovereignty Conference odbył się konkurs startupów oferujących rozwiązania z zakresu ochrony zdrowia. Jako szef firmy z dużym doświadczeniem we współpracy z instytucjami medycznymi, jak ocena pan perspektywy polskich startupów medycznych?

Na podstawie intensywnej kooperacji OVHcloud z partnerami reprezentującymi przemysł medyczny, głównie we Francji i Niemczech, jestem dobrej myśli. Co prawda systemy przetwarzania danych nie zastąpią lekarzy w podejmowaniu decyzji, ale mogą znacząco im pomóc, oferując wydajne narzędzia, pomocne choćby w diagnozie i analizie danych, na przykład zdjęć rentgenowskich i innego rodzaju obrazowania. Możliwości sztucznej inteligencji wykorzystującej big data, czy uczenie maszynowe są dziś naprawdę imponujące, dlatego wiążemy z nimi wielkie nadzieje i wspieramy firmy, które chcą rozwijać działalność badawczą w oparciu o te kierunki.

Nasz program dla startupów medycznych ma pomóc im w znalezieniu wydajnych metod realizacji kreatywnych idei. Niektóre mają ogromny potencjał. Przykładowo, jeden ze startupów stworzył, przy wykorzystaniu bardzo wyrafinowanej sztucznej inteligencji, narzędzie wspomagające diagnostykę kardiologiczną. Bardzo dokładny trójwymiarowy model serca pozwala łatwo dostrzec anomalie i zmiany chorobowe. A to tylko jeden z przykładów. Zaawansowane przetwarzanie danych ma w przemyśle medycznym naprawdę wspaniałą przyszłość.

Materiał powstał we współpracy z firmą OVHcloud.

Polityka 12.2022 (3355) z dnia 15.03.2022; Rynek; s. 39
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama