Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Rynek

Wakacje kredytowe. Dla kogo, od kiedy i kto tak naprawdę ten prezent sfinansuje

Mimo wątpliwości wielu ekonomistów wakacje kredytowe stały się faktem. Mimo wątpliwości wielu ekonomistów wakacje kredytowe stały się faktem. Alicja / Pixabay
Z takiego prezentu grzech byłoby nie skorzystać. Odłożenie nawet ośmiu rat przy spłacie kredytów hipotecznych warto jednak wykorzystać nie do szalonych wydatków, ale do szybszej spłaty kapitału. Bo wysokie stopy mogą z nami pozostać na długo.

Mimo wątpliwości wielu ekonomistów wakacje kredytowe stały się faktem. Prezydent Duda nie zawetował ustawy (co nie miałoby sensu, bo Sejm takie weto z łatwością by odrzucił) ani nie skierował jej do Trybunału Konstytucyjnego. Najważniejsza i jednocześnie najbardziej kontrowersyjna zasada: w nowych przepisach nie ma żadnego progu dochodowego. Oznacza to, że z wakacji będą mogli skorzystać wszyscy posiadający kredyty hipoteczne zaciągnięte w złotym i na własny cel mieszkaniowy (wyłączeni są zatem ci, którzy lokale obciążone kredytem wynajmują). Nie ma za to znaczenia, czy kredytobiorcy mają rzeczywiście kłopoty ze spłatą, czy też coraz wyższe raty nie są dla nich istotniejszym problemem. Pozbawieni nowej pomocy są za to spłacający pożyczki w walutach obcych, czyli przede wszystkim we franku i euro. Nimi rządzący już dawno przestali się interesować, sugerując, że swoje problemy mają rozwiązywać albo poprzez ugody z bankami, albo drogą sądową.

Czytaj też: Glapinflacja. Jedziemy już bez hamulców i po bandzie

Wakacje kredytowe. Jak to działa?

Wakacje kredytowe dotyczą złotowych kredytów hipotecznych zaciągniętych przed 1 lipca tego roku. To rozwiązanie pozwala na nawet osiem miesięcy bez spłaty rat. Pierwsze dwa takie „promocyjne” miesiące przypadają na trzeci kwartał tego roku (w praktyce chodzi zatem o sierpień i wrzesień), kolejne dwa można wykorzystać w czwartym kwartale. Następnie wolne od rat jest po jednym, wybranym miesiącu w każdym z czterech kwartałów przyszłego roku. Co ważne, wakacje dotyczą całej raty – a zatem zarówno jej części kapitałowej, jak i odsetkowej. Klient musi tylko ponieść opłaty ubezpieczeniowe. Oczywiście wakacje nie oznaczają, że pominięta rata zostaje umorzona. Okres spłaty kredytu zostaje po prostu wydłużony.

Lepiej spłacać kredyt, niż wydawać pieniądze

W założeniu wakacje miały pomóc wszystkim, którzy nie radzą sobie ze spłatą kredytów z powodu eksplozji stóp procentowych. Rata części kredytobiorców jest dzisiaj nawet dwa razy wyższa niż rok temu, gdy stopy w Polsce były bliskie zera. W szczególnie trudnej sytuacji są osoby podpisujące umowy właśnie w okresie, gdy kredyty były wyjątkowo tanie i mało kto spodziewał się tak szybkiego wzrostu wskaźników WIBOR. Kto zatem ma kłopoty z domknięciem swojego budżetu domowego, ten z pewnością powinien skorzystać z nowego rozwiązania. Pomoże mu ono złapać finansowy oddech w oczekiwaniu na spadki stóp procentowych. Co jednak z tymi, którzy nawet mimo wzrostu wydatków nie mają problemów z płynnością? Oni też z politycznego prezentu powinni skorzystać.

Zaoszczędzone pieniądze mogą po prostu wydać, odłożyć (kupując np. modne obligacje skarbowe) albo wykorzystać do nadpłaty kapitału kredytu. To ostatnie rozwiązanie wydaje się najwłaściwsze. Nawet najlepiej oprocentowane lokaty i najkorzystniejsze obligacje nie pozwalają w pełni ochronić pieniędzy przed bardzo wysoką inflacją. Tymczasem zmniejszenie kapitału pozostałego do spłaty oznacza też niższe raty w przyszłości. Trzeba zakładać, że wysokie stopy pozostaną na dłużej (a być może po letniej przerwie jeszcze zostaną podniesione), więc przeznaczenie zaoszczędzonych dzięki wakacjom kredytowym środków na szybszą spłatę kapitału jest najsensowniejszym krokiem.

Czytaj też: Czasy są ciężkie dla kredytobiorców

Wniosek do banku trzeba złożyć prędko

Wakacje kredytowe nie są udzielane automatycznie. Każdy chętny będzie musiał złożyć stosowny wniosek w swoim banku. Ma to być możliwe jednak dopiero po wejściu ustawy w życie. Stanie się to 14 dni po ogłoszeniu w „Dzienniku Ustaw”, a zatem prawdopodobnie 28 lipca. W najtrudniejszej sytuacji są osoby, których data zapadalności kredytu przypada na początek miesiąca. Jeśli chcą skorzystać z wakacji już za sierpień, bedą musiały złożyć wniosek w banku, gdy tylko stanie się to możliwe. Banki zapewniają, że chociaż były zdecydowanie przeciwne wakacjom w takiej formie (a zatem bez progu dochodowego), ułatwią życie klientom, a skorzystanie z pomocy okaże się bardzo łatwe.

Wakacje kredytowe. Kto za to zapłaci?

Pytanie dziś najważniejsze brzmi: kto zapłaci za ten prezent ze strony polityków – rządzących i opozycyjnych, bo przecież to Senat jeszcze rozszerzył krąg osób uprawnionych do wakacji. Trudno nawet na razie ustalić, ile banki na nowych przepisach stracą. W ustawie jej koszt jest szacowany na zaledwie 4 mld zł, tymczasem Narodowy Bank Polski mówi o 20 mld zł, a Związek Banków Polskich nawet o 28 mld zł. Co gorsza, wakacje kredytowe mogą okazać się dodatkowym impulsem inflacyjnym, jeśli zaoszczędzone pieniądze zostaną w dużej mierze przeznaczone na konsumpcję. W ten sposób politycy prowokują Radę Polityków Pieniężnych do dalszego podnoszenia stóp, a przecież równocześnie poprzez takie rozwiązania jak wakacje tłumaczą, że chcą pomóc ofiarom tychże wysokich stóp. Istna kwadratura koła.

Rzeczywisty bilans nowej akcji będzie uzależniony od poziomu zainteresowania wakacjami. Jednak przy takiej ich konstrukcji trudno sobie wyobrazić, żeby z nowego rozwiązania nie skorzystała zdecydowana większość uprawnionych kredytobiorców.

Banki narzekają, ale przecież straty z łatwością sobie odbiją. Na ich korzyść działa fakt, że wciąż występuje duża różnica między oprocentowaniem kredytów i depozytów. Chociaż politycy na czele z premierem i prezesem PiS wzywają banki do poprawy oferty lokat i kont oszczędnościowych, wciąż oszczędzający ponoszą gigantyczne straty. To właśnie ta grupa będzie głównym sponsorem wakacji kredytowych, za które pochwały chcą zbierać politycy. Pamiętajmy jednak, że oni zrobili prezent, wykorzystując do tego cudze pieniądze.

Czytaj też: NBP i Glapiński coś sobie prognozują. Hamulec się zaciął

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

KUBA: Lekarze – towar eksportowy

Boliwia jest już czwartym krajem w ciągu roku, który wyrzucił kubańskich lekarzy. To poważny cios dla jednego z najlepszych programów humanitarnych na świecie, który równocześnie podtrzymuje przy życiu komunistyczny reżim na wyspie.

Maciej Okraszewski
08.02.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną