Z życia sfer

Celne trafienie
W sezonie ogórkowym media z braku ważnych tematów tradycyjnie podniecają się byle czym, np. ujawnioną przez NIK sprawą przetrzymywania przez lata w wojskowych magazynach nieużywanego sprzętu komputerowego o wartości ponad 27 mln zł. Afera jest, oczywiście, dęta, bo przecież w jej wyniku nic nie zginęło, lecz przeciwnie – szczęśliwym trafem się znalazło, nie ma zatem powodu do niepokoju.

Po dokonaniu odkrycia rzecznik NIK stwierdził, że w planach zakupowych wojska i w rozdzielnictwie sprzętu od lat panował chaos. Jest to opinia krzywdząca, zwłaszcza iż rzecznik sam ujawnił, że sprzęt „dostawali ci, którzy go nie zamawiali, a ci, którzy zamawiali, nie dostawali”. Trzeba przyznać, że trudno o bardziej klarowne i jasne kryteria rozdzielnictwa. Można, oczywiście, zapytać, dlaczego nie stosowano procedury odwrotnej i nie dawano sprzętu tym, którzy go zamawiali, zaś nie odmawiano tym, którzy nie zamawiali, ale trzeba pamiętać, że wojsko to instytucja szczególna, rządząca się swoimi prawami.

Oczywiście wysocy rangą wojskowi przyznają, że nawet przy tak jasnych kryteriach rozdzielnictwa mogą się zdarzać sytuacje, że sprzęt trafia nie tam, gdzie powinien. Ważne jednak, że skuteczność trafiania sprzętu w naszym wojsku rośnie i celnych trafień jest coraz więcej. Cieszy również, że są to trafienia coraz szybsze – z raportu NIK wynika, że do wybranych jednostek zaczyna właśnie trafiać sprzęt zakupiony w latach 90. Trafione tym sprzętem jednostki prawdopodobnie zastanawiają się obecnie, co z nim zrobić, ale wierzymy, że coś wymyślą.

Przy okazji szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych ujawnił, że część sprzętu przechowywana jest w magazynach specjalnie, „aby można go użyć w sytuacjach kryzysowych”. Nie wiadomo, jakie sytuacje miał na myśli, ale mogło mu chodzić o wysłanie e-maila czy ściągnięcie czegoś z Internetu. Na szczęście, na razie – odpukać – sytuacje kryzysowe wojsko omijają, dlatego funkcjonuje ono sprawnie, bez konieczności uciekania się do tak radykalnych działań.

Poszukiwania w magazynach wojskowych trwają i z pewnością przyniosą jeszcze kilka miłych niespodzianek, które pokażą, że nasza armia jest wyposażona o wiele lepiej, niż sądzą jej krytycy. Pojawiają się opinie, że odkrywanie cennego sprzętu komputerowego w ośmiu istniejących dziś wojskowych bazach materiałowych poszłoby o wiele szybciej, gdyby wojsko – na razie skupione na inwestowaniu w sprzęt – zainwestowało także w logistykę.

Kto wie, może po dokonaniu takich inwestycji i rozpoczęciu poszukiwań na większą skalę zostaną odkryte jakieś inne zapomniane bazy materiałowe ze sprzętem komputerowym o dużej wartości muzealnej. Przy okazji ulgę poczuliby dowódcy tych baz, z którymi – ze względu na wieloletnie zaniedbania w logistyce – od dawna nie było żadnego kontaktu.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną