Rozmowa z prof. Bogdanem Wojciszke

Kto przeczyta, nie zbłądzi
O tym, czy przysłowia i maksymy pomagają żyć i osiągnąć szczęście.
Fragment obrazu Pietera Bruegela (starszego) 'Dwanaście Przysłów Flamandzkich'.
Art Media/BEW

Fragment obrazu Pietera Bruegela (starszego) "Dwanaście Przysłów Flamandzkich".

Joanna Cieśla: – Po co ludzie tworzą i przekazują sobie przysłowia i sentencje?

Bogdan Wojciszke: – Żeby świat wydawał się miejscem bardziej zrozumiałym, zwłaszcza zaś skutki i przyczyny różnych zdarzeń. Zrozumienie jest też sposobem przystosowania się do zmian, szczególnie zmian na gorsze. Ludzie są tak skonstruowani, że gdy zaczynają coś rozumieć, to emocje wokół tego stygną.

To znaczy, że więcej maksym dotyczy rzeczy przykrych?

Raczej tak. Nieprzyjemne zdarzenia rodzą w ludziach większą refleksję, trudniej sobie z nimi poradzić.

Czy nauka potwierdza potoczne mądrości?

Zależy które. Te mądrości często przeczą sobie nawzajem. Z jednej strony mówimy: „od przybytku głowa nie boli”, a z drugiej: „co za dużo, to niezdrowo”. Zresztą niewiele z tych maksym próbuje powiedzieć jakąś prawdę o człowieku. Częściej są nakazami moralnymi albo pragmatycznymi poradami: „nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”, „dwa razy daje, kto szybko daje”.

Czasem chodzi też chyba po prostu o to, by podnieść się na duchu, jak przez powiedzenie „głupim szczęście sprzyja”.

Z badań nad związkiem między szczęściem a inteligencją (nie ma dobrej miary mądrości, ale można uznać, że inteligencja to pewne jej przybliżenie) wynika, że zależność istnieje, choć jest słaba: im człowiek bardziej inteligentny, tym szczęśliwszy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną