Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Dlaczego Majewskiemu leci

Kłopoty Szymona Majewskiego

Zarabiający miliony w reklamach Majewski stał się zaprzeczeniem współczesnych potrzeb telewidzów. Zarabiający miliony w reklamach Majewski stał się zaprzeczeniem współczesnych potrzeb telewidzów. Kurnikowski / AKPA
Telewizyjny show Szymona Majewskiego ma coraz mniej widzów, a słuchacze Eski protestują przeciw jego audycjom. Szołmen już nie ten czy czasy się zmieniły?
Majewski zajął w ubiegłym roku pierwsze miejsce w corocznym rankingu „Forbesa” najbardziej pożądanych przez branżę reklamową gwiazd polskiego show-biznesu.VIPHOTO/EAST NEWS Majewski zajął w ubiegłym roku pierwsze miejsce w corocznym rankingu „Forbesa” najbardziej pożądanych przez branżę reklamową gwiazd polskiego show-biznesu.
Żeby zobaczyć śmieszny kawałek programu Majewskiego, wcale nie trzeba oglądać telewizji. Wystarczą wrzutki w Internecie.VIPHOTO/EAST NEWS Żeby zobaczyć śmieszny kawałek programu Majewskiego, wcale nie trzeba oglądać telewizji. Wystarczą wrzutki w Internecie.

W ubiegłym roku ostatnie odcinki nadawanego w TVN od sześciu lat „Szymon Majewski Show” oglądało średnio 2,32 mln widzów. Pierwsze odcinki nowego programu, emitowanego od miesiąca „Szymon na żywo”, śledzi pół miliona widzów mniej.

W tym samym czasie na internetowych forach część słuchaczy Radia Eska apeluje do władz radia, by zdjęły nową poranną audycję – „Szymorning” – i zastąpiły prowadzących Szymona Majewskiego i Igę Mackiewicz poprzednią ekipą, która budziła ich co rano przez dekadę. „Witam, ja też jestem za tym, żeby Majewski pospał do południa” – brzmiały najdelikatniejsze z krytycznych recenzji. Te bardziej stanowcze: „Majewski, zejdź mi z anteny, ale już!”. Rok temu przeciw Majewskiemu protestowali klienci i pracownicy banku PKO BP, zwłaszcza po tym, jak do mediów przeciekła informacja o wysokości jego kontraktu reklamowego (ponoć 3,2 mln zł). Co sam Majewski komentował: „Cierpię za miliony”.

PKO BP, TVN, Eska oraz branża reklamowa generalnie – Majewski zajął w ubiegłym roku pierwsze miejsce w corocznym rankingu „Forbesa” najbardziej pożądanych przez branżę reklamową gwiazd polskiego show-biznesu – konsekwentnie nie zamierzają rezygnować z satyryka. Tej wiosny w mediach i przestrzeni publicznej Majewski z reklam „Szymorningu” (właśnie wystartowała wielka kampania promocyjna) śmieje się do Majewskiego reklamującego kredyt hipoteczny i puszcza oko do Majewskiego promującego show „Szymon na żywo”. Czy w końcu rozśmieszy też widzów i słuchaczy?

Pozytywny na bank

A przecież kiedyś śmieszył naprawdę. 40-latkowie z sentymentem wspominają jego absurdalne komentarze i inteligentne gry słowne w złotych – pierwszych – latach Radia Zet. Kultowe stały się jego „Transmisje z Denver”, czyli komentowanie na gorąco kolejnych odcinków „Dynastii”, jego parodie języka reklamy, obśmiewanie polityków i celebrytów, cytaty z artykułów z wymyślonego pisma „Wielki świat, kuchenny blat”. Później był Szymon – szalony wynalazca, który prezentował swoje odkrycia (m.in. gicze do zakładania nogi na nogę, przyrząd do zakładania spodni czy maskownicę autobusową) w talk-show Alicji Resich-Modlińskiej w telewizyjnej Dwójce i przeszedł do historii jako jeden z pierwszych, którzy pokazali majtki w polskiej telewizji (co uwieczniła w piosence Grupa Pod Budą: „Łoł, tok szoł, jakiś facet spodnie zdjął”).

Grupę wiernych fanów – choć już o zdecydowanie mniej niszowych gustach i innym poczuciu humoru – miał program, w którym wkręcał celebrytów: „Mamy Cię!”. Wielką popularnością cieszył się w pierwszych latach nadawania „Szymon Majewski Show”, a satyryk stał się obok Kuby Wojewódzkiego najbardziej znanym wodzirejem telewizyjnej rozrywki. PiS był wdzięcznym tematem do żartów i parodii, a czasy jego rządów najlepszym od końca PRL okresem dla rodzimych satyryków i kabareciarzy. Na tej fali płynął także Majewski. Rozmowy w tłoku, ostatnia część „SMS”, w której aktorzy świetnie parodiowali polityków PiS i Ligi Polskich Rodzin, autystycznego trenera Janasa czy elokwentną Dodę do dziś robią furorę w Internecie. Podobnie jak absurdalne parodie serialu „Magda M.” z Majewskim ucharakteryzowanym na Joannę Brodzik czy serial „Figo Fago”, o policjantach gejach, z Pawłem Małaszyńskim i Janem Peszkiem w rolach tytułowych.

Z czasem jednak formuła programu się wyczerpała, przebieranki Szymona zaczęły nużyć, żarty stawały się coraz bardziej koszarowe, barwnych postaci do parodiowania, wraz ze zmianą ekipy rządzącej, ubyło. „SMS” i jego prowadzący zaczęli ewoluować w stronę rozrywki familijnej. Nowy program „Szymon na żywo” powiela, jak na razie, wszystkie grzechy swojego poprzednika.

Jest człowiekiem świadomym tego, co robi, twórcą kolejnych wcieleń Szymona Majewskiego – ocenia Julia Kozak, szefowa agencji PR Fleishman-Hillard i wiceprezeska Związku Firm Public Relations. – Pozycjonuje się trochę jako szalony wynalazca, jako osoba myśląca pod prąd, szukająca własnego punktu odniesienia do komentowania rzeczywistości w lekko prześmiewczy sposób. Taki zaczął się podobać, taki został kupiony. Z drugiej strony np. ostatnio w „Twoim Stylu” pokazał się jako troskliwy ojciec, stonowany, nieszalony, z poukładanym życiem rodzinnym. Do tego doszły elementy związane z jego pojawieniem się w reklamach PKO BP. Jak to się miesza? W jaki obrazek układa?

„Jest po prostu miłym facetem, dobrym mężem i ojcem, jego humor nie jest złośliwy, ale ciepły” – opisywał Majewskiego Szymon Gutkowski, dyrektor agencji DDB, która przygotowywała kampanię PKO BP. „Dynamizm, otwartość oraz pozytywna energia artysty w pełni odzwierciedlają zmiany, jakim podlega obecnie PKO Bank Polski” – cieszyła się rzeczniczka prasowa banku. Efektem pierwszych czterech miesięcy trwania akcji reklamowej miało być 160 tys. nowych klientów i 300 tys. rachunków.

Majewski, który zawsze miał, w przeciwieństwie do ostrego, ciętego, okrutnie punktującego gości swojego talk-show Kuby Wojewódzkiego, ciepły, rodzinny rys, zaczął być postrzegany jako wujek, który robi kawał na imieninach. W czasach, gdy jedną z najważniejszych wartości jest kontrowersyjność, letni, sympatyczny, wujkowaty Majewski musiał stracić widzów.

Kto memem wojuje...

Zmienił się także kontekst, w jakim rozśmiesza Majewski. Satyrykowi wyrosła silna konkurencja. Dziś swojego Majewskiego (czasem w liczbie mnogiej) ma już każda stacja.

Polskie telewizje zalała fala kabaretów. Kabaretonom – niekończącej się defiladzie kabaretów przez sceny i studia – towarzyszą autorskie programy najpopularniejszych kabareciarzy. Jest „N jak Neo-Nówka” (TVP1), prowadzony przez Romana Żurka z kabaretu Neo-Nówka, dysponującego podobnym do Majewskiego słowotokiem i tendencją do przebieranek, ale świeżego, ostrzejszego i jeszcze nieopatrzonego. I jest bardzo popularny, od niedawna mający przypominającą show Majewskiego formę variete, Kabaretowy Klub Dwójki (TVP2). Prowadzi go zgrany duet kabaretowych frontmenów: Robert Górski z Kabaretu Moralnego Niepokoju i Marcin Wójcik z Ani Mru Mru. Ich żarty są ostrzejsze niż te Majewskiego, riposty szybsze, kontakt z widzami bardziej bezpośredni.

Z drugiej strony są mnożące się programy reklamowane jako paradokumentalne – uwodzące widza autentycznością pokazywanych wydarzeń oraz te z etykietką „na żywo”, mające przyciągnąć topniejącą widownię telewizyjną mirażem uczestnictwa w wydarzeniu dziejącym się na naszych oczach.

Majewski gra z tą modą tytułem swojego programu: „Szymon na żywo”. Ostatnio najgłośniej jest o polsatowskich „Pamiętnikach z wakacji”, tzw. docusoap, czyli telenoweli dokumentalnej, z której pochodzi robiąca karierę w Internecie fraza „mięsny jeż”. Polaków, zwłaszcza młodszych, bawi humor naturalny, lubią się śmiać z naturszczyków, często bardziej niż z fachowców. Do tego ci pierwsi częściej przekraczają barierę obciachu, co bardzo podoba się internautom. Inteligencki, nie dość kontrowersyjny, za to długo docierający do puenty i zarabiający miliony w reklamach Majewski stał się zaprzeczeniem współczesnych potrzeb telewidzów.

Z drugiej strony widzów traci nie tylko Majewski. Większość programów telewizyjnych z roku na rok ogląda coraz mniej ludzi.

Telewizor jest największym ekranem w domu, ale to, co się na nim ogląda, to już zupełnie inna sprawa – tłumaczy Mirosław Filiciak, medioznawca z SWPS. – Młodzi migrują w stronę Internetu. Sami decydują, co i kiedy będą oglądać. Nie zamierzają się dostosowywać do dnia i godziny emisji. Tzw. must-see television, czyli te programy telewizyjne, które ludzie naprawdę chcą oglądać, ogląda się dziś coraz częściej w sieci, choć ich źródłem jest telewizja. Ów słynny „mięsny jeż” – mem wyłuskany przez internautów z telewizji, nie przekłada się na oglądalność „Pamiętników z wakacji”.

Żeby zobaczyć śmieszny kawałek programu Majewskiego, wcale nie trzeba oglądać jego programu. Wystarczą wrzutki w Internecie, które staną się memami i krążą niezależnie od swojego telewizyjnego źródła. Na razie Majewski częściej korzysta z memów internetowych, niż wpuszcza do sieci własne.

Z programów radiowych i telewizyjnych Majewskiego Internet podchwycił jedynie filmiki Bilguuna Ariunbaatara z „Szymon na żywo”, w których najbardziej znany Mongoł w Polsce zaprasza zagranicznych kibiców na Euro 2012. „Naszą najlepszą reżyserkę nazwaliśmy na waszą cześć” – zachęcał do przyjazdu Holendrów. Przedstawiał znanych polskich fanów jointów: Stefana Jaracza, Leopolda Staffa i Marię Konopnicką, obiecywał: „Możecie wnieść na stadiony wuwuziele”, i uczył najpotrzebniejszych fraz po polsku: „Witam, chciałabym przełożyć eutanazję na czwartek, bo we wtorek mam aborcję”. Internetowymi memami nie stały się fragmenty „Szymorningu”: rap MC Dziada: „Ona jest kosa, a on jest boski, stare małżeństwo Szczuka–Rutkowski”, Majewski przepowiadający słuchaczom przyszłość jako W Róż Bity Szymon, samplowane wywiady z księdzem Natankiem, spolszczane hity Eski i fabrykowane Taśmy Półprawdy, w których np. Grycanki opowiadają o hodowli mięsnych jeży. Ani Szymon przebrany za dziennikarkę-celebrytkę Annę Foch-Tryskolaskę, za trenera Cudę, żarty słowne typu: „Jak na aferę z solą, za dużo tu pieprzenia”, skomentowanie wypowiedzi Aleksandra Łukaszenki, że lepiej być dyktatorem niż gejem, postacią Karla Lagefelda – dyktatora i geja.

Przemiana czy przebieranka?

Szymon i jego zespół powinni sobie zadać pytanie, do kogo chcą mówić – radzi Julia Kozak. – Czy walczymy o nową grupę docelową – wtedy trzeba przedefiniować, odmłodzić język, czy chcemy ocalić starszą grupę widzów, którzy już Szymona znają. Wtedy z kolei trzeba się zastanowić, czy w tej grupie nie pojawiło się znużenie, zmęczenie brakiem świeżości, zaskoczenia. Szymon ma do siebie dużo dystansu, potrafi spojrzeć na siebie z boku, co daje nadzieję, że będzie potrafił się zmieniać i odbudowywać.

Żyjemy w kulturze nowości – podsumowuje Mirosław Filiciak. – Panuje ciągłe oczekiwanie czegoś nowego, a jeżeli program jest oparty na osobie prowadzącego, to możliwości jego zmiany są ograniczone.

Zmiana wizerunku jest tym trudniejszą operacją, że oprócz kontrowersyjności wartością naszych czasów jest autentyczność. – Cejrowski, Wojewódzki są niezmiennie od lat wysoko w rankingach popularności u młodych ludzi, bo jedną z najważniejszych wartości dla tej grupy jest bycie sobą. Majewski porusza się w innej konwencji, ze swoimi ciągłymi przebierankami może być postrzegany jako „nieautentyczny” – zwraca uwagę Filiciak.

Cechy, które podobają się szefom stacji i reklamodawcom – kontrolowane szaleństwo Szymona połączone z jego ciepłym wizerunkiem – okazują się więc nudne dla spragnionego nowości i kontrowersji współczesnego telewidza. To nie są czasy dla miłych ludzi.

Polityka 15.2012 (2854) z dnia 11.04.2012; Coś z życia; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Dlaczego Majewskiemu leci"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Sto najodważniejszych polskich piosenek. Nie zawsze chodzi o tekst

Co się stało z odwagą twórców piosenek? I czy oznacza ona dziś to samo co przed laty? Zmianę pomaga prześledzić nowe wydawnictwo poświęcone polskiej muzyce ostatnich dekad.

Mirosław Pęczak
16.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną