Społeczeństwo

Rocznica niewygodna

Powstanie w getcie warszawskim

Czy Polaków pociąga rywalizacja w cierpieniu?

Zbliżająca się 70. rocznica powstania w getcie warszawskim budzi silne emocje. Szczególne kontrowersje zrodził projekt umieszczenia w okolicach powstającego Muzeum Historii Żydów Polskich pomnika Sprawiedliwych – osób, które niosły pomoc Żydom podczas II wojny światowej. Także samo otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich w niektórych środowiskach wywołuje komentarze, że to krok niepotrzebny, i że do powstania tej placówki nie powinny być wykorzystywane pieniądze publiczne.

Skąd mogą się brać takie reakcje? Badania psychologów społecznych pokazują, w jaki sposób historia grupy przekłada się na jej teraźniejsze działania. Jednym z wyróżnianych mechanizmów jest rywalizacja w cierpieniu (competitive victimhood). Członkowie grup są motywowani do tego, aby przypisywać sobie rolę historycznej ofiary. Tragiczna przeszłość grupy własnej może stać się podstawą roszczeń formułowanych wobec innych grup społecznych i żądania od nich rekompensaty. Jednocześnie usprawiedliwia różnego rodzaju działania wymierzone w przedstawicieli grup obcych oraz zmniejsza wrażliwość na ich cierpienia. Wydaje się, że mechanizm ten działa szczególnie w przypadku Polski. Rocznica powstania w getcie przypada na 19 kwietnia, zaledwie 10 dni po rocznicy katastrofy smoleńskiej. Kontekst ten może skupiać Polaków na ich własnym cierpieniu, prowadząc jednocześnie do odcinania się od cierpień innych ofiar.

Wskazuje na to szereg badań prowadzonych zarówno w Polsce, jak i na świecie. Wyniki badań Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW pokazują, że Polacy przekonani o wyjątkowości polskiej martyrologii są jednocześnie bardziej niechętni wobec przedstawicieli grup obcych, w tym zwłaszcza wobec narodu żydowskiego. Podobnie, badania Michaela Wohla, jak również Yechiela Klara wskazują, że przypomnienie o tragicznej historii narodu żydowskiego prowadzi do zwiększonej akceptacji przemocy wobec Palestyńczyków, jak również do pomniejszania ich cierpień. Mechanizm ten wydaje się dość uniwersalny. Badania Johanny Vollhardt prowadzone m.in. w Ameryce, Irlandii Północnej, Indiach, czy Rwandzie potwierdzają, że przekonanie o wyjątkowości cierpienia własnej grupy etnicznej prowadzi do negatywnych postaw wobec innych, jak również blokuje chęć pogodzenia się z przedstawicielami grupy obcej.

Czy pamiętanie o cierpieniu grupy własnej musi jednak zawsze prowadzić do negatywnych postaw wobec innych? Niekoniecznie. Te same badania Johanny Vollhardt pokazują, że jeżeli cierpienie grupy własnej będziemy traktować jako jeden z wielu przypadków krzywd historycznych, i jeżeli dostrzegamy, że inne grupy społeczne również cierpiały w przeszłości, przekonania o martyrologii nie muszą prowadzić do negatywnych skutków. Pamiętajmy więc o historii, ale pamiętajmy też, że nasze cierpienie nie jest aż tak wyjątkowe, jak myślimy.  

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną