Polska na pielgrzymce

Duchowo i branżowo
Socjolożka religii prof. Maria Libiszowska-Żółtkowska o fenomenie polskiego pielgrzymowania.
Pielgrzymka policji dolnośląskiej
Adam Hawałej/PAP

Pielgrzymka policji dolnośląskiej

Prof. Maria Libiszowska-Żółtkowska
Anna Amarowicz

Prof. Maria Libiszowska-Żółtkowska

Kościół na Jasnej Górze w Częstochowie
gaetanku/Flickr CC by 2.0

Kościół na Jasnej Górze w Częstochowie

Joanna Podgórska: – W sierpniu można odnieść wrażenie, że cała Polska idzie na Jasną Górę. A to jedynie 120–130 tys. osób, nikły procent parafian, ale Polska i tak pozostaje pod tym względem europejskim fenomenem. Pielgrzymujemy ­najliczniej. Skąd to się bierze?
Prof. Maria Libiszowska-Żółtkowska: – Polska jest w ogóle religijnym fenomenem w Europie. Dominujemy we wszelkich statystykach, zaraz po Malcie, która jest krajem wyznaniowym. Przynajmniej w deklaracjach jesteśmy jednym z najbardziej wierzących społeczeństw. Stąd też wskaźnik pielgrzymowania jest u nas także najwyższy. Co szósty pielgrzym w Europie to Polak. Druga sprawa to, że w Polsce nadal dominuje religijność ludowa, obrzędowa, rytualna; raczej uzewnętrzniona niż uwewnętrzniona. A pielgrzymka czy procesja są jej częścią. Można powiedzieć, że to rodzaj religijnego folkloru.

Specyficzny polski motyw: nasze pielgrzymki są w przeważającej części maryjne.
Maryjność w pewnym momencie w ogóle zaczęła przeważać w polskiej religijności ludowej. Socjologowie lubią powoływać się na cytat ze Stefana Czarnowskiego, wybitnego badacza z czasów międzywojnia, który pisał, że Matka Boska to najgorliwiej czczona postać. Bo to piękna, dobra i łaskawa Panienka, która wstawia się za swoimi czcicielami u Syna, tak – jak według pańszczyźnianego chłopa – winna się za nim wstawiać śliczna i dobra panienka ze dworu.

Ten cytat oddaje kwintesencję problemu. Pan Bóg, groźny, starotestamentowy, którego imienia nie wolno wypowiadać, wydaje się odległy i nieprzyjazny. Chrystus oddał za nas życie, nacierpiał się, nie wypada go nudzić przyziemnymi sprawami, jak żniwa, chore bydło czy zawalona stodoła. A Matka Boska, ze względu na swoje prerogatywy kobiece i macierzyńskie, nadaje się do tego idealnie.

Jasnogórski szczyt pielgrzymkowy przypada na 15 sierpnia, czyli święto Wniebowzięcia ­Najświętszej Maryi Panny. Tak to brzmi w oficjalnej kościelnej nomenklaturze. Inaczej Matki Boskiej Zielnej, czyli patronki ziemi i roślinności. Czy to jakiś ślad wierzeń przedchrześcijańskich?
Naturalnie. Chrześcijaństwo, a potem katolicyzm anektowały elementy kultów wcześniejszych. Stary Testament zapożyczono z judaizmu, a obrzędowość w dużej mierze od pogan. Połowa sierpnia to czas żniw. Składano ofiary i modlono się o dostatek, dziękowano za dobre zbiory. A potem tę rolę przejął ksiądz, który chodził po polach z monstrancją czy obrazem. W Polsce święto Matki Boskiej Zielnej często jest połączone z dożynkami i święceniem plonów. Tego dnia w symbolicznej formie pol­nych bukietów.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj