Społeczeństwo

Sztuki walki

Potrzeba poważnej publicznej debaty niewątpliwie istnieje, ale nie czarujmy się, trudno poważnie rozmawiać, jeśli brakuje partnerów na poziomie. Gdy przepełniony chęcią dialogu minister Dorn udał się jakiś czas temu na tereny ogarnięte powodzią, przyczepiła się do niego kobiecina, która na ofertę szczerej, poważnej debaty, zareagowała głupimi pretensjami i żalami z powodu tego, że nie ma gdzie mieszkać, bo dom jej zalało. Oczywiście minister Dorn musiał uciekać, bo dyskutować się nie dało.

Podjęta przez ministra w minionym tygodniu kolejna próba poważnej dyskusji również skończyła się niepowodzeniem, bo gdy miał już wejść do telewizyjnego studia, ostrzeżono go, że nie będzie w nim sam, tylko z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem. Rozczarowany tym faktem minister obraził się i opuścił gmach telewizji. Uznał widocznie, że poważna dyskusja wymaga warunków, w których przypadkowe osoby trzecie nie wtrącają swoich trzech groszy, a najlepiej w ogóle ich nie ma. Trudno się dziwić, że minister Dorn najbardziej lubi dyskusje, w których jest jedynym dyskutantem, gdyż tylko taka sytuacja gwarantuje poziom debaty.

Według Dorna w dzisiejszych czasach merytoryczna debata umiera, a winne temu są panoszące się w mediach wykształciuchy.

Wykształciuch panoszy się i chełpi swoim oczytanym prostactwem. Kiedy się z wykształciuchem rozmawia, świerzbi ręka i pojawiają się myśli o tym, żeby go wziąć w kamasze, aby udowodnić mu, że się myli. Nie ma się co oszukiwać, tylko twarde, merytoryczne argumenty mogą do niego dotrzeć. Kiedy na przejściu granicznym posłowi Zawiszy, z wykształcenia filozofowi, jakiś wykształciuch zajechał drogę, wpychając się przed niego do kolejki, poseł także zareagował merytorycznie – wysiadł z samochodu i sieknął go z karata w papę tak, że mu grzywka opadła, czym dobitnie potwierdził, że racja jest po jego stronie.

Niech każdy wykształciuch wie, że bywają sytuacje, w których człowiek kulturalny sztukę słowa musi zastąpić sztukami walki.

Polityka 38.2006 (2572) z dnia 23.09.2006; Fusy plusy i minusy; s. 110
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną