Społeczeństwo

Dni Biejat na czele komisji rodziny są już przez PiS policzone?

Magdalena Biejat (partia Razem) Magdalena Biejat (partia Razem) Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
PiS oddał Lewicy ważną komisję, a teraz dziwi się, jakie poglądy ma jej przedstawicielka – tak krótko można opisać zamieszanie wokół potencjalnego odwołania Magdaleny Biejat z funkcji szefowej sejmowej komisji rodziny i polityki społecznej.

„Ta sprawa wkrótce zostanie rozwiązana. Chcę wszystkich uspokoić: dla nas sprawy rodziny są najważniejsze i dopóki jesteśmy przy władzy, nie dopuścimy do tego, by ktoś przeprowadzał eksperymenty, których efektem będzie krzywdzenie dzieci i rozbijanie rodziny” – tak w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Jarosław Kaczyński odpowiedział na pytanie o przewodniczącą komisji rodziny Magdalenę Biejat (Lewica, partia Razem).

Po tym, jak Lewica dostała komisję rodziny i polityki społecznej, prawica wpadła w rodzaj histerio-paniki. Oburzali się autorzy obywatelskiego projektu ustawy zakazującego aborcji ze względu na ciężkie i nieuleczalne wady płodu, który będzie w tej komisji prędzej czy później procedowany. Prawicowe media (jak „DoRzeczy” czy „Fronda”) przypominały wypowiedź Biejat o aborcji: „O ile mi wiadomo, płody nie są obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ nie dostają ani PESEL-u, ani dowodu osobistego, natomiast my się zgadzamy na lewicy, że powinno być dopuszczone przerywanie ciąży do 12 tygodnia bez żadnych warunków”. Jak na polityczkę Lewicy, to poglądy naprawdę niespotykane.

„Oddajemy im najważniejszy symbol”

Centrum Życia i Rodziny zszokowane było z kolei tym, że Biejat popiera równość małżeńską i adopcję dzieci przez pary jednopłciowe. Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości stwierdził, że wypowiedzi Biejat są „szokujące” i że „taka osoba na stanowisku przewodniczącego sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny nie jest dobrym pomysłem”. Solidarna Polska skierowała do klubu parlamentarnego PiS pismo w sprawie odwołania Biejat. Wypowiedziała się też Beata Szydło, mówiąc, że „poważnym błędem było oddanie im komisji ds. rodziny. Oddajemy im najważniejszy dla nas symbol”.

Rzeczywiście trudno nie zgodzić się z ostatnim zdaniem. PiS oddał opozycji 12 stałych komisji w Sejmie, dla siebie zatrzymał 17. W większości komisji, którym nie szefują politycy PiS, partia Kaczyńskiego ma jednak większość w prezydiach, dzięki czemu może przegłosowywać opozycję. Ale nie w komisji polityki społecznej i rodziny. Jest ona jedną z dwóch, w których PiS jest w mniejszości, mając w niej tylko dwóch wiceprzewodniczących. Znamienne jest to, że to właśnie lewicy PiS oddał komisję, w której będzie rozstrzygana „kwestia życia”. To przecież nie przypadek czy niedopatrzenie, podobnie jak to, że Trybunał Konstytucyjny „nie zdążył” zająć się wnioskiem posłów w sprawie konstytucyjności terminacji ciąży ze względu na letalne wady płodu.

Przejaw niedecyzyjności PiS

Jarosław Kaczyński zaakceptował wspólną decyzję wszystkich klubów w zakresie komisji parlamentarnych – w tym moją kandydaturę. Wycofywanie się z niej po kilkunastu dniach, gdy komisja nie miała jeszcze okazji podjąć prac, bo marszałkini nie skierowała do niej żadnych ustaw, to objaw niepokojącej niedecyzyjności. Prezes zmienia zdanie pod wpływem wewnętrznych tarć pomiędzy PiS i Solidarną Polską – uważa Magdalena Biejat.

Rzeczniczka klubu Lewicy Anna Maria Żukowska mówi, że mocne wypowiedzi w sprawie Biejat to „próba ułagodzenia swojego elektoratu przez PiS”. „Retoryka retoryką, ale fakty są jasne: na razie nie ma podstawy, by spodziewać się odwołania naszej polityczki”.

Pozostawienie Biejat na czele komisji rodziny wydaje się dla PiS wygodne, tym bardziej że marszałkini Sejmu Elżbieta Witek trzy dni temu nadała druk sejmowy projektowi „Zatrzymaj aborcję”, którego pełnomocniczką jest Kaja Godek. Projekt ponownie przejdzie przez pierwsze czytanie i musi się to stać do 12 maja 2020 r. PiS być może liczy, że prawicowym fundamentalistom ten gest na razie wystarczy, znów, jak w poprzedniej kadencji, skieruje projekt do komisji, a potem będzie „grał na czas” do wyborów prezydenckich, których bez szerokiego poparcia kobiet Andrzej Duda nie wygra.

Na razie żaden wniosek o odwołanie Magdaleny Biejat nie wpłynął do komisji rodziny i polityki społecznej. Anita Czerwińska, rzeczniczka PiS, nie odpowiedziała na SMS z pytaniem o to, czy klub Prawa i Sprawiedliwości zamierza wkrótce taki wniosek złożyć i go przegłosować. Jej zastępca Radosław Fogiel, dopytywany przez media w tej samej sprawie, odparł, że rozważone zostaną różne scenariusze: „Nie chcemy wywoływać wojny. Ważny jest efekt”. Kolejne posiedzenie Sejmu odbędzie się w grudniu. To, co wiadomo na pewno, to to, że Kaja Godek wraca do Sejmu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną