Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Gdzie rodzić? A może wprowadzić w Polsce bon porodowy? „Jesteśmy na etapie improwizacji”

. . Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl
Klimat wokół opieki okołoporodowej jest dziś taki, że tylko zamykamy, skracamy, obcinamy. Ministerstwo Zdrowia uznało, że jeżeli wiceministrem jest ginekolog-położnik, to znajdzie receptę na kryzys. Jak widać, nie do końca – mówi Gizela Jagielska z Łużyckiego Centrum Medycznego w Lubaniu.

O zamknięciu w styczniu kolejnych 18 oddziałów ginekologiczno-położniczych donosi „Rzeczpospolita”, powołując się na dane NFZ. Wszystkie z powodu nierentowności.

Na liście znalazła się m.in. porodówka w Myszkowie, która w Rankingu Szpitali Gdzie Rodzić po Ludzku 2025 została uznana za najlepszą w Polsce. Mimo to w ostatnim roku przyjęła jedynie 150 porodów. Teraz oddział jest zawieszony – według oficjalnego stanowiska dyrekcji szpitala tylko na czas remontu, który potrwa sześć miesięcy. Lekarze, położne i pielęgniarki przeszli do Szpitala Powiatowego w Zawierciu.

Również Szpital Miejski w Siemianowicach Śląskich wygasza swoją porodówkę – to oddział, który znalazł się w TOP 3 województwa śląskiego. W zeszłym roku urodziło się tam 541 dzieci. Kolejny przykład to Ostrzeszowskie Centrum Zdrowia – tamtejsza porodówka znalazła się na szczycie rankingu województwa wielkopolskiego – które również ma problemy. Oddział neonatologiczny jest zawieszony od 1 lutego do 30 czerwca 2026 r., a na początku grudnia zawiesił czasowo oddział ginekologiczno-położniczy. Liczba porodów rocznie wynosiła tu 308. Według wyliczeń NFZ dopiero 400 rocznie daje minimum finansowej stabilności.

Część wysoko ocenionych szpitali albo się zamknęła, albo jest gotowa do zamknięcia – przyznaje Joanna Pietrusiewicz z fundacji Rodzić po Ludzku, która przygotowuje ranking na podstawie dobrowolnie wypełnianych ankiet (recenzowało 150 tys. pacjentek). Z powodu spadającej liczby porodów od 2024 do końca lipca 2025 w całym kraju zamknięto 19 oddziałów położniczo-ginekologicznych.

Reklama