Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Polki na topie. Piękne zwycięstwo Mai w Wuhanie. Iga walczyła z kontuzją, nie poddała się do końca

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Maja Chwalińska pokonała wyżej notowaną Igę Świątek w półfinale turnieju w Wuhan. 17 października 2026 r. Maja Chwalińska pokonała wyżej notowaną Igę Świątek w półfinale turnieju w Wuhan. 17 października 2026 r. Maxim Shemetov / Forum
Maja Chwalińska pokonała Igę Świątek w półfinale turnieju w Wuhanie 2:0 (7:5, 6:1). Tym samym po raz pierwszy w karierze ma szansę na tytuł w „tysięczniku” WTA. Mało tego, w rankingu znajdzie się co najmniej na 12. miejscu.

Radość z tego wyniku mąci kontuzja Igi Świątek i tym samym chyba utrata szans na zakwalifikowanie się do WTA Finals w Indian Wells, gdzie wystąpi osiem najlepszych tenisistek sezonu.

Świątek nacierała, piłki wracały

Większość polskich kibiców przeżywała dzisiaj rozdwojenie jaźni. Z jednej strony wielka satysfakcja, że po raz pierwszy w historii Polki stanęły po przeciwnych stronach kortu na tak zaawansowanym etapie bardzo ważnego turnieju – „tysięcznika”. Z drugiej strony, jak tu kibicować, jeśli trzyma się kciuki za obie tenisistki? Jednego mogliśmy być pewni – zwycięstwa Polki.

Obie nasze reprezentantki wyszły na kort doskonale usposobione. Od początku potwierdzały opinie o sobie. Iga atakowała, próbowała agresywnymi uderzeniami zdobywać punkty, a Maja świetnie się broniła. I właśnie ta obrona przyniosła efekt w piątym gemie, w którym doszło do pierwszego przełamania serwisu Igi. Później były następne breaki z obu stron. W pewnym momencie było 5:3 dla Świątek i dwie piłki setowe, ale to nie wystarczyło.

Chwalińska nie odpuszczała żadnej wymiany i w efekcie po kolejnych kilkunastu minutach Maja przystępowała do serwowania przy prowadzeniu 6:5. Chwilę wcześniej doszło do bardzo niepokojących scen. Iga musiała skorzystać z pomocy fizjoterapeuty. Do gry wróciła z potężnym opatrunkiem na udzie lewej nogi. Przegrała tego gema i całego seta 5:7.

Zastanawialiśmy się, czy będzie dalszy ciąg tego meczu. Byłoby bardzo szkoda, żeby kontuzja nie pozwoliła na rozstrzygnięcie na korcie. Szkoda byłaby tym większa, że oglądanie obu Polek było dużą przyjemnością. Gra stała na wysokim, a czasami bardzo wysokim poziomie. Iga nacierała, ale piłki wracały na jej część kortu. Powtórzmy: Chwalińska broniła się wybornie. Pokazywała wszystkie swoje możliwości, łącznie z podbijaniem piłek prawą ręką, co jest nie byle jaką sztuką dla leworęcznej zawodniczki.

Chwalińska daje radę

Po przerwie między setami i wizycie w szatni gra została wznowiona, ale nie mieliśmy już tej samej przyjemności w kibicowaniu obu naszym świetnym tenisistkom. Świątek nie była sobą. Skracała wymiany, sięgała nawet po skróty, których na co dzień prawie nie próbuje. Na pewno dokuczała jej kontuzja. Ale czy chodziło tylko o niedomaganie fizyczne? Drugi set skończył się wynikiem 6:1 dla Chwalińskiej. Tym samym Maja wylądowała w wielkim w finale w Wuhanie. W niedzielnym meczu o tytuł zagra z Brytyjką Sonay Kartal, która dzisiaj uporała się z Jeleną Ostapenko.

Zarówno Iga Świątek, jak i Maja Chwalińska to sportsmenki po przejściach lub w ich trakcie. Co prawda Iga powtarza często, że to, co przeżywa ostatnio, to proces. Rozumiemy, że końcowym jego etapem ma być powrót na absolutny szczyt. A jednak nie da się ukryć zaskoczenia (delikatnie mówiąc) z powodu rozwoju wypadków w tym sezonie. Zresztą rok temu też były problemy, skoro mimo zwycięskiego Wimbledonu pożegnała się z Wimem Fissettem, którego zastąpił Francisco Roig.

Maja Chwalińska jeszcze niedawno martwiła się, że zaczyna się „starzeć” tenisowo, a wyników, jak nie było, tak nie ma. Dzisiaj po oszałamiającym finale na kortach Rolanda Garrosa i ostatnich występach jest w drugiej dziesiątce listy najlepszych. Czas po Paryżu był trudny. Z jednej strony wybuch popularności i wiele nowych możliwości, z drugiej pytanie o to, czy uda się utrzymać pozycję w czołówce. Kto żyw, zaczął przepowiadać dalszy ciąg tenisowych losów Chwalińskiej.

Przeważały prognozy, najoględniej mówiąc, ostrożne. Kolejne starty nie były udane, komentatorzy często nie brali jednak pod uwagę powodów tego stanu rzeczy, np. kontuzji. Na szczęście niezachwianą wiarę w możliwości Mai zachowali ludzie jej najbliżsi. Jaroslav Machovsky i Piotr Szczypka złościli się np. na powtarzanie, że Maja nie ma większych szans na kortach innych niż ziemne. I słusznie się irytowali, o czym świadczy półfinał w Singapurze (WTA 500) i oczywiście występy w Wuhanie. Dzisiaj nikt już nie zdziwi się, gdy Maja Chwalińska zamelduje się w pierwszej dziesiątce rankingu WTA.

Reklama

Czytaj także

Świat

Przełomowe sondaże? Niebieska fala może zatopić Trumpa. Biały Dom próbuje się ratować

Na trzy tygodnie przed wyborami połówkowymi do Kongresu sondaże i prognozy zapowiadają zdecydowane zwycięstwo Demokratów. Mają duże szanse na odzyskanie większości w Izbie Reprezentantów, a być może także na przejęcie kontroli nad Senatem. Dla Donalda Trumpa byłaby to dotkliwa porażka.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
12.10.2026

Subskrybuj, by korzystać bez ograniczeń.
5 zł / tydzień przez miesiąc rok.

Kup dostęp
Reklama