Świat

Pandemia? Gangi wzięły sprawy w swoje ręce

Fawele w São Paulo w czasie pandemii koronawirusa Fawele w São Paulo w czasie pandemii koronawirusa Fernando Bizerra / EFE / Forum
Zamknięte granice i ograniczenia w transporcie mocno uderzyły w syndykaty kryminalne. Niektóre przerzucają się na kontrabandę produktów medycznych, inne łączą siły.

W favelach, czyli najbiedniejszych osiedlach brazylijskich miast, żyje ponad 15 mln osób. Na co dzień dzielnice są pełne biegających za piłką dzieci, kobiet wieszających pranie na ledwo przymocowanych do blaszanych ścian sznurkach, młodych chłopców przejeżdżających na rozklekotanych motorach. Teraz, w czasie pandemii koronawirusa, favele opustoszały. Nie z powodu rządowych zakazów, ale w ramach kwarantanny wprowadzonej przez... gangi.

Przestępcy wzięli sprawy w swoje ręce

Gdy prezydent kraju Jair Bolsonaro ignoruje zagrożenie, publicznie deklarując, że to zwykła, niewymagająca szczególnych środków ostrożności grypa, a jeśli ktoś na nią umrze, to trudno, takie jest życie – grupy przestępcze wzięły sprawy w swoje ręce. Czerwone Komando, gang kontrolujący dużą część Miasta Boga, bodaj najbardziej znanej faveli na świecie, wprowadził tam godzinę policyjną.

Czytaj też: Spór naukowców. Pandemia nie zaczeka na więcej danych

Po godz. 20 nikt nie może pojawić się na ulicy, a jeśli to zrobi – „zostanie nauczony szacunku dla innych”, jak można przeczytać na ulotkach rozrzucanych z samochodów. O godzinie policyjnej członkowie Komando informowali przez głośniki, ale też chodząc od drzwi do drzwi. „Jeśli rząd federalny nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa w czasie pandemii, zrobi to zorganizowana przestępczość” – głosił napis na jednym z billboardów używanych przez Czerwone Komando.

Wprowadzanie kwarantanny z bronią w ręku to niejedyny aspekt koronawirusowej działalności gangów. W Mieście Boga, ale też w wielu innych favelach, razem z ogłoszeniami o godzinie policyjnej członkowie największych organizacji przestępczych rozdawali mieszkańcom mydło, środki do dezynfekcji, maseczki i jednorazowe rękawiczki. Jedna z nich wynajęła nawet grupę kilkuset lekarzy i członków personelu medycznego z prywatnej sieci klinik do leczenia zakażonych na kontrolowanym przez siebie obszarze. Według dostępnych statystyk wirusa złapało dotychczas ponad 500 osób w samych favelach Rio de Janeiro (w całej Brazylii – 18 176). Wiadomo jednak, że są to liczby mocno niedoszacowane.

Czytaj też: Jak okiełznać wirusa? Co mówią modele matematyczne

Trudne dla gangów czasy zarazy

Przykład godziny policyjnej pokazuje dobitnie, jak wielka jest skala kontroli faveli przez gangi. Dyktują warunki finansowe, regulując handel narkotykami i zbierając haracz od usługodawców, ale sprawują też pełnię władzy politycznej. Prowadzą działania informacyjne, zapewniają dostęp do środków sanitarnych. Wyręczają państwo i są w swoich działaniach dużo bardziej skuteczni – także dlatego, że w żadnym aspekcie nie ogranicza ich prawo.

Czytaj też: Kto i po co sieje zamęt w sprawie koronawirusa

Pandemia to jednak dla organizacji przestępczych zły okres. Jak wszystkie inne podmioty działające w kilku czy kilkunastu krajach jednocześnie – najbardziej tracą na zamknięciu granic. Obniża to ich zdolność przerzutu nielegalnych towarów – narkotyków, ale też metali szlachetnych, ropy naftowej itd. Mocno spadną też zyski z dotychczas dynamicznie rozwijającej się odnogi ich biznesu, czyli handlu ludźmi. Nawet najlepiej podrobione dokumenty nic nie dadzą, kiedy granica pozostaje fizycznie zamknięta, a w przypadku złapania przez celników deportacja jest praktycznie natychmiastowa.

Czytaj też: Ropa naftowa w cieniu pandemii

Żeby utrzymać chociaż część przychodów, gangi muszą zaadaptować się do nowych realiów. Pierwsze doniesienia wskazują, że starają się dywersyfikować działalność. Na granicy kolumbijsko-wenezuelskiej kwitnie handel środkami sanitarnymi, choć największy popyt jest na papier toaletowy – produkt deficytowy w Wenezueli już od kilku lat, a w obliczu pandemii praktycznie niemożliwy do dostania. Instytut RUSI i portal InSight Crime informują, że prawie dwukrotnie w górę poszły ceny za przerzut przez granicę w Ameryce Centralnej i Północnej. Mimo blokad nadal znajdują się chętni, którzy chcą uciec na północ, a gangi skrzętnie to wykorzystują.

Czytaj też: Duszpasterze brazylijskich faweli

Nowych rekrutów do gangów nie zabraknie

Pandemia spowoduje też przetasowania, głównie wśród małych i średnich graczy. Największe organizacje przestępcze, jak meksykański kartel Sinaloa czy mające szerokie kontakty za oceanem włoskie Camorra i Ndrangheta, poradzą sobie z kryzysem bez problemu. Będzie to też dla nich szansa na przejęcie rywali o mniej zasobnych portfelach i rezerwach gotówki. Eksperci InSight Crime już szacują, że giganci Ameryki Centralnej i Południowej – Sinaloa, MS13, ELN – będą stopniowo skupować z rynku towar od mniejszych organizacji, w praktyce dokonując ich przejęć.

Doprowadzi to do konsolidacji i wzmocnienia ich pozycji, odwracając w ten sposób trend dzielenia się gangów na mniejsze organizacje, który dominował przez ostatnie lata. Po serii spektakularnych aresztowań narkotykowych bossów, jak słynny „El Chapo” Guzman, oraz po kilku latach względnego pokoju w Kolumbii wiele dużych organizacji podzieliło się na części. Rynek był duży i chłonny, miejsca starczało dla wszystkich. Koronawirus spowoduje zapewne pojawienie się monopolistów w handlu narkotykami i przerzucie ludzi w dużych częściach zachodniej półkuli.

Z powodu wirusa duże syndykaty nie będą narzekać na brak jednej rzeczy – nowych rekrutów. Po pierwsze, zastój gospodarczy i upadek wielu przedsiębiorstw spowoduje, że wielu ludzi w regionie straci jakiekolwiek legalne źródło zarobku. Niektórzy sami zwrócą się do gangów, inni staną się łatwym celem, podatni na ofertę świata przestępczego. Po drugie ci, którzy już zeszli na złą drogę, ale znajdują się na usługach lokalnych bojówek czy karteli, mogą chcieć przenieść się pod parasol większej organizacji.

Czytaj też: Gangsterzy na liście najbogatszych ludzi świata

Mali stracą, duzi się wzbogacą

Wreszcie coraz powszechniejsze rozruchy w więzieniach na całym kontynencie mogą ułatwić ucieczkę, a przez to ponowne „pojawienie się na rynku” dziesiątek kryminalistów z wyrokami. Do zamieszek w aresztach i zakładach karnych doszło już m.in. w Ekwadorze, Kolumbii, Wenezueli, Hondurasie i Meksyku. Niewiele czasu minie, zanim kartele zaczną z tego korzystać.

Czas pandemii to czas przestoju – również dla kryminalnych syndykatów. Po raz kolejny okazuje się, że choć stoją w poprzek litery prawa, często funkcjonują według prostych mechanizmów rynkowych. Jak wszędzie na świecie, w całej zglobalizowanej gospodarce, dla przestępców nadchodzi trudny moment dla małych i czas łatwych zysków dla dużych. A najbardziej stracą na tym, jak zawsze, zwykli obywatele.

Czytaj też: Moja prywatna historia Rio

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Kraśnik i inne strefy wolne of LGBT

Rok temu ostentacyjnie wprowadzali „strefy wolne od ideologii LGBT”. Teraz Europa sprawdza, czy polskie samorządy głosujące za strefami łamały prawa człowieka. Tymczasem straszenie gejami trwa w najlepsze. Andrzej Duda kusi wyborców obietnicą obrony dzieci przed LGBT. Zrobi to w ramach zobowiązania, które nazwał Kartą Rodziny.

Marcin Kołodziejczyk
18.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną