Świat

Freedom House: Warszawa maszeruje w stronę Budapesztu

Mateusz Morawiecki w Budapeszcie, marzec 2019 r. Mateusz Morawiecki w Budapeszcie, marzec 2019 r. Lisi Niesner / Reuters / Forum
Polska po raz pierwszy w historii spadła do kategorii ustrojów określanych jako „niepełne demokracje”. Węgry w tegorocznym raporcie amerykańskiego think tanku zostały wykluczone z grona państw demokratycznych.

Polska po raz kolejny spadła w corocznym raporcie waszyngtońskiego think tanku Freedom House. Publikacja „Nations in Transit” („Narody w czasie przemian”) ocenia stan demokracji w krajach, które do przełomu lat 80. i 90. znajdowały się w strefie wpływów Związku Radzieckiego. W tegorocznym raporcie, oceniającym ostatni rok, Polska po raz pierwszy nie zmieściła się w gronie państw w pełni demokratycznych, spadając do kategorii ustrojów określanych jako „niepełne demokracje”.

Nasz kraj wpisuje się w zauważalną w regionie tendencję zmagań z obroną i konsolidacją demokratycznych zdobyczy ostatnich trzech dekad. Spośród 29 państw w rankingu ocenę obniżono 15, utrzymano pięciu, a podwyższono dziewięciu. Najlepszy wynik uzyskała Estonia, najgorszy Turkmenistan. Na górze stawki są kraje należące do Unii Europejskiej.

Utrata statusu pełnej demokracji sprawiła, że eksperci Freedom House uznali Polskę za jedno z priorytetowych państw tegorocznego raportu obok m.in. Węgier, Serbii czy Czarnogóry. Do obniżenia oceny przyczyniły się wyraźne spadki w trzech z siedmiu ocenianych elementów demokracji: sądownictwie, społeczeństwie obywatelskim oraz samorządach.

Węgry i Polska, przypadki szczególne

Spośród krajów należących do UE jeszcze drastyczniejszy spadek zanotowały Węgry. W tegorocznym raporcie przestały być klasyfikowane jako państwo z demokracją połowicznie skonsolidowaną (ten status ma Polska), trafiając do grupy reżimów „przejściowych” czy „hybrydowych”, już niedemokratycznych i zmierzających ku ustrojowi autorytarnemu.

Inaczej niż na mapie Europy w rankingu Freedom House Polskę od Budapesztu oddzielają Chorwacja, Bułgaria oraz Rumunia. Jednak w wypadku tych trzech państw trudno mówić o wyraźnym osłabieniu standardów demokratycznych – przez ostatnią dekadę znajdowały się bowiem nieustannie w grupie niepełnych demokracji.

Zatem Węgry i Polska to przypadki szczególne. Dwa kraje uznawane za pełne, stabilne demokracje, które już w czasie członkostwa w Unii Europejskiej zanotowały tak daleko idący spadek jakości instytucji demokratycznych, że należy mówić o zmianie panującego ustroju.

W przypadku Polski od momentu przejęcia władzy przez PiS poziom demokracji obniżył się w sześciu z siedmiu ocenianych kategorii – nie tylko w sądownictwie, samorządach i społeczeństwie obywatelskim, ale również w zakresie władzy centralnej, wolności mediów i zwalczaniu korupcji.

Wybory, ostatni bastion demokracji. Do czasu?

Freedom House ocenia stan zdrowia demokracji w skali od 1 (pełen autorytaryzm) do 7 (idealna demokracja). W raporcie dotyczącym 2014 r., a więc ostatniego przed dojściem PiS do władzy, ogólny współczynnik demokratyczny Polski wynosił 5,79 – tyle samo co Czech, a powyżej wyników Litwy i Słowacji. W najnowszym raporcie obejmującym 2019 r. wynik naszego kraju to 4,93.

Dokładnie taki sam spadek o 0,86 pkt zanotowały Węgry. Inne kraje UE w regionie trzymają się w przedziale zmian nieprzekraczającym 0,2 pkt. Gdy mówimy zatem o kryzysie demokratycznym w regionie, to właśnie Polska i Węgry w ogromnej części przyczyniają się do budowania tej narracji.

Jedynym wskaźnikiem, który w ocenie Freedom House zachował w Polsce wysoki standard w okresie 2015–19, jest procedura przeprowadzania wyborów. Dla wielu obrońców obozu rządzącego to legalnie i sprawnie przeprowadzane wybory stanowią koronny argument potwierdzający, że z demokracją w Polsce wszystko jest w porządku. To właśnie do legitymizacji wyborczej regularnie odwołuje się PiS, argumentując, że ma prawo do przeprowadzania daleko idących reform.

Tak wąska wizja demokracji jest fałszywa i niepełna. Równość wobec prawa, wolność wypowiedzi oraz ochrona praw mniejszości to kluczowe zdobycze społeczeństw demokratycznych. Jednak poczynania obozu rządzącego w ostatnich miesiącach, tygodniach i dniach pokazują, że nawet bastion naszej ograniczonej demokracji wyborczej jest zagrożony.

Warszawa będzie drugim Budapesztem?

Nie ma żadnych powodów, by wierzyć, że osłabienie standardów demokracji w Polsce ma jakąś granicę, której obecnie rządzący na pewno nie przekroczą. Między 2009 r., a więc ostatnim przed dojściem do władzy Viktora Orbána, a 2014 ocena demokracji na Węgrzech spadła w rankingu dramatycznie – aż o 0,79 pkt. Czy po osiągnięciu statusu demokracji połowicznie skonsolidowanej Fidesz powstrzymał się od dalszego erodowania ustroju i naruszania podstawowych praw i wolności? Wręcz przeciwnie, wykorzystał kolejne pięć lat, by kontynuować marsz w stronę autorytaryzmu. Dlatego Węgry zostały wykluczone z grona państw demokratycznych.

Od powrotu PiS do władzy w 2015 r. dynamika spadków w ocenie jakości demokracji wydawanej przez Freedom House nie tylko dorównuje, ale wręcz minimalnie wyprzedza dokonania Orbána z pierwszych pięciu lat jego rządów.

Przez ostatnie lata Warszawa idzie marszowym krokiem w stronę Budapesztu. Od reżimu wprowadzanego przez Fidesz nie dzieli nas żadna polska wyjątkowość ani system wartości Jarosława Kaczyńskiego. Dzieli nas tylko czas – Orbán miał go po prostu więcej. Od nas – wyborców, obywateli – zależy, czy kolejne lata wykorzystamy na odbudowywanie lepszej niż przed 2015 r. demokracji, czy będziemy starać się nie tylko dorównać, ale i przegonić Węgry w pędzie ku niedemokracji.

Anna Wójcik i Miłosz Wiatrowski są autorami rozdziału raportu Freedom House „Nations in Transit 2020” omawiającego wydarzenia w Polsce.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną