Świat

Debata o wolności mediów. Co może zrobić Bruksela?

Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Vera Jourová podczas debaty w Parlamencie Europejskim Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Vera Jourová podczas debaty w Parlamencie Europejskim Johanna Geron / Reuters / Forum
Europosłowie domagają się stanowczych działań w obronie wolności mediów w Polsce. Przeszkodą są ograniczone uprawnienia Unii, a także niechęć Brukseli do podjęcia ryzyka przy szukaniu nowych narzędzi.

Parlament Europejski dyskutował w środę o „rządowych próbach uciszania wolnych mediów w Polsce, na Węgrzech i w Słowenii”. Debatę zarządzono po niedawnych protestach przeciw nowemu podatkowi od reklam. Dziś Węgry służyły wielu europosłom za bolesny przykład, dokąd doprowadziły w ostatniej dekadzie mizerne działania unijnych instytucji wobec autokratycznych zapędów Viktora Orbána. Z kolei Słowenia uchodzi za kraj najmniej „zaawansowany” w walce z mediami, choć premier Janez Janša prowadzi na Twitterze oczerniające kampanie wobec dziennikarzy, zarzucił publicznemu nadawcy „próbę obalenia rządu” i znów – z powodów politycznych – wstrzymał współfinansowanie agencji prasowej STA.

Czytaj też: USA wzięły w obronę polskie media

Co zrobić z podatkiem od mediów

Wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourová przypomniała dziś zaczernione ekrany i puste pierwsze strony, którymi polskie media protestowały przeciw nowemu podatkowi. – Oczekujemy, że te głosy zaniepokojenia zostaną wysłuchane – powiedziała. Choć jednak w KE trwają analizy prawne, jak można by podważyć ewentualny polski podatek od reklam, to – jak przyznaje jeden z naszych rozmówców w Brukseli – będzie to bardzo trudne. TSUE w przyszłym tygodniu wyda wyrok w sprawie podatku od reklam na Węgrzech, nakładanemu od obrotów i progresywnie. Wprawdzie Budapeszt już parę lat temu wycofał się z tego rozwiązania, bo Komisja Europejska uznała je za formę niedozwolonej pomocy publicznej. Ale Węgry pozwały KE i wygrały w pierwszej instancji.

„Niszczenie wolnych mediów to jeden z wielu frontów wojny, jaką władza wypowiedziała polskiej demokracji i społeczeństwu obywatelskiemu. Atak na wolność mediów w Polsce to otwarta droga do podważenia wartości Unii” – napisał w liście otwartym do europosłów Adam Michnik, naczelny „Gazety Wyborczej”. Do listu nawiązywał dziś m.in. Holender Jeroen Lenaers przemawiający w imieniu Europejskiej Partii Ludowej. Powiedział, że państwowa TV zamieniła się w kanał „propagandowy nieprzerwanie plujący ksenofobią i językiem nienawiści” m.in. w zamordowanego rok temu prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Czytaj też: Duszenie mediów metoda „na Unię”

Skutki dawnych zaniechań

International Press Institute z kilkunastoma innymi organizacjami pozarządowymi w apelu przed dzisiejszą debatą wypominały Komisji Europejskiej m.in. brak działań w sprawie dwóch zażaleń z Węgier (z 2016 i 2019 r.) co do domniemanego łamania zasad pomocy publicznej. Chodzi o sowite dotacje dla „mediów publicznych”, choć nie pełnią misji publicznej (a rządową), oraz manipulowanie rynkiem za pomocą przepływów reklam rządowych. KE w kwestii pomocy publicznej (czy też uczciwej konkurencji) ma silne, wręcz federalne uprawnienia. Ociąga się z próbą nowatorskiego rozciągnięcia ich na ochronę pluralizmu mediów, bo obawia się ewentualnej porażki przed TSUE, a może także nowych konfliktów z krajami UE.

International Press Institute szacuje, że już 80 proc. węgierskiego rynku medialnego związanego z informacjami o polityce i życiu publicznym jest finansowanych ze źródeł kontrolowanych przez Fidesz. I wzywa, by KE m.in. zbadała pod kątem wpływu na pluralizm mediów niedawne przejęcie przez PKN Orlen kontroli na ogromną częścią prasy lokalnej w Polsce. Była premier Beata Szydło odrzucała dziś wszelkie zarzuty wobec Polski jako „oparte na fałszywych informacjach” od opozycji. Wspierał ją Raffaele Fitto, wiceprzewodniczący frakcji konserwatystów (zdominowanej przez PiS) ze skrajnie prawicowej partii Fratelli d’Italia.

Jurová zapowiedziała, że Komisja przedłoży w tym roku projekt zaleceń w sprawie zwiększania bezpieczeństwa dziennikarzy oraz ograniczenia mrożących efektów tzw. SLAPP, czyli rozlicznych pozwów. Podkreśliła, że Bruksela ma w tym przypadku mocno ograniczone uprawnienia, ale będzie poszukiwać nowych narzędzi – od wsparcia finansowego po regulacje dotyczące „mediów jako filaru demokracji”.

Czytaj też: Zapowiadane nowe obciążenie to haracz

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Bez sutanny jesteś nikim. Tak się żyje w seminarium duchownym

Rozmowa z Robertem Samborskim, autorem książki „Sakrament obłudy”, o życiu wewnętrznym seminariów duchownych.

Joanna Podgórska
19.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną