Świat

Xi, Biden, Trump. Kto kogo robi w balona w sprawie balona

„Chinese Daily News” donosi o chińskim balonie nad USA, 6 lutego 2023 r. „Chinese Daily News” donosi o chińskim balonie nad USA, 6 lutego 2023 r. Damian Dovarganes / Associated Press / East News
Im więcej wiadomo w sprawie zestrzelonego przez USA chińskiego balona, tym więcej pojawia się pytań. Nie tylko o balon, ale i o kontekst wypuszczenia go w niebo.

W poniedziałek Pentagon podał dokładne dane na temat chińskiej instalacji przyczepionej do wypełnionego helem balona, którą Amerykanie zestrzelili w sobotę nad Oceanem Atlantyckim. Cała konstrukcja miała 60 m wysokości i była, jak pisze agencja AP, wielkości „trzech szkolnych autobusów”. Napędzana energią z paneli słonecznych, nosiła ponad tonę ładunku – poinformował gen. Glen VanHerck, szef NORTHCOM, północnego dowództwa sił zbrojnych USA.

Początkowo zakładano, że w kapsule znajduje się wyłącznie sprzęt do inwigilacji: kamery, czujniki, radary i nadajniki. We wtorek Pentagon oświadczył, że w instalacji mogły być również materiały wybuchowe, najpewniej umieszczone tam w celach autodestrukcyjnych. Badanie szczątków chińskiego obiektu trwa, głównie z powodu sporego obszaru rozrzutu. Jak podaje BBC, fragmenty urządzeń spadły wewnątrz kwadratu o boku 1,5 km, ok. 11 km od wybrzeża na wysokości Karoliny Południowej.

Czytaj też: Chiński balon szpiegowski nad USA. Pekin reaguje

Chiński balon nad USA

Im dłużej trwa cała saga z balonem, tym więcej jest niewiadomych. Począwszy od rzeczywistego celu wysłania obiektu w niebo i amerykańskiej reakcji. Chińczycy zaprzeczyli oskarżeniom o szpiegostwo, stwierdzając, że instalacja jest prywatna i zbiera dane meteorologiczne. Nie byli jednak w stanie – lub nie chcieli – wytłumaczyć, dlaczego o trasie przelotu nie poinformowano rządu federalnego USA ani Kanady, w której przestrzeń powietrzną balon wleciał 30 stycznia. Dlaczego nie został zestrzelony wcześniej? Przelatywał nad ważnymi obiektami wojskowymi, jak baza sił powietrznych Malstrom w stanie Montana, gdzie przechowywanych jest 150 głowic nuklearnych.

Rzecznik Pentagonu gen. bryg. Pat Ryder tłumaczył, że wstrzymano się z obawy o bezpieczeństwo cywilów. Zapewnił, że wojsko monitorowało balon, gdy tylko wszedł w strefę powietrzną USA, ale nie chciało zastrzelić go nad lądem, by nie uszkodzić własności prywatnej i ewentualnie nie zakłócać cywilnego ruchu lotniczego (komercyjne samoloty poruszają się 11–12 km nad ziemią, myśliwce – 20 km, a balon – od 24 do 37 km).

VanHerck w poniedziałek wyjaśnił, że Amerykanie niespecjalnie się balonem przejęli. Głównie dlatego, że – jak mówił – zdjęcia satelitarne dają Chińczykom lepsze dane. Patrick Tucker z portalu DefenseOne dodaje, że nawet nad Malstrom poruszał się za szybko, by uchwycić jakiekolwiek zmiany zachodzące na terenie bazy. Nie oznacza to jednak, że Amerykanie temat zlekceważyli. Gdyby tak było, szczątki zebrane z Atlantyku nie zostałyby przetransportowane do analizy do biura FBI w Wirginii.

Widać, że w aferze balonowej nie chodzi o samo jej meritum, ale o interpretację wydarzeń. Po co Chińczycy wysłali w niebo napakowaną czujnikami kapsułę, skoro nie mogli się dzięki niej dowiedzieć niczego, czego by nie wiedzieli? Dlaczego Amerykanie czekali kilka dni z jej zestrzeleniem, a teraz drapią się po głowie, bo nie mogą zweryfikować, jakie dane zostały przekazane do Chin? I co to mówi o wewnętrznej polityce USA, sytuacji w regionie i stosunkach na linii Waszyngton–Pekin?

Balony i nad Trumpem, i Bidenem

Zaledwie kilka godzin po zestrzeleniu balona chińskie MSZ opublikowało komunikat potępiający działanie Amerykanów, twierdząc, że doszło do „naruszenia norm prawa międzynarodowego”. Zdaniem Pekinu Joe Biden, który osobiście autoryzował wystrzał pocisku przebijającego balon, zachował się histerycznie, bo instalacja i tak opuszczała już terytorium USA. W dodatku był to obiekt cywilny, więc Chińczycy mają prawo się wściekać.

To nie pierwszy raz, kiedy podobne urządzenie chińskiego pochodzenia znalazło się nad terytorium USA. Jak informowała stacja CNN, gdy prezydentem był Donald Trump, doszło do co najmniej trzech takich incydentów. On i jego ludzie natychmiast przystąpili do medialnej ofensywy, zaprzeczając doniesieniom. Sam były prezydent określił je mianem „kłamliwej dezinformacji”, a Mark Esper, były sekretarz obrony, przepytywany na żywo przez CNN stwierdził, że nikt mu nie mówił o żadnym chińskim balonie, gdy sprawował funkcję szefa Pentagonu.

Kto tu kłamie? Bardzo prawdopodobne, że... nikt. Dokumenty departamentu obrony opisane w kolejnym materiale CNN dowodzą, że owszem, wojsko przygotowało raport na temat przelotu chińskiego balona nad USA w 2019 r., ale powstał dopiero w kwietniu 2022 r. Nie jest jasne, kiedy siły powietrzne w ogóle się zorientowały, że lata nad nimi chińskie urządzenie. Przeleciało nad Hawajami, wleciało na kontynent, przemieszczając się wzdłuż południa kraju w kierunku Florydy, po czym opuściło amerykańską przestrzeń powietrzną. Hawaje powinny kogoś zaniepokoić, bo to kluczowy przyczółek wojskowy dla operacji na Pacyfiku. Podobne przeloty zdarzyły się jeszcze co najmniej dwa razy za rządów Trumpa, ale i „we wczesnych dniach” prezydentury Bidena chiński balon „na krótko” przeciął terytorium USA.

Esper być może więc nie kłamie, przekonując, że za jego kadencji nikt o balonach nie informował. Możliwe, że wtedy jeszcze latały niezauważone albo Amerykanie nie wiedzieli, że pochodzą z Chin. Jeśli informacja ta nie docierała do szefa Pentagonu, tym bardziej nie trafiła na biurko Trumpa. Każe to postawić pytania na temat zdolności obronnych USA i tego, co Chińczycy w ich przestrzeni powietrznej robią i od kiedy. Gen. VanHerck mówił, że zagrożeń związanych z poprzednimi balonami NORTHCOM nie wykrył. A może nie uznał ich za poważne?

Z kolei doradca Bidena ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan wyjaśniał, że informacje o dawnych przelotach zostały odkryte po czasie, bo obecny prezydent ma inne priorytety w dziedzinie wywiadu, zbierania danych i bezpieczeństwa kraju. Innymi słowy, pod rządami Trumpa Chiny szybko się zorientowały, że na wiele mogą sobie pozwolić, a margines tolerancji był bardzo szeroki.

Czytaj też: Chińska strona Księżyca

Chiny i USA: będzie napięcie

Ubiegłotygodniowy przelot był prawdopodobnie, dosłownie i w przenośni, takim samym balonem testowym dla administracji Bidena. Pekin wie już, że pod względem technologicznym takie rejsy ma opanowane. Tym razem chodziło więc o sprawdzenie reakcji Amerykanów i przetestowanie ich gotowości bojowej. Pod tym względem incydent przyniósł więc spory materiał do analizy. Zaraz po upublicznieniu informacji o balonie sekretarz stanu Antony Blinken przełożył wyjazd do Pekinu, oskarżając Chiny o naruszenie amerykańskiej suwerenności. Aferę próbują też rozdmuchać Republikanie. Na Kapitolu słychać powątpiewania, czy Biały Dom zachował się właściwie. W sobotę Michael McCaul, teksański republikanin kierujący w Kongresie komisją spraw zagranicznych, mówił o „koniecznym głębokim briefingu” na temat postępowania sił powietrznych. Teraz mowa jest już nawet o komisji śledczej, a medialne gwiazdy partii, na czele z Marjorie Taylor Greene, dopatrują się we wszystkim spisku mundurowych, którzy celowo nie informowali Trumpa o chińskich zagrożeniach.

Jak to bywa w stosunkach międzynarodowych, burze wybuchają często w szklance wody, a wywołują je drobne incydenty. Co do celowości chińskiego zachowania w tym przypadku nie ma oczywiście wątpliwości, ale Amerykanie z obu partii muszą teraz utrzymać nerwy na wodzy. Zwłaszcza że podobnych testów będzie więcej, bo Chińczycy z technologicznego i kosmicznego wyścigu nie zamierzają zrezygnować – o czym niedawno pisaliśmy. Wygra ten, kto lepiej zamaskuje intencje i zrobi drugą stronę, nomen omen, w balona.

Podkast: Chiny jak smok budzą się ze snu. Na czym polega ich fenomen?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Żyjmy Lepiej

Nie dla psa czekolada. Jak karmić, żeby nasz pupil nie tył i nie chorował

Prof. dr hab. Piotr Ostaszewski o tym, jak powinien jeść pies, żeby nie tył i nie chorował.

Anna Dobrowolska
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną