Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Nawalny: jeden z ostatnich, który się nie bał. Zachód stoi teraz przed trzema wyzwaniami

Protest solidarności z Aleksiejem Nawalnym przed ambasadą Rosji w Londynie, 21 kwietnia 2021 r. Protest solidarności z Aleksiejem Nawalnym przed ambasadą Rosji w Londynie, 21 kwietnia 2021 r. Henry Nicholls / Reuters / Forum
Jeśli ktokolwiek miał nadzieję, że w Rosji jest możliwa demokratyczna odnowa, która wpłynęłaby na zmianę kursu obranego przez Putina, to odejście Nawalnego takie rachuby przekreśla.

Przed jakimi wyzwaniami stawia Zachód śmierć Aleksieja Nawalnego? Po pierwsze, musi ustalić, na którym stopniu eskalacji znalazła się jego rywalizacja z Rosją. Trudność w rozpoznaniu dyktuje diagnoza o militarnej wątłości europejskiej części NATO, kampanijne opowieści Donalda Trumpa i kalendarz. Zbliża się dwulecie inwazji na Ukrainę, za chwilę Władimir Putin zorganizuje sobie kolejną kadencję prezydencką po niby-wyborczym spektaklu. Tymczasem w odstępie godzin spływają informacje o zamiarach rozmieszczenia przez Rosję broni w kosmosie, o ukraińskim odwrocie spod uporczywie bronionej Awdijiwki i o śmierci lidera rosyjskiej opozycji.

Zbrojenia kosmiczne łamią stare, przyjęte jeszcze przez ZSRR traktaty. Awdijiwka boleśnie przypomina, że pozbawiona wystarczającego zachodniego wsparcia Ukraina przeszła do defensywy. Na dodatek przybywa analiz wskazujących, że Rosja przestawiła przemysł na tryb wojenny i wcale nie słabnie.

Czytaj też: Co naprawdę przydarzyło się Nawalnemu?

Nawalny: jeden z ostatnich, który się nie bał

Zachód musi ustalić także, z jaką Rosją się mierzy. Los Nawalnego ma ogromny ładunek symboliczny, tym większy, że był jednym z ostatnich pełnokrwistych opozycjonistów. Jednym z ostatnich Rosjan, którzy się nie boją. Wielokrotnie rzucał Putinowi i jego funkcjonariuszom wyzwania w wyborach. Z otwartą przyłbicą pokazywał skalę uwłaszczenia się putinowskiej nomenklatury na majątku państwowym, jej hipokryzję i bazarowy przepych pałaców należących do ministrów, prezesów, dyrektorów, ich dzieci, konkubin i samego Putina.

Nawalny wrócił do kraju mimo ewidentnego niebezpieczeństwa. Przeszedł metamorfozę od wielkoruskiego nacjonalisty do rzecznika demokratycznej modernizacji. Wymagał, by władza była transparentnie odpowiedzialna przed obywatelami. Byłby naturalnym męczennikiem. W Rosji nie widać jednak jakiejkolwiek sprawczej siły, która mogłaby wziąć go na sztandar.

Pachnie monachijskimi ustępstwami

Wreszcie po trzecie: jak się z taką Rosją obchodzić. Wzory postępowania wypracowano podczas zimnej wojny, wiele z nich jest do ponownego wykorzystania. Cechą obecnej epoki jest jednak kryzys zachodniej demokracji i zapatrzenie części zachodnich elit we władcę Kremla. Potwierdzeniem był niedawny wywiad udzielony Tuckerowi Carlsonowi. Gwiazda amerykańskiej prawicy nie była zbyt dociekliwa, Putin mógł swobodnie snuć swoją opowieść. Rosyjski prezydent przyznał później, że Carlson nie zachowywał się jak rasowy zachodni dziennikarz. Taka postawa odzwierciedla szczerą fascynację – wielokrotnie zdradzał ją Trump – dla sprawczości Putina, który nie przejmuje się detalami: opozycją czy przestrzeganiem prawa, bo sam wyznacza ramy praworządności i dopuszczalnej krytyki.

Konsekwencje takiej postawy pachną monachijskimi ustępstwami. Przekonaniem, że Putin może i posługuje się zbrodnią, ale generalnie ma swoje racje. Na dodatek jest nieobliczalny, więc może trzeba się z nim dogadać, choćby kosztem Ukrainy, pomóc mu zmusić ją do uległości, uspokoić front i zamrozić konflikt, może wymóc ukraińskie zrzeczenie się zdobytych terytoriów.

Putin znalazłby partnerów do targów wśród swoich fanów. W scenariuszu jeszcze gorszym już się nie cacka. Wyciągnął z szafy kostium Stalina i nie zamierza go zdejmować, prowadzi czystki i faktycznie planuje dalsze wojny, tym razem testujące spoistość NATO, i w najbliższych latach podejmie próbę jego rozsadzenia. Chyba że w tym dziele ubiegnie go np. Trump.

Czytaj też: Jak Nawalny ośmieszył Putina

Putin już się nie cacka

Ostatni zbieg terminów i złych wiadomości buduje wizerunek Putina nieobliczalnego. Przywódcy, który nie musi się liczyć także z kosztami swoich decyzji, bo te nie są dla niego żadnym ograniczeniem. Awdijiwka będzie zdobyta, ale w bitwie po rosyjskiej stronie zginęły tysiące żołnierzy, w błocie utknęły wraki setek pojazdów opancerzonych. I co z tego?

Wojny kosmiczne? Proszę bardzo. Zamęczenie Nawalnego? Międzynarodowe potępienie trafi w próżnię. W Rosji opozycja jest w rozsypce. Doprowadziły do tego planowe prześladowania, w tym seria morderstw politycznych i zamykanie za zbyt otwartą krytykę władz do kolonii karnych. Czasem – jak w przypadku Borisa Nadieżdina, niedoszłego kandydata w marcowych wyborach prezydenckich – wystarczają zwykłe szykany administracyjne. Zresztą sami Rosjanie nie wydają się zainteresowani ofertą demokratyczną. Inaczej niż Białorusini i Ukraińcy okazali się społeczeństwem bezwolnym, które masowo zasklepiło się w obojętności i moralnie zapadło.

Obraz Rosji bez Nawalnego wyostrza się na reinkarnację ZSRR, państwa rządzonego coraz bardziej totalitarnymi metodami i przez grupę zorganizowaną jak przestępcza banda. Z mściwym, przeczulonym na własnym punkcie hersztem, który nie odpuścił Nawalnemu za to, że próbował go obalić. Tak jak nie odpuścił Jewgienijowi Prigożynowi. I bez znaczenia jest, że pierwszy sięgał do perswazji i wyborczych mobilizacji rodaków, a drugi przeprowadził zbrojną demonstrację.

Więc jeśli ktokolwiek miał nadzieję, że w Rosji jest możliwa demokratyczna odnowa, która wpłynęłaby na zmianę kursu obranego przez Putina, to odejście Nawalnego takie rachuby przekreśla.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Fotoreportaże

Richard Serra: mistrz wielkiego formatu. Przegląd kultowych rzeźb

Richard Serra zmarł 26 marca. Świat stracił jednego z najważniejszych twórców rzeźby. Imponujące realizacje w przestrzeni publicznej jednak pozostaną.

Aleksander Świeszewski
13.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną