Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1262. dzień wojny. Naftą po oczach? Ukraińcy znów atakują rafinerie, chcą podrażnić Putina

Wybuch w rafinerii w Biełgorodzie, kwiecień 2022 r. Wybuch w rafinerii w Biełgorodzie, kwiecień 2022 r. Stringer / Anadolu Agency / East News
Podobną kampanię prowadzili przed rokiem, ale przerwali ją pod naciskiem ekipy Joe Bidena. Teraz, kiedy stosunki z USA się mniej więcej wyjaśniły, Ukraińcy znów atakują cele związane z ropą.
Lech Mazurczyk

Premier Indii Narendra Modi odbył długą rozmowę „z przyjacielem” Władimirem Putinem. Zgodzili się na zacieśnianie współpracy, najwyraźniej niespecjalnie przejęli się zapowiedzią amerykańskich ceł. Wzajemne korzyści z handlu są ewidentnie ważniejsze.

Alaksandr Łukaszenka ogłosił, że nie zamierza kandydować na kolejną kadencję, choć tak twierdziła rosyjska agencja TASS. Pewnie się już narządził, pora iść na emeryturkę i zająć się hodowlą ziemniaków.

Putin zaproponował, by spotkanie z Trumpem odbyło się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. O negocjacjach we trójkę, z udziałem prezydenta Zełenskiego, na razie mowy nie ma.

W Ukrainie pojawił się rolniczy samolot Zlin Z-137 Turbo Čmelák. Leciał nisko, uzbrojony w dwa kierowane pociski R-73 niczym najprawdziwszy myśliwiec. Pociski te, przenoszone zwykle przez MiG-29 i Su-27, to rakiety bliskiego zasięgu kierowane głowicą na podczerwień. Służą do walk manewrowych. Są postsowieckie, ale Ukraina produkuje je masowo, nie ma więc problemu z dostawami. Turbo Čmelák rozwija do 270 km/h prędkości, więc może swobodnie przechwytywać drony Gerań 2 (Shahed) i niszczyć je nad własnym terytorium. To dużo tańszy sposób i nie wymaga angażowania pilota myśliwskiego.

Ukraińskie bezpilotowce średniego zasięgu, zwane fachowo amunicją krążącą, zniszczyły radar kierowania ogniem 98Ł6 Jenisej z kompleksu S-500 Prometiej.

Reklama