Sojusz skrzywdzonych przez Trumpa. Unia buduje partnerstwo z Indiami, Polska może skorzystać
O tym, że właśnie Ursula von der Leyen zostanie w tym roku zaproszona, by odegrać główną rolę w czasie kluczowego święta na subkontynencie, upamiętniającego ukonstytuowanie się republikańskiego ustroju tego kraju, mówiło się w Brukseli od dawna. James Crabtree, były dziennikarz „Financial Times”, dziś związany z Europejską Radą Spraw Międzynarodowych (ECFR), napisał nawet, że był to „najgorzej utrzymywany sekret” na unijnych korytarzach. Jak z kolei podkreśla Garima Mohan, analityczka do spraw Indii w German Marshall Fund of the United States, to „ogromnie ważne”, że właśnie von der Leyen została przez Modiego wybrana w tym trudnym geopolitycznym momencie. Trudnym, dodać należy, zarówno dla Indii, jak i dla Unii Europejskiej.
Spółka akcyjna Unia Europejska
Wspólnota wychodzi z pierwszych tygodni nowego roku niesamowicie poobijana, zwłaszcza na tle geopolitycznych mocarstw. Najpierw Amerykanie przeprowadzili w Wenezueli operację usunięcia z urzędu dyktatora Nicolása Maduro, nie informując o tym żadnego z tradycyjnych sojuszników – nawet Francji, posiadającej terytorium zależne w Ameryce Łacińskiej. Potem wybuchł największy kryzys w stosunkach transatlantyckich od 1945 r., bo Trump bawił się publicznie pomysłem aneksji Grenlandii i oclenia tych europejskich krajów, które chciały bronić wyspy.
Groźby wyskalowały do rozmiarów gigantycznej awantury, którą na chwilę zażegnano w Davos.