Milion strat na minutę. Brakuje ropy, benzyny, diesla i gazów. Cały świat płaci za wojnę z Iranem
Od kilkunastu dni Indie zmagają się z kryzysem gazowym. Brakuje LPG, paliwa do butli, które są powszechnie używane do przygotowywania posiłków. To ten sam system, z którego w Europie i w Polsce korzystają mieszkańcy niezgazyfikowanych miejscowości.
W Indiach na gazie z butli gotuje się dla niezamożnych i bogatych, w miastach i na wsiach. Butle z propan-butanem, często z głośno i widowiskowo buzującym płomieniem, są podstawowym wyposażeniem ulicznych herbaciarni, stołówek i jadłodajni, czyli miejsc, które za niewielkie pieniądze żywią cały kraj. Kto miał szczęście, pomyślał o tym i miał na to środki, zdążył kupić kuchenkę elektryczną. Z tym trzeba się było spieszyć, bo dziś to już towar niedostępny, półki sklepowe dokumentnie ogołocono z wszelkich grzałek czy płyt indukcyjnych.
Kwitnie czarny rynek
Stąd jak Indie długie i szerokie pod punktami wymiany butli ustawiają się długie kolejki. Stoi się godzinami, pierwsi chętni przychodzą już w środku nocy, ale i tak wiele osób odchodzi z kwitkiem i pustą butlą. I choć magazynowanie butli i spekulacja są surowo zabronione, to czarny rynek kwitnie. W Agrze, czyli mieście, w którym stoi Tadź Mahal, w nalocie służby zarekwirowały 128 butli. Lewa sprzedaż to teraz intratny interes. Butle kosztujące zazwyczaj 900–1000 rupii (równowartość 35–40 zł) znajdują nabywców i po 2,5 tys. rupii. Otworzyło się pole do oszustw, zdarza się np., że butle nie są porządnie wypełnione.
Nie było zaskoczenia, od lat doskonale wiedziano, skąd pochodzi gaz i co się stanie, jeśli cieśnina Ormuz przestanie być drożna. Dlatego w przypadku Indii braki są planowe. 60 proc.