Sojusznicy dobrzy i źli. Trump czołga Hiszpanię i Wielką Brytanię. Dla NATO to może być przełom
Gdy europejscy przywódcy zjeżdżali na szczyt na Cyprze, w notatnikach mogli mieć relacje o tym, że administracja Donalda Trumpa przygotowuje listę „dobrych” i „złych” sojuszników z NATO. O jej przygotowywaniu informowały w mijającym tygodniu amerykańskie media, a ponieważ doniesienia te korespondowały z publicznymi wypowiedziami współpracowników Trumpa, mogły się wydawać naturalną i wiarygodną konsekwencją wzrostu niechęci do Sojuszu.
Jej tłem była zgodna w Europie odmowa poparcia wojny USA i Izraela z Iranem. W oczach Trumpa była to zdrada i dowód na zakorzenioną u Europejczyków niewdzięczność wobec Ameryki, która przez dekady broniła ich swoim kosztem.
Sojusznicy dobrzy i źli
Werbalnie najbardziej oberwała Hiszpania, której premier odważył się przeciwstawić Trumpowi już podczas ubiegłorocznego szczytu NATO w Hadze, a teraz otwarcie sprzeciwiał się wojnie – w jego ocenie bezprawnej. Uzasadniał tym odmowę udostępnienia baz wojskowych do ataków na Iran.
Druga na liście zdrajców była Wielka Brytania, która ośmieliła się kilka dni zawahać w udzieleniu zgody na skorzystanie siłom powietrznym USA z baz na swoim terytorium. Dla Waszyngtonu Londyn zawsze był stuprocentowo pewnym koalicjantem, więc oburzenie Trumpa graniczyło z furią i wywołało komentarze, że obecny