W ataku na paradzie równości w Berlinie zginęła Polka. Queerowe Niemcy nie są już bezpieczne
W sobotę kilka minut po 22 biały van wjechał w tłum świętujący Christopher Street Day – berlińską paradę równości, która co roku przyciąga do stolicy Niemiec kilkaset tysięcy ludzi. W ataku zginęła kobieta – Polka – a 29 osób zostało rannych. Napastnik ranił także jej córkę, do Berlina na paradę równości przyjechały razem.
„Wstrząśnięci i z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację, że ofiarą tragicznego ataku w Berlinie była obywatelka Polski. Składamy najszczersze wyrazy współczucia rodzinie i bliskim Zmarłej” – napisał na X rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór. Kondolencje rodzinie na ręce polskiego chargé d’affaires złożył burmistrz Berlina, a pod Bramą Brandenburską odbyła się uroczystość upamiętniająca ofiarę zamachu.
Zmarła Polka miała 65 lat, mieszkała w Warszawie.
Od soboty niemiecka policja prowadziła szeroko zakrojoną obławę na sprawcę zamachu. W niedzielę wieczorem Abdul Ballout został zastrzelony podczas próby aresztowania.
Przerażający atak na wolność
Państwo zareagowało sprawnie: straż pożarna udzieliła na miejscu pomocy ponad 30 świadkom, którzy doznali szoku, policja wyprowadziła gapiów z okolic parku Tiergarten (natychmiast po ataku na Bramie Brandenburskiej wyświetlił się napis: „Ewakuacja”), a następnie otoczyła teren kordonem. Organizatorzy odwołali obchody i wydarzenia towarzyszące, a służby wydały komunikat, by tej nocy unikać centrum stolicy. Zaapelowały również o zdjęcia i filmy mogące pomóc w zidentyfikowaniu sprawcy (lub sprawców, bo początkowo nie było pewności, czy kierowca vana działał sam).
Kanclerz Friedrich Merz obiecał szybkie wyjaśnienie „przerażającego czynu”. „To atak na nasze społeczeństwo” – komentował na X. „Przetrwamy i obronimy otwarte, kochające wolność Niemcy”. Burmistrz stolicy Kai Wegner podziękował policji za błyskawiczną reakcję i zapewnił, że napastnik (którego samochód znaleziono nieopodal rozbity o drzewo) zostanie szybko zlokalizowany. Jak pisał w mediach społecznościowych: „Berlin to miasto wolności, a dziś naszą wolność zaatakowano w najbardziej przerażający sposób. Moje myśli są z ofiarami, ich rodzinami i przyjaciółmi”.
O trzeciej nad ranem policja poinformowała dziennikarzy o zidentyfikowaniu podejrzanego – „znanej służbom” osoby powiązanej z berlińskim „środowiskiem islamistycznym”. Chwilę później AFP powiadomiła o rozszerzeniu poszukiwań na teren całej aglomeracji, nad którą pojawiły się policyjne helikoptery. Według „Die Welt” nad ranem w akcję zaangażowanych było ponad 2,2 tys. funkcjonariuszy. Około 6:30 upubliczniono zdjęcie i personalia podejrzanego 21-letniego Abdula Ballouta, Niemca pochodzenia libańskiego. Potwierdzono także, że część z poszkodowanych trafiła do szpitala z ranami zadanymi nożem, co sugeruje, że sprawca kontynuował atak również po ucieczce z samochodu.
W niedzielę wieczorem służby poinformowały, że sprawca zamachu został zastrzelony przez policję podczas próby aresztowania na terenie ogródków działkowych w dzielnicy Spandau.
Symbol queerowych Niemiec
Park Tiergarten to samo centrum gejowskiego Berlina – przez ponad wiek służył jako tzw. pikieta (punkt spotkań homoseksualnych mężczyzn), na jego obrzeżach stanął pomnik upamiętniający queerowe ofiary nazizmu, nieco dalej mieści się z kolei Schwules Museum, pierwsze na świecie muzeum poświęcone historii społeczności LGBTQIA+.
Pierwszy pochód przeszedł ulicami stolicy Niemiec w 1979 r., początkowo udział w nim wymagał zresztą pewnej odwagi (aż do 1994 r. w Niemczech formalnie obowiązywał niesławny art. 175 kodeksu karnego, XIX-wieczny przepis, na mocy którego „nierząd przeciw naturze” – a więc stosunki jednopłciowe – był zagrożony więzieniem). Przez długi czas pride odbywał się bez większych incydentów, ale w ostatnich latach sytuacja diametralnie się zmieniła.
W 2024 r. zatrzymano 28 osób (co druga z nich była nieletnia), które planowały atak na berliński marsz. Rok później jego organizatorzy zaapelowali do uczestników o uważność, a policja wzmocniła zabezpieczenie imprezy. Był to efekt rosnącej liczby ataków na niemieckie wydarzenia LGBT+. Ich wzrost analitycy wiążą z retoryką rosnącej w siłę Alternatywy dla Niemiec.
Lorenz Blumenthaler, rzecznik prasowy Amadeu Antonio Foundation, podsumował w rozmowie z „Guardianem”, że w ciągu roku odnotowano 55 takich ataków: „od tradycyjnych obelg, po napaści fizyczne, w tym przypadki oblewania uczestników parady wrzątkiem”. Według CeMAS (grupa badaczy zajmujących się monitorowaniem niemieckich ekstremizmów) sprawcami większości z nich byli młodzi mężczyźni ze wschodnich Niemiec, sympatyzujący z grupami o charakterze neonazistowskim.
Dziesięciokrotny wzrost przestępstw z nienawiści
Sobotni Christopher Street Day odbywał się pod hasłem: „Zajęcie stanowiska jest modne” – organizatorzy podkreślali, że jest ono „odpowiedzią na rosnącą wrogość” wobec niemieckich osób LGBT+. Wezwali również do „opowiedzenia się za społeczeństwem otwartym, za demokratycznymi wartościami i równymi prawami dla queerowej społeczności”.
W ubiegłym roku niemiecka policja odnotowała 2084 przestępstwa z nienawiści motywowane orientacją psychoseksualną lub tożsamością płciową – to dziesięciokrotnie (!) więcej niż dekadę temu. Ośrodki badawcze i organizacje LGBT+ alarmują jednak, że w rzeczywistości ich liczba jest znacznie większa – według niektórych raportów niemal 90 proc. poszkodowanych nie zgłasza ataków z powodu wstydu lub braku zaufania do policji.
Atak na berliński pride wpisuje się, niestety, w ogólnoświatowe tendencje. W 2016 r. napastnik otworzył ogień do bywalców klubu Pulse w amerykańskim Orlando (zginęło 50 osób, 53 zostały ranne) – w USA był to największy atak terrorystyczny od czasu zamachów z 11 września. W 2022 r., w noc przed Paradą Równości w Oslo, zradykalizowany islamista zabił dwóch gości gejowskiego London Pubu (21 osób trafiło do szpitala). Rok później strzały padły pod bratysławskim klubem Tepláre (prawicowy ekstremista zamordował dwóch 20-latków).