Latem 356 r. p.n.e. obywateli Efezu obudził wielki pożar. Płonęła wspaniała i sławna w całej Helladzie świątynia Artemidy, jeden z siedmiu cudów świata. Podpalacza szczęśliwie przydybano. Zapytany, dlaczego poważył się na podobną niegodziwość, człek ów wyznał, że pragnął, aby jego imię zostało na zawsze w pamięci potomnych. Skazano go na wieczne zapomnienie, ale pewien wścibski historyk, Teopompos, odnotował jego imię – Herostratos. W sto lat później inny dziejopis, Hegezjasz, zachodził w głowę, dlaczego Artemida, bogini wielce potężna, nie przewidziała niebezpieczeństwa i nie zapobiegła ruinie swego przybytku? Odpowiedź Hegezjasza była prosta. Artemidy, opiekunki porodów, nie było wówczas w Efezie, ponieważ w Pelli, w odległej Macedonii, czuwała nad narodzinami niezwykłego dziecka: Aleksandra.
Rodzice Aleksandra (patrz ramka) wywodzili swój ród od dawnych herosów – dynastia macedońska od Heraklesa, zaś władcy Epiru od Achillesa i Priama. Tuż przed zaślubinami Olimpias miała jakoby sen, że w jej łono uderzył piorun, od którego zgorzał cały świat. Niezadługo i Filipowi przyśniło się, że pieczętuje łono żony sygnetem z podobizną lwa, co wróżbici wytłumaczyli następująco: oto królowa spodziewa się syna, który będzie się odznaczał lwią odwagą. Jakkolwiek było, pomiędzy królewską parę rychło wkradły się niesnaski, co miało mocno zaważyć na przyszłości Aleksandra.
Na razie jednak Filip dbał o syna i uczynił jego nauczycielem samego Arystotelesa. Aleksander zgłębiał etykę, politykę, biologię, medycynę, retorykę i filozofię. Od niego otrzymał również kopię „Iliady”. Epos Homera wywarł ogromne wrażenie na młodym Aleksandrze, który pragnął dorównać mitycznym herosom i zdobyć nieśmiertelną sławę. Odtąd się z nim nie rozstawał i wedle legendy podczas swych wypraw miał zwyczaj trzymać pod poduszką sztylet i opowieść o zdobyciu Troi.
Kłopoty z tatą
W miarę dorastania Aleksandra jego stosunki z ojcem chłodły, w znacznej mierze za przyczyną królowej Olimpias, kobiety dumnej i władczej, przy tym nieustannie upokarzanej miłostkami małżonka. Młody Aleksander był zazdrosny o militarne sukcesy Filipa i wedle legendy wieści o jego kolejnych podbojach kwitował smętnym wyrzekaniem, że ojciec nie zostawi mu nic do podbicia. Sytuację ostatecznie zaogniło nowe małżeństwo Filipa. Podczas uczty weselnej Filip rzucił się na syna z mieczem – rzecz zapewne bardziej szokująca dla nas niż dla biesiadników, jako że członkowie królewskiego rodu Argeadów od kilku pokoleń z upodobaniem się wyrzynali – ale, pijany, upadł na ziemię. Aleksander nie omieszkał złośliwie zauważyć, że oto człowiek, który planuje przeprawić się z Europy do Azji, nie jest władny przejść z łoża do łoża. Wnet Filip został zasztyletowany przez swojego przybocznego. Nie ma oczywistych dowodów, że Aleksander i jego matka zainspirowali tę zbrodnię, ale Olimpias użyczyła koni uciekającemu skrytobójcy.
Plan ataku na imperium perskie młodziutki władca odziedziczył po ojcu. Najpierw jednak musiał się rozprawić z tebańczykami, którzy po śmierci Filipa usiłowali wyzwolić się spod macedońskiej hegemonii. Aleksander stłumił bunt z typową brutalnością, z jaką miał się w przyszłości mścić na tych, którzy ośmielili się sprzeciwić jego zamysłom. Teby zostały zrównane z ziemią, a ocaleli mieszkańcy sprzedani w niewolę – z wyjątkiem potomków Pindara, którego poezję Aleksander cenił, oraz tych, którzy sprzeciwiali się wojnie. Nauczkę zapamiętano. Odtąd Hellada nigdy już nie zbuntowała się przeciwko Macedończykowi. Aleksander zaś wyruszył na podbój świata. Wyposażenie trzydziestopięciotysięcznej armii pochłonęło większość królewskich skarbów. Resztki dóbr Aleksander rozdał towarzyszom. Zapytany, co pozostawia dla siebie, miał odpowiedzieć: Nadzieję.
W pochodzie w głąb imperium zdobył miasto Gordion, gdzie w świątyni przechowywano legendarny wóz króla Midasa z węzłem splątanym z uprzęży. Wedle przepowiedni człek, który go rozwiąże, zostanie władcą Azji i całego świata. Dowiedziawszy się o owej wyroczni, Aleksander na darmo usiłował rozsupłać węzeł. Wreszcie rozeźlony przeciął go mieczem. Przyszłość miała wkrótce pokazać, że godnie wypełnił przepowiednię.
Wybraniec boski
Legenda Aleksandra zaczęła powstawać jeszcze za jego życia, zresztą po części z inspiracji władcy, który świetnie rozumiał zalety propagandy. Na przykład w Indiach, nad rzeką Hyfazis, wedle Rufusa: „...by spotęgować wrażenie i przekazać potomności coś niezwykłego, chociażby nie odpowiadało to prawdzie, polecił poszerzyć obwarowanie obozu i pozostawić legowiska o rozmiarach większych niż tego wymaga wzrost normalnego człowieka”. Przy innych okazjach odwoływał się do swego legendarnego dziedzictwa i łączył własne dokonania z mitycznymi czynami Heraklesa. Aby podbudować morale armii znużonej kampanią indyjską, postanowił zdobyć górę Aornos, którą bezskutecznie oblegał jego przodek heros. Z Heraklesem zestawiają go także anegdoty. Oto w Delfach Aleksander pragnął zasięgnąć wróżby u wyroczni. Kiedy Pytia odmówiła, zagroził, że odbierze jej święty trójnóg, jak kiedyś uczynił Herakles. Obraza była tak wielka, że przemówił sam Apollo, przestrzegając młodzieńca, że Herakles był bogiem, Aleksander zaś jest śmiertelny.
Gwoli upamiętnienia własnych czynów Aleksander zabrał do Azji siostrzeńca Arystotelesa, Kallistenesa, który w oficjalnej kronice wyprawy przedstawiał zdobywcę jako wybrańca bogów. Wkrótce Aleksander poszedł jeszcze dalej, mianowicie ogłosił się w Egipcie synem boga Ammona (utożsamianego z greckim Zeusem). Tymczasem posada przybocznego dziejopisa okazała się bardzo niebezpieczna. Kiedy Aleksander zaczął wprowadzać perski ceremoniał, Kallistenes buntował się przeciwko czołobitnym obyczajom i został stracony za udział w spisku. Aleksander, jak wielu władców po nim, nie cenił konstruktywnej krytyki.
Po rozgromieniu imperium w ręce Aleksandra wpadło wiele perskich arystokratek. Władca zachował się rycersko i nie wykorzystał sytuacji, co wzbudziło wielkie zdumienie, ale ta powściągliwość była dla Aleksandra typowa. Wprawdzie miał trzy żony: Roksanę, podobno pannę niezwykłej urody, córkę sogdiańskiego księcia Oksyartesa, potem zaś córkę Dariusza Statirę oraz Parysatis, córkę Artakserksesa III, jednak w tych związkach można upatrywać chłodnej politycznej kalkulacji. Zachowały się również wzmianki o kochankach, ale zdaje się, że najważniejszą kobietą w życiu Aleksandra była jego matka.
Sporo też spekulowano o najlepszym przyjacielu króla Hefajstionie. Właśnie płomienną miłością Aleksandra do Hefajstiona tłumaczono czasami obojętność władcy wobec kobiet. Niemniej we współczesnych źródłach Hefajstion nigdy nie został nazwany wprost kochankiem władcy. Być może rację ma Plutarch, który zapisał, że Aleksander starał się doskonale panować nad swoimi zmysłami, a spośród wszystkich rzeczy sen i miłość fizyczna najbardziej przypominały mu, że jest śmiertelny.
Wojujący filozof
W antycznej historiografii Aleksandra opisywano na dwa sposoby: jako postać historyczną lub herosa z legendy. Jednak obraz, który się wyłania z przekazów historycznych, jest niejednoznaczny. W tradycji nieprzychylnej Aleksandrowi podkreślano jego niepohamowaną pychę, gniew, który popchnął go do wymordowania własnych druhów, i pijaństwo. Seneka wprost nazywał go łotrem, który przywiódł do zguby całe narody i napawał się lękiem własnych poddanych. Oskarżenie to nabiera szczególnej wymowy, gdy przypomnimy sobie, że w Rzymie panował Neron, uczeń Seneki, który sprzeniewierzył się naukom mistrza. Ale postać Aleksandra – zdobywcy świata cieszyła się też znacznym uznaniem w Rzymie w epoce wielkich podbojów. Nie tylko doceniano militarne przewagi Macedończyka. Jego miłośnicy uważali go za ideał władcy, który wcielał w czyn zalecenia swego mistrza filozofa. U Plutarcha Aleksander sam staje się filozofem, uosobieniem cnoty, o której filozofowie teoretycy jedynie rozprawiają. Wysławiając wstrzemięźliwość, wytrwałość i odwagę Macedończyka, Plutarch podkreśla, że zwycięstwa Aleksandra należy przypisać nie jego nadzwyczajnemu szczęściu, ale właśnie cnocie, arete. Co ciekawe, wyprawa Macedończyka jest u Plutarcha cywilizacyjną „misją białego człowieka” w dzikie rubieże barbarzyńców, jako że Aleksander zaszczepił w Azji greckie obyczaje.
Z kolei elementy baśniowe pojawiają się nawet w bardzo trzeźwych relacjach, na przykład u Ptolemeusza, przybocznego Aleksandra, który w przyszłości został założycielem egipskiej dynastii. Ptolemeusza fascynował głównie militarny i polityczny geniusz Aleksandra, jednak osnuł aurą cudowności jego odwiedziny w świątyni Ammona. Także w listach Aleksandra – prawdziwych lub sfałszowanych – pojawiają się niesamowite opisy nietoperzy, które pożerają ludzkie nosy i uszy, wysp zapadających się w morze albo drzew przepowiadających jego śmierć. Spośród współczesnych Aleksandrowi najbardziej fantastyczne przygody przypisywał mu Onezykrytos, sternik jego okrętu. Wschód jawi się u niego jako baśniowa kraina, gdzie bije żywa woda, żyją olbrzymie węże, a z drzew spływa miód. U niego pojawiają się także dwa motywy, które będą intrygowały kolejnych pisarzy: spotkanie Aleksandra z Amazonkami i indyjskimi braminami.
Kiedy Aleksander wyprawił się do Indii, królowa Amazonek Talestris, usłyszawszy o męstwie Macedończyka, przybyła do niego w odwiedziny, aby począć dziecko, które odziedziczy zalety najdzielniejszego spośród mężczyzn. Władca przychylił się łaskawie do jej prośby i zatrzymał ją przez trzydzieści dni na swym dworze, potem zaś z wielkimi darami odesłał do domu. Jednak niektórzy pisarze sceptycznie uznali, że Aleksander najwyraźniej spotkał jakieś dzikie, jeżdżące konno kobiety. Z kolei w średniowiecznym romansie erotyczny aspekt spotkania Aleksandra zostaje całkowicie pominięty, niemniej plemię Amazonek wysyła Aleksandrowi haracz i obiecuje czcić jego wizerunek.
W przeciwieństwie do wojowniczych niewiast indyjscy bramini byli społecznością na wskroś pokojową, nieco podobną do greckich cyników: być może inspiracją dla tej opowieści jest anegdota o spotkaniu Aleksandra z Diogenesem, który zapytany przez władcę, czego sobie od niego życzy, poprosił, aby ten nie przesłaniał mu słońca. Bramini stylem życia przypominają słynnego filozofa mieszkającego w beczce, w pogardzie mając własne ciało, wszelkie ziemskie dobra, władzę i militarną potęgę Aleksandra, który z kolei jest pod wrażeniem siły ich ducha.
W średniowieczu Aleksander pozostał najbardziej znanym spośród antycznych wodzów, wzorem dla kolejnych władców oraz bohaterem niezliczonych tekstów, legend, romansów i poematów. Największy wpływ na jego średniowieczny wizerunek miał grecki romans, powstały w Egipcie w III w. n.e. i niesłusznie przypisywany Kallistenesowi.
Ziwot znamieniti
Aleksander jest w romansie postacią od urodzenia otoczoną nimbem niesamowitości. Jego ojcem uczyniono ostatniego faraona, który w obliczu nieuchronnego podboju Egiptu przez Persów wyprawia się do Macedonii, przy pomocy czarów uwodzi Olimpias i płodzi z nią syna, który pomści go na znienawidzonych zdobywcach. Aleksander jest w romansie postacią niejednoznaczną. Niejednokrotnie wysławia się jego osiągnięcia wojenne, geniusz wojskowy połączony z wielką odwagą, która kazała mu osobiście prowadzić żołnierzy i rzucać się w największy wir bitwy, spryt i przytomność umysłu, zalety niewątpliwie bliskie rycerskim ideałom średniowiecza. Zarazem przyczyną jego przedwczesnego upadku jest pycha i przeświadczenie o własnej wielkości, które ostatecznie ściągają na niego zemstę niebios, poniekąd motyw również miły sercu średniowiecznych moralistów.
Oprócz rycerskich czynów Aleksandra romans przedstawiał niezliczone dziwy Wschodu, bestie zabijające oddechem, nietoperze o ludzkich twarzach, bazyliszki, ludzi-słonie, las podchodzący pod miasto. Niestrudzony Aleksander przemierzał indyjskie puszcze, w wozie zaprzężonym w gryfy unosił się do nieba, w wielkim szklanym dzbanie zgłębiał morskie odmęty i po stopniach z szafiru wspinał się na szczyt wielkiej góry, gdzie rosły wieszcze drzewa, które przepowiedziały mu, że zginie z ręki truciciela. Romans ów był niezwykle popularny i z czasem pewne epizody zaczęły przenikać nawet do folkloru, o czym świadczy chociażby niezwykle popularna legenda o bazyliszku.
Zarazem postać Aleksandra zmienia się w wersjach rozmaitych narodów. W wersji hebrajskiej pojawia się nader ciekawa opowieść o bramie Dariela, za którą Aleksander zamknął Goga i Magoga, dwie okrutne bestie, nieprzyjaciół rodzaju ludzkiego – za ich potomstwo uważano Turków. W serbskiej adaptacji Aleksander w Jerozolimie nawraca się na chrześcijaństwo i odtąd krzewi je na zdobywanych przez siebie ziemiach. W tekstach z Azji Mniejszej wódz staje się wschodnim mędrcem. Romans został również przełożony na język polski w początkach XVI w. przez Leonarda z Bończy. Dzieło „Historia Alexandra Wyelkyego krola macedoniszkyego o walkach” zachowało się w rękopisie, pozostając świadectwem zmagań Leonarda z oporną materią łaciny, której w dostatecznym stopniu nie zgłębił i nie rozumiał. Jednak już w 1550 r. ukazała się drukiem anonimowa „Historia o ziwocie i znamienitich sprawach Alexandra Wielkiego krola macedońskiego”. Przez kilka wieków książka ta cieszyła się ogromną popularnością, o czym świadczą liczne edycje w kolejnych stuleciach.
Słowiańska dusza
Zawłaszczano legendę Aleksandra na potrzeby mitów państwotwórczych, każąc mu wędrować po całym świecie i staczać bitwy z protoplastami narodów Europy. Co zabawne, dziejopisi zdumiewająco często byli przeświadczeni, że Aleksander podbił cały świat, ale naturalnie nie ich mężnych praszczurów. Kronikarstwo średniowieczne godnie kontynuowało w tym względzie spuściznę antycznego Rzymu, gdzie Plutarch rozpisywał się, że Aleksander uznał męstwo Rzymian, a jego przedwczesna śmierć zapobiegła decydującemu starciu dwóch mocarstw. Także w Polsce w XIII w. Wincenty Kadłubek włączył do swej kroniki epizod, jak to zbrojne zagony Macedończyka zapuściły się aż w lechickie puszcze, gdzie jednak nasi dzielni protoplaści dali mu stanowczy odpór.
Z kolei w średniowiecznych Czechach powiązano Macedończyka ze Słowiańszczyzną poprzez tzw. przywilej Aleksandra, w którym rzekomo nadawał on Słowianom wszystkie ziemie na północ od Włoch w uznaniu ich wielkiego męstwa. Bałkańscy autorzy w czasach wczesnonowożytnych czynili z Aleksandra chrześcijanina i kazali mu wyswobadzać Macedonię spod panowania Dariusza, utożsamianego z władcą Turków.
Czasami Aleksandra czyniono nawet Słowianinem. W ten sposób jego wizerunek odzwierciedlał nie tyle prawdę historyczną, ile narodowowyzwoleńcze pragnienia poddanych imperium tureckiego. Jego legenda odegrała niezwykle istotną rolę w epoce budzenia się macedońskiej tożsamości narodowej, kiedy uznano go za bohatera narodowego i wzór umiłowania ojczystej ziemi. Poprzez nawiązania do Aleksandra budzono narodową dumę, zarazem zaś powoływano się na starożytny rodowód Macedończyków i ciągłość ich państwowej tradycji, sięgającej czasów najsłynniejszego zdobywcy antyku.
Także obecnie oficjalna symbolika Macedonii odwołuje się do antycznej świetności z czasów Filipa i Aleksandra, gdyż gwiazda na fladze państwowej nawiązuje do tzw. gwiazdy z Verginy, symbolu państwa Filipa Macedońskiego. Ale kontrowersje wokół nazwy tego państwa – z powodu nacisków Grecji nazywanego na forum międzynarodowym byłą Jugosłowiańską Republiką Macedonii – pokazuje, że spór o spuściznę Aleksandra Macedońskiego bynajmniej nie wygasł.
-
Losy dynastii Pahlawich. Wprowadzili minispódniczki, zapomnieli o realnych potrzebach
-
Makabryczna turystyka: kulisy polowań na ludzi w Sarajewie. „Dziecko było najcenniejszym trofeum”
-
Piłsudski i Dmowski (i AI) dla „Polityki”. „Za moich czasów przynajmniej wiedzieliśmy, kto jest wrogiem”
-
„Czterej pancerni i pies”: propaganda, uwielbienie, hit. Ulice pustoszały, załoga Rudego była jak Beatlesi
-
Gustaw Schielke, ten trzeci z „Rozmów z katem”. Jaką rolę odegrał w celi nr 11?
Najczęściej czytane w sekcji Historia
Czytaj także
Gen. Dan Caine ma najtrudniejsze zadanie na świecie. Kim jest naczelny doradca wojskowy Trumpa?
Generał Dan Caine musi przekładać strumień świadomości prezydenta USA na precyzyjne działania zbrojne.
Egzamin z polskiego dla ósmoklasistów dzieli dzieci. Takiej segregacji nie ma nigdzie indziej
Egzamin ósmoklasisty sprzyja podziałom. Choć eksperci alarmują, że społeczeństwo jest silniejsze, gdy zdolni potrafią współpracować z mniej zdolnymi, wybitni z przeciętnymi, rodzice ich nie słuchają. Mają dość tej współpracy.
Pokolenie NoLo. Im alkohol nie jest potrzebny. Coś wyraźnie się zmienia, ale z czego to wynika?
Młode Polki i Polacy mówią, że alkohol im niepotrzebny. Dla nich produkuje się piwo zero procent, bezalkoholowe wino, jest nawet wódka zero procent. Skąd ta zmiana?
Obóz władzy koncertowo położył sprawę TK kosztem czwórki sędziów. Dlaczego sobie to robi?
Takie porażki nie są bezkarne politycznie, bo kumulują się, odkładają w pamięci wyborców i sprawiają, że traci się zaufanie do zdolności politycznych władzy. Sprawa TK powinna być dla rządzących lekcją, punkt po punkcie, jak nie należy przeprowadzać takich operacji.
Przyczajony Xi, niestabilny Trump. Chiny uważają, że Zachód ma „słabe kości”. I ogrywają USA
Rozmowa ze znawcą Chin Samuelem Chetwinem George’em o tym, jak Pekin ogrywa Waszyngton. I na co liczy Xi Jinping, przyjmując w tym tygodniu Donalda Trumpa.
Łomiarz: człowiek, który nienawidzi kobiet. Nadal budzi strach. Czy należy go zamknąć?
Łomiarz, sprawca brutalnych napadów na kobiety, wyszedł na wolność. Karę odsiedział od deski do deski, jest wolnym człowiekiem. Ale budzi strach, bo znów może zaatakować. Czy należy go zamknąć? Czy można ukarać za czyn, którego – jeszcze – nie popełnił?
Choroby rzadkie: mamy bałagan, to jak tułaczka w labiryncie. System może szybko się zapchać
Chorzy na choroby rzadkie od lat błądzą w systemie, który nieustannie obiecuje im pomoc. Same obietnice może poprawiają nastrój, ale zdrowia już nie.
Dobre wieści dla łysiejących! Nowa tabletka ma zatrzymać wypadanie włosów. Ale nie załatwi wszystkiego
Przez dekady medycyna oferowała niewiele na wypadanie włosów. Na horyzoncie dostrzeżono nową nadzieję: amerykańska firma Veradermics ogłosiła pod koniec kwietnia wyniki badań, które przyciągnęły uwagę wszystkich marzących o bujniejszej czuprynie.
Polski ziemniak się popsuł? Zachód go nie chce. Rolnicze lobby sprzedaje nam wielką ściemę
Mamy więcej odmian ziemniaka niż Francuzi serów, ale polscy konsumenci znają tylko jedną: to ziemniak ogólnoużytkowy, przeważnie niesmaczny i pochodzi z ziemniaczanego podziemia.
Setka dzieci Xu Bo. Chińscy miliarderzy seryjnie zamawiają je w USA. Z dostawą do domu
Amerykański system surogacji sprzedaje masowe rodzicielstwo bez emocji i relacji. Dzięki temu tacy jak Xu Bo dążą do zbudowania gigantycznych dynastii.
Wakacje między wojnami. Czas zmienić plany. Od czego teraz zacząć planowanie urlopu?
Urlop czasem beztroski? To już nieaktualne. Teraz w cenie są ubezpieczenia, które nie wygasną z chwilą pierwszych strzałów, a o tym, dokąd można wysyłać wycieczki, zdecyduje MSZ.