Janina Paradowska dla POLITYKA.PL
16 listopada 2009

Dwa lata rządu PO i PSL

Z wizją czy bez wizji

Punkt krytyczny

Ten pozytywny obrazek burzy jednak świadomość, że o ile w kwestii oddzielenia prokuratury był pomysł jak to zrobić, o tyle w kwestii mediów publicznych Platforma nie miała dobrych pomysłów na ich odpartyjnienie i finansowanie. Nieśmiała idea, że może by coś częściowo przynajmniej sprywatyzować, upadła ledwie się pojawiła, gdyż od czasu afery Rywina sama wzmianka o prywatyzacji w TVP już staje się aferą.

Podobnie rzecz się miała z reformą służby zdrowia – od początku nie było jednoznacznego pomysłu. W samej Platformie, a dodatkowo także w PSL, ścierały się różne koncepcje, co zrobić, aby szpitale się nie zadłużały, jak je przekształcać. Zwłaszcza, że opozycja zręcznie rozgrywała hasło „przekształcenie = prywatyzacja”. Można powiedzieć, że PO stała się mądrą po szkodzie, bowiem przekształcenia w spółki proponował już wicepremier Jerzy Hausner i gdyby wówczas na moment odstąpiono od politycznego boju i tamten projekt poparto, bylibyśmy dziś w zupełnie innym miejscu. Niestety, to właśnie posłanka Ewa Kopacz ostro zwalczała to, co później zaproponowała minister Kopacz i co padło skutek prezydenckiego weta.

Wraz z tym wetem zaczął wygasać  reformatorski zapał rządu, jeszcze emerytury pomostowe udało się uchwalić, a następne pomysły (emerytury mundurowe) padły już ofiarą pragmatycznego myślenia – po co się szarpać, skoro i tak będzie weto. Jeżeli szukać jakichś punktów granicznych dla woli reformowania, to upadek ustaw o zmianach w ochronie zdrowia jest nim bez wątpienia.

Kwestia perspektywy

Potem nastało już widmo kryzysu i wraz z nim kolejny punkt graniczny. Nawet najwięksi – ale nie zaślepieni – krytycy przyznają dziś rządowi, że przez najtrudniejszy okres, kiedy groziło wywołanie paniki na rynkach finansowych, przeprowadził Polskę w sposób bardzo dobry. Z odwagą oparto się presji nie tylko opozycji, ale też części autorytetów ekonomicznych, namawiających do zwiększania wydatków. Nie wpompowano dodatkowych pustych pieniędzy w gospodarkę. Uspokajano rynki. Ta jazda – chwilami nawet częściowo „na gapę” – opłaciła się. Opozycji gra na kryzys nie udała się, choć oliwy do ognia dolewano solidnie.

Można oczywiście wyliczać, co się po dwóch latach udało. Odbudowa pozycji w Europie i to na wielu frontach. Nawiązanie nici współpracy z Rosją. Fakt, że jednak na tle Europy w kryzysie Polska pozostała „zieloną wyspą” niewielkiego wprawdzie, ale jednak wzrostu gospodarczego, czyli zapowiadany cud jakoś się tam spełnił. Zawarto ugodę z Eureko w sprawie PZU. Rząd, częściowo zmuszony przez Komisję Europejską, przestał dopłacać do mienia postoczniowego i przynajmniej okresowo zlikwidował dwie nierentowne stocznie.

Podjęto też wiele innych decyzji normalnych - takich, jakie powinien podejmować każdy w miarę sprawny rząd. Kiedyś nazwaliśmy tę politykę „ściboleniem” i wydaje się, że to określenie jest nadal aktualne. Ta polityka ma wszakże tę wadę, że nie porywa. Nie słyszymy o „czterech wielkich reformach” czy nowej IV RP pełnej moralnego wzmożenia. Cicho o planach głównych, strategiach, choć, jeśli idzie o myślenie strategiczne, właśnie w okresie tego rządu pod kierunkiem ministra Michała Boniego, powstały najciekawsze dokumenty. Horyzont roku 2030 jednak mało kogo dziś obchodzi. Ważny jest horyzont przyszłoroczny, bo wówczas przed nami wybory samorządowe i prezydenckie. Ten punkt widzenia zajmuje uwagę większości komentatorów i sprawia, że pogardliwe opinie, iż jest to rząd wyłącznie trwania i „piaru”, zdobywają tak wielką popularność. Moim zdaniem – te opinie w niewielkim stopniu przystają do rzeczywistości.

Janicki, Władyka: PO i jej lider po dwóch latach u władzy

Stasiak: Dwa lata - co się stało z Tuskiem?

Ostrowski: Ocena polityki zagranicznej rządu PO-PSL

Premier w obiektywie fotoreporterów

Wywiad z Donaldem Tuskiem

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną