szukaj
Wyrok NSA w sprawie apostatów
Bliżej normalności
Kościoły są autonomiczne, jeśli chodzi o własnych członków, ale suwerenne państwo ma obowiązek chronić dane osób, które z Kościoła wystąpiły – ten wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego przerywa dziwną sytuację prawną, w jakiej od lat tkwią polscy apostaci.

Po fali apostazji w latach 2005 - 2006 Konferencja Episkopatu Polski wydała instrukcję, że aby wystąpić z Kościoła, należy osobiście zgłosić się do proboszcza z aktem chrztu i dwoma świadkami. Ta dziwna, często upokarzająca procedura nie dawała żadnej gwarancji, że apostazja została w kościelnych księgach odnotowana. Apostaci nie mieli żadnej możliwości, by to sprawdzić, upewnić się, że Kościół nie przetwarza ich danych, nie liczy do kościelnych statystyk. Bezpośrednim impulsem do złożenia apostazji bywa właśnie fakt, że „katolicka większość” jest używana jako argument w sporach politycznych.

Osoby skupione wokół portalu wystap.pl wybrały inną, świecką drogę, którą przetestowali wcześniej włoscy apostaci. Nie godząc się, by wystąpienie z Kościoła było rodzajem parareligijnego obrzędu, wysyłają listem poleconym do parafii oświadczenie o apostazji z uprzejmą, ale zdecydowana prośbą o odnotowanie tego faktu w Księdze Chrztów. Gdy spotykali się z odmową, składali skargi do Głównego Inspektora Danych Osobowych, powołując się m.in. na prawo do „informacyjnego samookreślenia”, Traktat z Lizbony i Kartę Praw Podstawowych UE. Takich skarg wpłynęło do GIODO ponad 80. Do tej pory traktował je powściągliwie i odmawiał interwencji, twierdząc, że ustawa nie daje mu prawa do kontroli danych zbieranych przez policję, służby, Kościoły i związki wyznaniowe. To było błędne koło. Obywatel informował organ państwowy, że przestał być członkiem jakiejś instytucji i zwracał się z prośbą o ochronę swoich danych przez tę instytucję zgromadzonych, a w odpowiedzi dowiadywał się, że w zasadzie jest członkiem tej instytucji.

Apostaci odwoływali się od decyzji GIODO do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który właśnie to błędne koło przerwał. Od dzisiaj GIODO ma prawo wchodzić do instytucji kościelnych, by sprawdzać zasadność skarg apostatów. Jest w tym wyroku pewien kruczek – by ocenić, kto jest a kto nie jest członkiem Kościoła GIODO ma się kierować prawem kościelnym. A to jest niejasne. W skrajnym przypadku Kościół może powoływać się na starożytną zasadę semel catholicus, semper catholicus, czyli kto raz został katolikiem, pozostaje nim na zawsze. Do niej nawiązał Benedykt XVI, wykreślając z Kodeksu Prawa kanonicznego w 2009 r. wzmianki dotyczące formalnego wystąpienia z Kościoła. Od tego czasu, choćby ktoś był związany z innym wyznaniem, czy całkowicie zerwał z Kościołem według prawa kanonicznego jest katolikiem.

Nie da się tego pogodzić z konstytucyjnym prawem do wolności religijnej. Dlatego pewną nadzieję daje deklaracja GIODO, że w ocenie, kto jest a kto nie jest członkiem Kościoła, będzie brał pod uwagę wolę konkretnej osoby. W demokratycznym kraju to oczywista oczywistość, ale biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę, to rewolucja.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj