Trybunał Konstytucyjny na skargę Dody: Karanie za obrazę uczuć religijnych zgodne z konstytucją
Trybunał Konstytucyjny nie wziął pod uwagę atmosfery, jaka nasila się w kraju.
Wojtalewicz Jarosław/AKPA/BEW

Pięcioosobowy skład Trybunału uznał, że art. 196 kodeksu karnego, który za „obrazę uczuć religijnych” przewiduje nawet dwa lata więzienia, nie narusza – po pierwsze – konstytucyjnej zasady bezstronności państwa w kwestiach wolności religii i sumienia.

To niepokojąca tendencja w wykładni prawa – także dlatego, że idea neutralności światopoglądowej państwa, jego aparatu i prawa właśnie jest coraz silniej podważana czy wręcz wypaczana. Rzecz już nie w symbolach religijnych o wymiarze kulturowym, za jakie – przy odrobinie dobrej woli – można by uznać krzyże w instytucjach publicznych. Problem bowiem w praktyce: formie nauczania religii w publicznych szkołach, próbach ingerowania w proces ustawodawczy wykraczających poza standardy debaty społecznej, w zależnościach między lokalną władzą a miejscowym duchowieństwem itd.

Sędziowie Trybunału odrzucili też – po drugie – zarzut, że sformułowania opisujące owo, ich zdaniem, przestępstwo, są zbytnio niedookreślone, zwłaszcza jak na przepisy zagrożone sankcją karną. Nie wzięli pod uwagę choćby tego, jak często ostatnio wybuchają spory (z sądowymi włącznie!) wokół poziomu wrażliwości w tej tak delikatnej materii, jaką są uczucia religijne. Tym samym otworzyli furtkę dla kolejnych pozwów i – być może – wyroków. Zwłaszcza w sytuacji narastającej w kraju agresji oraz ofensywy religijnego (czytaj: katolickiego) oraz politycznego fundamentalizmu.

Co zresztą ciekawe – i znamienne – nawet sędzia sprawozdawca uznał więzienie za obrazę uczuć jako sankcję zbyt dolegliwą (choć już grzywnę dopuścił jako ciężar proporcjonalny do wagi czynu).

Osobną kwestią są okoliczności sprawy, która legła u źródeł wniosku do Trybunału. Poszło, przypomnijmy, o wywiad prasowy lubującej się w skandalach (i budującej na nich popularność oraz stan konta) gwiazdki pop. Wygłosiła w nim tezę wedle niektórych (m.in. szefa Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, budującego z kolei swą pozycję na wytaczaniu takich właśnie procesów sądowych) obrazoburczą, a na pewno żenującą. Sąd karny skazał Dodę Rabczewską na grzywnę, ona zaś oczywiście to wykorzystała, by znów trafić na czołówki gazet – i to jako strona w postępowaniu przed samym Trybunałem Konstytucyjnym, ba, ikona wolności słowa w Polsce.

I jaki sens ma w tak absurdalnej sytuacji podkreślanie, że ostentacyjne obrażanie i wykpiwanie ludzi wierzących (w jakiegokolwiek Boga) jest zwykle przejawem chamstwa i głupoty, a czasem także kultu poklasku i pieniędzy? I że najlepszym narzędziem walki o szacunek dla innych przekonań religijnych nie jest państwo i prawo karne, lecz ignorowanie tych, którzy po prostu nie mają klasy.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj