Recenzja filmu: "Chinka", reż. Xialou Guo

Ona, ta Chinka
Inicjacja Chinki to rozpacz. Zgwałcił ją prostak, cham, kierowca ciężarówki wioząc niby do kina. A potem wyszła za dziada poznanego w salonie masażu.
Chinka - plakat do filmu
manana.pl/materiały prasowe

Chinka - plakat do filmu

W języku mandaryńskim dziewczyna ma nazwisko rodowe i imię. Nosi też poetycki znak tożsamości nadany przez rodziców. Biała Orchidea, Długoskrzydła Łabędzica, Różowa Wisienka. Ma być kimś, kim nie jest.

Ponieważ film chińskiej pisarki Xialou Guo to sfabularyzowany dokument, przeto tytułowa bohaterka filmu „Chinka” powinna, zgodnie z logiką opowieści, nosić imię Kaczka o Przeciętej Szyi. Autorka filmu nie mogła wystąpić przeciwko tradycji pięknych imion (w żadnej kulturze nie ma imion brzydkich czy tragicznych).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną