Recenzja filmu: "Chce się żyć", reż. Maciej Pieprzyca
Dobrze jest
Wspaniałe, mądre, dowcipne kino o najważniejszych sprawach w życiu.
Kadr z filmu „Chce się żyć”.
Kino Świat

Kadr z filmu „Chce się żyć”.

Maciejowi Pieprzycy udała się rzecz niebywała. Nakręcił bajkowy, cudownie optymistyczny film fabularny, który ma wszelkie dane, by stać się wielkim przebojem kasowym. Temat: biografia kaleki cierpiącego na czterokończynowe porażenie mózgowe. W sensie formalnym „Chce się żyć” stanowi przeciwieństwo „Motyla i skafandra”, epitafium poświęconego szamotaniu się gasnącej duszy, uwięzionej w sparaliżowanym, bezużytecznym ciele. Tu bohater, też niepełnosprawny fizycznie, fenomenalnie zagrany przez Dawida Ogrodnika i Kamila Tkacza, przechodzi odwrotną metamorfozę: z piekła wykluczenia do raju, jakim jest odzyskanie godności po 26 latach uznawania za roślinę.

Pieprzyca prowadzi narrację z punktu widzenia chorego, którego wygląd i zachowanie odbierane są przez otoczenie jako oczywisty dowód umysłowego upośledzenia. Dystans, humor, ironię buduje pełnymi ciepła, zabawnymi komentarzami bohatera z cierpliwością znoszącego niezrozumienie, krzywdę, niezgrabne przejawy troski bezgranicznie kochającej go matki (Dorota Kolak) oraz członków rodziny wierzących, że jednak nie jest zupełnie stracony dla świata. Zaskakuje lekkość, z jaką ta przygnębiająca, oparta na faktach, a przez to oszałamiająco wzruszająca historia została sfilmowana. Podziw budzi najwyższej próby aktorstwo, ale też zmysłowy, hrabalowski sposób opowiadania. Wspaniałe, mądre, dowcipne kino o najważniejszych sprawach w życiu.

 

Chce się żyć, reż. Maciej Pieprzyca, prod. Polska, 107 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj