Recenzja książki: Arnaldur Indridason, "Głos"

Kraina karłów
W dużym hotelu znalezione zostają zwłoki zadźganego portiera, ubranego w strój Mikołaja...
Polityka

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, ale nie jest to wcale radosny czas dla komisarza policji Erlendura Sveinssona z Reykjavíku. W dużym hotelu znalezione zostają zwłoki zadźganego portiera, ubranego w strój Mikołaja, ale na wpół obnażonego. Okazuje się, że o mężczyźnie, który latami mieszkał w kanciapie w hotelowej piwnicy, prawie nic nie wiadomo. Erlendur nie spocznie jednak, dopóki nie odkryje tajemnic zabitego i nie wskaże sprawcy morderstwa – jak zwykle u Arnaldura Indriđasona będzie to nieoczywiste nieomal do ostatniej strony.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną