Recenzja książki: Waldemar Bawołek, „Echo słońca”

Matka i syn
Obrazy codzienności zawarte w powieści zostają w pamięci.
Okładka książki „Echo słońca”
materiały prasowe

Okładka książki „Echo słońca”

Stara matka i starzejący się syn – o takiej parze pisze Waldemar Bawołek w swojej piątej książce prozatorskiej. W małej miejscowości przy piwie spotykają się mężczyźni po pięćdziesiątce, wszyscy w podobnej sytuacji – mieszkają z matkami, żyją z ich zasiłków, zmieniają pieluchy, wożą do lekarza, czasem umierają wcześniej niż one. Niewielka powieść zaczyna się od dialogów matki i syna, świetnych, przejmujących. To wiwisekcja wspólnego bycia, obserwowanie cielesności matki, słuchanie jej narzekań: wszystko, co syn kupi, jest nieświeże albo niepotrzebne. Są tu rozmowy o beznadziei, o kolejkach w urzędach i zasiłkach.

Waldemar Bawołek, Ku słońcu, Czarne, Wołowiec 2017, s. 190

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną