Fragment książki "Piotruś Pan i Wendy"

 
Na szczęście dla chłopców był wśród nich jeden, który potrafił zwęszyć niebezpieczeństwo nawet podczas snu. Piotruś zerwał się jak pies na równe nogi i jednym ostrzegawczym okrzykiem obudził wszystkich.

Stał nieruchomo z dłonią przy uchu.

- Piraci! - zawołał. Inni zbliżyli się do niego. Na jego twarzy zaczął igrać dziwny uśmieszek, na widok którego Wendy zadrżała. Kiedy tak się uśmiechał, nikt nie ważył się do niego odezwać.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną