Fragment książki „Księga szeptów”
Moim pierwszym nauczycielem był stary anioł.
Książkowe Klimaty/mat. pr.

Kto spojrzałby na nas z oddali, w głąb podwórka, ujrzałby dziecko siedzące u podnóża ogromnego orzecha. Właściwie siedziałem u stóp tego starego anioła, który był moim nauczycielem. Jego cień pachniał jodem, a moje palce, gdy pisałem, plamiły się jego cieniem jak zastygłą krwią. I nie wiedziałem już, czyja to była rana – moja czy jego.

To od niego dowiedziałem się, że imię do niczego nam nie służy. I żebym nawet swoje imię zapisywał mała literą, jak zapisuje się nazwę drzewa lub dzikiej zwierzyny.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną