Czy istnieje uniwersalna moralność?
Samolubni altruiści
Rozmowa z Patricią Churchland, neurofilozof z University of California, o hormonach szczęścia i moralności.
Dietmut Teijgeman-Hansen/Flickr CC by 2.0

Marcin Rotkiewicz: – „Dorastanie na biednej farmie szybko nauczyło mnie ukręcać głowy kurom, które codziennie i z oddaniem karmiłam” – pisze pani w swojej książce „Moral-­ność mózgu”. Naprawdę własnoręcznie zabijała pani drób?
Patricia Churchland: – Tak. Byłam wiejską dziewczyną mieszkającą w górzystym rejonie Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Na jednym ze slajdów do moich wykładów umieściłam zdjęcie bardzo skromnego wiejskiego drewnianego domku. W bardzo podobnej chacie mieszkałam w dzieciństwie.

Jak to się stało, że wiejska dziewczyna została jednym z najbardziej znanych na świecie filozofów specjalizujących się w zgłębianiu tajemnic mózgu?
Moi rodzice byli słabo wykształceni, ale zdawali sobie sprawę, jak ważna jest edukacja. I zachęcali mnie, bym skończyła liceum, a później poszła na uniwersytet. Choć w tamtym czasie wielu rolników z okolicy postrzegało posyłanie dzieci na studia jako marnowanie pieniędzy.

Jeszcze w szkole średniej zakochałam się w chemii i biologii. Tyle że akurat w tych dziedzinach kobiecie było wówczas bardzo trudno – a mam na myśli lata 50. XX w. – zrobić karierę. Jeden z moich wykładowców dał mi szczerą radę: nie masz szans zostać inżynierem lub realizować się w naukach przyrodniczych, szukaj szczęścia gdzie indziej.

I znalazła je pani w filozofii?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną