Nowości od Apple. Czy warto wydać pieniądze?
Naukowcy twierdzą, że firmy, małe i duże, w zasadniczych aspektach swojego istnienia nie różnią się od drzew czy żółwi: po narodzinach następuje faza szybkiego wzrostu, okres dojrzały, po czym dochodzi do nieuniknionego, powolnego zejścia z areny życia/biznesu. Jeśli mają rację, firma Apple pierwszy okres ma już dawno za sobą – uzupełnia swoją ofertę w niezaskakujący, ale interesujący sposób.
iMac Pro
materiały prasowe

iMac Pro

Ulepszony iMac
materiały prasowe

Ulepszony iMac

Tani tablet Amazona. Fire HD 8
materiały prasowe

Tani tablet Amazona. Fire HD 8

Nowsze iMaki

Z auważalnych ulepszeń doczekały się iMaki. Mniejszy, z ekranem o przekątnej 21,5 cala, wyposażono domyślnie w matrycę Retina o rozdzielczości 4K. Z zewnątrz nie różni się od poprzednika chyba niczym – poza zestawem gniazd uzupełnionym o dwa wejścia/wyjścia Thunderbolt 3 (wtyczka typu USB-C). Pozwalają one m.in. na przyłączenie jednego zewnętrznego monitora o rozdzielczości 5K lub dwóch o rozdzielczości 4K. Elektronikę poddano większym modyfikacjom – nowe iMaki mają szybsze procesory (z serii Intel Kaby Lake) i karty grafiki, ustawiające te udane desktopy w górnych stanach średnich tego typu sprzętu. Najbardziej cieszy fakt, że Apple porzuciło absurdalny, oburzający wszystkich dojrzałych i wymagających użytkowników, pomysł przytwierdzania modułów RAM na stałe do płyty głównej. Po raz pierwszy od lat kości pamięci można wymienić bez użycia lutownicy. Apple wykonuje krok wstecz – to dowód zdrowego rozsądku czy może słabości? Podobne zmiany zaszły w większym, 27-calowym modelu iMaca. Rozdzielczość matrycy pozostała bez zmian, bo też zwiększanie rozdzielczości ponad 5K byłoby ekstrawagancją. Poprawiono natomiast jej parametry – jasność i wierność odwzorowywania kolorów. Analogicznie – nowe wcielenie dużego iMaca wyposażono w szybszą elektronikę oraz porty Thunderbolt 3. Podstawowa wersja mniejszego desktopa kosztuje 1300 dol., większego – 1800 dol. Warto jednak zainwestować w konfigurację lepszą od podstawowej. Dostaniemy wtedy wysokiej klasy, niskiej awaryjności komputer za cenę odpowiadającą jakości (zwłaszcza że system operacyjny wraz z uaktualnieniami Apple zapewnia nieodpłatnie).

Drożej dla zawodowców

Tyle ze spodziewanych niespodzianek. Do tych niespodziewanych natomiast należy zapowiedź rychłego pojawienia się na rynku modelu, jakiego świat jeszcze nie widział, czyli iMaca Pro. Będzie to, mówiąc w skrócie, iMac dla zawodowców, czyli użytkowników poddających sprzęt ciężkim próbom z grafiką 3D czy obróbką wideo (tych, których Apple ostatnio poważnie zaniedbał). Wstępujący tylko w wersji 27-calowej iMac Pro przypominać będzie zwykłego iMaca, ale z zupełnie przeprojektowanym wnętrzem, obmyślanym tak, by pozbywać się nadmiaru ciepła z efektywnością wyższą niż kiedykolwiek wcześniej. Chodzi o to, by 18-rdzeniowe procesory Xeon (do wyboru także wersje z 8 lub 10 rdzeniami) oraz nowe karty grafiki Radeon Pro Vega nie przetopiły tego eleganckiego komputera w jeden lity blok plastiku i metali ziem rzadkich. Nowe będą także głośniki oraz akcesoria, dopasowane do koloru tego nowego modelu. Cena – od 5 tys. dol. w górę. Dostępność – od grudnia.

Zapal się do tabletu

Amazon jest od Apple’a młodszy o 18 lat. Nie mamy pojęcia, w jakiej fazie rozwoju się znajduje, bo też i inną strategię przyjmuje. Ale to w tej chwili nieistotne – ważne, że gdybyście państwo szukali taniego i dobrego tabletu, to właśnie nadarza się okazja, by go zdobyć. Fire HD 8 kosztuje zaledwie około 80 dol. (w Europie ok. 100 euro, z pamięcią 16 GB) i jeśli idzie o tablet do czytania, przeglądania internetu, oglądania filmów w podróży, prostej rozrywki, to trudno dziś o lepszy wybór. Cechuje go konstrukcja zgrabniejsza i bardziej solidna niż u poprzednika. Dwa całkiem nieźle sobie radzące głośniki z systemem Dolby też nikogo nie zmartwią. Dotykowy ekran o przekątnej 8 cali i rozdzielczości 1280 na 800 pikseli do cudów inżynierii nie należy, ale też nie stanowi przeszkody w korzystaniu z urządzenia. Obecność dwóch kamer ma charakter bardziej symboliczny niż praktyczny (ich parametry pozostawiają wiele do życzenia), ale za to nie można narzekać na to, jak Fire HD 8 łączy się ze światem: moduł łączności działa zarówno w trybie 2,4 GHz, jak i w (zwykle znacznie szybszym i mniej zatłoczonym) trybie 5 GHz. W obudowie znajdziemy też gniazdo kart Micro SD (do 2 GB). Interakcje z urządzeniem odbywają się za pośrednictwem opartego na Androidzie systemu operacyjnego Amazona. Nie miejmy złudzeń – jego prostota i intuicyjność ma jeden zasadniczy cel, czyli ułatwienie dalszej, niezakłóconej konsumpcji dóbr dostarczanych przez producenta, ale przy odrobinie autodyscypliny można się tej pokusie oprzeć. Fire HD 8 posiada większość istotnych funkcjonalności wielokrotnie droższych iPadów, a kosztuje znacznie mniej. Jest też znacznie lżejszy (311 gramów). Warto, nawet jeśli o pośrednictwo w zakupie przyjdzie nam poprosić przyjaciół lub rodzinę na tzw. Zachodzie – z trudnego do zrozumienia powodu nowy tablet nie jest (jeszcze?) sprzedawany w Polsce.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj