Skad się bierze wyjątkowość Trójmiasta?

Od frutti di mare do tutti frutti
Z gospodarczym bilansem Trójmiasta eksperci mają problem – uważają, że mógłby być lepszy, niż jest. Natomiast zadowolenia z życia wszyscy mogą mieszkańcom Trójmiasta zazdrościć.
Ogromny kontenerowiec Maribo Maersk wpływa do terminala DCT w Gdańsku; maj 2014 r.
Mateusz Ochocki/KFP

Ogromny kontenerowiec Maribo Maersk wpływa do terminala DCT w Gdańsku; maj 2014 r.

To nie przypadek, że właśnie nad morzem – w Szczecinie, Gdańsku i Gdyni zaczęła się polska droga do wolności – Grudzień ’70, Sierpień ’80. Porty były oknami na wolny świat – lepszy i barwniejszy. Opowieści o nim i namacalne dowody w postaci dóbr materialnych przywozili z rejsów marynarze. Część tego importu trafiała na Halę Targową w Gdyni, do prywatnych sklepików i komisów: markowe dżinsy, płaszcze z włoskiego ortalionu, perfumy. Okruchy zachodniego dostatku napędzały wyobraźnię, budziły tęsknoty, by uchylone okna otworzyć szerzej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj