Rząd odmówił finansowania Centrów Praw Kobiet. Polki mają radzić sobie same
Po co kobiety mają się włóczyć po jakichś centrach, które są nastawione tylko na nie, a nie na inną płeć?
Tomasz Korzewski/Polityka

Zazdroszczę Marii Skłodowskiej-Curie. Bohaterowi płci żeńskiej, który „łączył w sobie trzy cechy: mądrość, wytrwałość i kobiecość”. Noblistce, „żądnej wiedzy i gotowej walczyć o swoją godność w niesprzyjającym otoczeniu”. Zazdroszczę, że prezydent Andrzej Duda stawia ją za wzór dla uczestniczek VIII Kongresu Kobiet. I innych, zarobionych, zalatanych, niedoskonałych. Często klientek warszawskich, łódzkich, gdańskich i wrocławskich oddziałów Centrum Praw Kobiet.

Bez sił do sięgania po wiedzę, bez godności. Głupich, bo np. zagubionych w gąszczu przepisów, jak załatwić zasiłek na dziecko. Niedouczonych, bo nieumiejących napisać prostego CV albo listu motywacyjnego. Albo skandalicznie niesamodzielnych, bo po latach przy mężu nieznających się na rynku pracy. Gdzie im do niej, psychicznie rozbitym, pomiatanym i słabym.

Zazdroszczę Marii Skłodowskiej-Curie, że gdyby miał powstać film o tym, co w Polsce najlepsze, powstałoby epickie dzieło właśnie o niej. Tak przynajmniej chciał przemawiający na Kongresie Kobiet prezydent Andrzej Duda. Zazdroszczę, że kobieta, której nikt ze współczesnych nie widział na oczy, staje w jednym rzędzie z tymi żyjącymi, niedoskonałymi.

Na ich słabość – tak przynajmniej można wywnioskować z braku dofinansowania dla Centrum Praw Kobiet – nie ma zgody. Lepiej, żeby były jak Maria Skłodowska-Curie. Niekoniecznie zamykały się w laboratorium, ale np. mogłyby bez skargi radzić sobie z przemocą nie tylko domową, ale też instytucjonalną. I bohatersko oraz z wdziękiem walić łbem o szklany sufit (tak, tak, panie Wojciechu Kaczmarczyku z PiS, on istnieje).

Ale przede wszystkim nie powinny się skarżyć, płakać, wyciągać ręki po pomoc. No bo po co mają się włóczyć po jakichś Centrach Praw Kobiet, które są nastawione tylko na nie, a nie na inną płeć? Po co mają tam spiskować z psychologami, pedagogami, prawnikami, pracować nad wiarą w siebie, wygrzebywać się z niewiedzy, uczyć się być partnerem dla mężczyzny szefa czy kolegi z pracy?

Kobieca słabość jest mało budująca, ale kobieca siła zaczyna przerażać. Dlatego chyba ma rację prezydent Andrzej Duda: żeby wszystkim było przyjemniej, kobiety w Polsce powinny być jak Maria Skłodowska-Curie. Czyli, po prostu, nie żyć.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj