„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Strona główna

Samochodzik i krzyżacy

Malbork, gotycki Pałac Wielkiego Mistrza w zamkowo-klasztornym zespole dawnej stolicy krzyżackiego państwa Malbork, gotycki Pałac Wielkiego Mistrza w zamkowo-klasztornym zespole dawnej stolicy krzyżackiego państwa Marek Henzler / Polityka
W połowie lipca tłumy zjadą pod Grunwald, by – w sześćsetną rocznicę – obejrzeć rekonstrukcję wielkiej bitwy. My zachęcamy do poznania pamiątek po krzyżackim państwie.

Na historię krzyżaków składały się nie tylko podboje i wojny. O cywilizacyjnej roli ich państwa wiedzą już Czytelnicy, którzy sięgnęli po nasz „Pomocnik Historyczny”, poświęcony Grunwaldowi i czasom rycerstwa.

W północnej części Europy krzyżacy zbudowali ok. 120 zamków, w tym ok. 90 w obecnych granicach Polski, pozostałe w dzisiejszych granicach Litwy, Łotwy i Rosji (obwód kaliningradzki). Lokację zawdzięcza im też wiele miast. W ich państwie stawiano zamki zakonne (konwentualne, prokuratorskie, komornicze i urzędników niższej rangi) oraz wzorowane na krzyżackiej architekturze zamki biskupie i kapitulne. Większość padła ofiarą pożarów, wojen, antykrzyżackich wystąpień czy złego gospodarowania. Przetrwały te, które po upadku zakonu były siedzibami starostów, sądów czy więzień i dotrwały do XIX-wiecznej fali zainteresowania pamiątkami z przeszłości. Doczekały się rekonstrukcji, a potem odbudowy ze zniszczeń II wojny.

Ruiny potęgi

Poznanie wszystkich w ramach jednej wędrówki nie jest możliwe. Dlatego podpowiadamy kilka samochodowych tras i najciekawsze miejsca.

Na Pomorzu, Powiślu, Warmii i Mazurach mamy dziś ok. 40 miejsc z pozostałościami po zakonie krzyżackim: malownicze ruiny, całe zamki (choć często przebudowane) i miasta. Wędrówkę warto zacząć od Pomorza, gdzie zachodnią krzyżacką granicę chroniły warownie w Lęborku, Bytowie i Człuchowie. Były też one, zwłaszcza zamek bytowski, miejscem odpoczynku na szlaku łączącym zakonne państwo z zachodnią Europą. Wędrowali nim uczestniczący w antypruskich krucjatach goście (zachodni rycerze), zaciężne oddziały i osiedlani na podbijanych ziemiach koloniści. Na granicy witały ich potężne zamki z czerwonej cegły – świadectwo zakonnej potęgi.

Zamek w Lęborku był tylko siedzibą wójta, ale w swoich murach miał drugi co do wielkości (po gdańskim) zakonny młyn. Zamek prokuratorski w Bytowie był jednym z ostatnich stawianych przez krzyżaków i przy jego budowie uwzględniono już wprowadzenie do użytku artylerii i ręcznej broni palnej. W 1451 r. trafił w polskie ręce i przez dwa wieki był siedzibą zachodniopomorskich książąt z rodu Gryfitów. W czasach pruskich był w nim sąd i więzienie.

Zamek w Człuchowie był siedzibą komtura i konwentu. Stanął w I połowie XIV w. na półwyspie między dwoma jeziorami. Miał trzy podzamcza, a dostępu do niego broniło 11 bram i 9 baszt (według Długosza). Potężna ośmioboczna wieża główna (ostatniej obrony – bergfried), z murami w przyziemiu o 5-metrowej grubości, wznosiła się na 45 m. Miała 11 nadziemnych i dwie kondygnacje w piwnicach, gdzie były studnia i loch. Jedyne wejście do niej było 15 m nad poziomem dziedzińca.

Zamek człuchowski, po malborskim, uważany był za najpotężniejszy. Nie udało się Polakom zająć go po bitwie grunwaldzkiej ani w 1414 r. Ostatni człuchowski komtur poddał się dopiero w 1454 r., podczas wojny trzynastoletniej. Zamek splądrowali potem Szwedzi, a ostateczny cios zadał mu pruski król Fryderyk Wilhelm, który w 1793 r. wyraził zgodę na rozbiórkę zamkowych murów na cegłę potrzebną na odbudowę Człuchowa po pożarze. Po zamku pozostały fundamenty murów i dominująca do dziś nad miastem wieża główna, do której w XIX w. dobudowano ewangelicki kościół w neogotyckim stylu.

Wzdłuż dolnej Wisły

Podróż możemy też zacząć od Bobrownik (powyżej Włocławka), gdzie znajdziemy resztki najdalej na południe wybudowanego krzyżackiego zamku. Stanął on ok. 1400 r., kiedy książę śląski Władysław Opolczyk zastawił krzyżakom ziemię dobrzyńską. Ci zamkiem cieszyli się tylko do 1404 r., bo po pokoju w Raciążku okolice Bobrownik wróciły do Polski. W 1409 r. udało im się zamek odbić, ale w 1411 r. znów objęła go polska załoga i krzyżacka warownia dalej chroniła nas przed krzyżakami. Po drugim pokoju toruńskim granica z zakonem przesunęła się na północ i zamek stracił znaczenie militarne. Zdewastowali go Szwedzi i w XIX w. ruinę rozebrano prawie do końca.

Kolejnym etapem wędrówki jest Toruń, który swe powstanie zawdzięcza właśnie krzyżakom. W 1231 r. z Małej Nieszawki, po lewej stronie Wisły, na prawy brzeg przeprawił się Herman von Balk z kilkoma zakonnymi rycerzami i rozpoczął budowę pierwszej krzyżackiej strażnicy – jak głosi legenda – w konarach wielkiego dębu. Był to jeszcze gród o konstrukcji drewniano-ziemnej. Zamek z cegły zaczęto wznosić przed 1251 r., bo wtedy już stał się siedzibą komtura.

Z zamku kontrolowano ruch statków na Wiśle i oba toruńskie miasta: Stare (lokowane w 1233 r.) i Nowe (z 1264 r.). Na wojnę w 1410 r. krzyżacki Toruń wystawił ponad 200-osobowy oddział. Z czasem sympatie mieszczan się odwróciły. 6 lutego 1454 r. zbuntowali się i zmusili komtura do poddania zamku. Rozpoczęła się wojna trzynastoletnia, a zarazem rozbiórka zamku, na miejscu którego urządzono wysypisko śmieci. Do dziś zachowało się po nim nieco murów i piwnic oraz wieża latrynowa (gdanisko).

Z Torunia warto wstąpić do Chełmna, w którym wewnątrz miejskich murów (2,3 km obwodu) zachował się średniowieczny szachownicowy układ ulic. W 1222 r., w tym kasztelańskim grodzie o nazwie Colmen, książę Konrad Mazowiecki zezwolił biskupowi Christianowi na założenie misyjnego biskupstwa, a cztery lata później gród z ziemią chełmińską oddał jako lenno krzyżakom. Biskup wyprowadził się stąd w 1230 r. i wtedy zakon rozpoczął budowę zamku, od 1233 r. siedziby Hermana von Balka, pierwszego mistrza krajowego.

28 grudnia 1233 r. Herman von Salza, czwarty wielki mistrz krzyżacki (rezydował jeszcze w Wenecji), podpisał dokument lokacyjny dla Chełmna, który stał się wzorem dla lokacji wielu miast (na tzw. prawie chełmińskim), nie tylko w państwie krzyżackim, ale też na Mazowszu i Podlasiu. Po likwidacji urzędu mistrza krajowego jego siedzibę przejęły cysterki, a po nich benedyktynki. Zamek adaptowano do potrzeb żeńskiego klasztoru i prowadzonego przy nim szpitala. W Chełmnie główną atrakcją są zachowane mury, średniowieczny układ ulic, gotycka fara z relikwiami św. Walentego, patrona zakochanych, i ratusz na ogromnym rynku (111 x 156 m).

Po przeprawie przez Wisłę powinniśmy obejrzeć pozostałości zamku w Świeciu. Stanął na sztucznej wyspie, powstałej po wykonaniu przekopu przez wąski kawałek lądu u ujścia Wdy do Wisły. Przed wojną w 1410 r. wielki mistrz większość wojsk krzyżackich skoncentrował właśnie w rejonie Świecia. Przypuszczał, że wojska polskie i litewskie po lewej stronie Wisły powędrują na Gdańsk. Tymczasem Jagiełło przeprawił się przez Wisłę po łyżwowym moście pod Czerwińskiem i od południa wdarł się na teren wroga, zmuszając krzyżackie hufce do pospiesznej przeprawy na prawą stronę rzeki. Na lewym brzegu z częścią wojska pozostał komtur świecki Heinrich von Plauen i to on, kiedy dowiedział się o klęsce pod Grunwaldem, zdołał przed Jagiełłą dotrzeć do Malborka i obronić stolicę. W listopadzie 1410 r. wybrano go na nowego wielkiego mistrza i obalono po trzech latach. Jakiś czas był więziony w malborskiej wieży, a potem resztę życia spędził w zamku Lochstedt, na mierzei Zalewu Wiślanego (dziś w granicach Bałtijska). Było to intratne zesłanie, bo zarządca tego zamku był zakonnym Bernsteinmeisterem (mistrzem bursztyniarskim) – miał monopol na handel bursztynem.

Powyżej Świecia resztówkę kolejnego zamku znajdziemy w Nowem. Ale lepiej krajową jedynką od razu pojechać w stronę Gniewu, obowiązkowo zatrzymując się na parkingu przed miastem, by choć przez chwilę podziwiać panoramę miasta z imponującą bryłą gotyckiego zamku.

Krzyżacy zamek właściwy zaczęli stawiać ok. 1290 r. na planie kwadratu o boku ok. 47 m. Na środku dziedzińca o boku 25 m wykopano 20-metrową studnię, a w narożniku zamku stanęła 48-metrowa wieża główna. Po 1466 r. komturów zastąpili polscy starostowie. W 1667 r. został nim Jan Sobieski, późniejszy król Polski. W czasach pruskich w zamku były koszary, magazyny zboża i w końcu więzienie. Na mocy traktatu wersalskiego Gniew wrócił do Polski, a zamek zajęło polskie wojsko. W 1921 r. mocno ucierpiał on w tajemniczym pożarze. Do dalszej dewastacji zamku doszło w 1945 r. Odbudowali go sami gniewianie, już w III RP, w ramach prac interwencyjnych dla bezrobotnych, w czym ogromna zasługa Jarosława Struczyńskiego, miejscowego animatora kultury. Od lat, podczas rekonstrukcji bitwy pod Grunwaldem, wciela się on w rolę wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena. W gniewskim zamku znajdują się dziś m.in.: ośrodek kultury, restauracja, hostel, muzeum i czynna kaplica – filia parafialnego kościoła.

 

 

Do stolicy

Imponujące pamiątki po zakonie stoją też po prawej stronie Wisły. Wędrówkę możemy zacząć od położonego nad Drwęcą zamku w Golubiu-Dobrzyniu. Ta graniczna krzyżacka warownia w swej historii miała dwa okresy świetności. Pierwszy – po wybudowaniu, i drugi – w latach PRL, kiedy dyrektor zamku, zwany kasztelanem, urządzał w niej pierwsze rycerskie turnieje i bale, podczas których ówczesne elity ćwiczyły dworskie tańce i obyczaje.

Z Golubia warto pojechać do Brodnicy, gdzie pozostały podziemia i imponująca ponad 50-metrowa wieża (można na nią wejść) po komturskim zamku. Dalej mamy najpiękniejszą krzyżacką ruinę – zamku w Radzyniu Chełmińskim. W XIV w. imponował wielkością i bogactwem gotyckich detali, wykonanych m.in. z glazurowanej cegły. Podupadł już w XV w., kiedy nawzajem wyrywali go sobie krzyżacy i Polacy. Potem w roli burzycieli wystąpili Szwedzi, a na przełomie XVIII/XIX w. pruskie władze zrobiły z niego magazyn taniego budulca. Z pokrzyżackiej cegły zbudowano m.in. miejscowy ratusz. W końcu XIX w. obiekt zaczęto restaurować, co trwa do dziś. Dla turystów dostępny jest dziedziniec, zamkowa kaplica, część piwnic i dwie wieże połączone wartowniczym gankiem. Warto się tam wspiąć, by z wysoka obejrzeć dawne włości komtura.

W położonym dalej Pokrzywnie przyjdzie nam jechać drogą, którą w 1965 r. jakiś decydent wytyczył przez fosę i podzamcze kolejnego zamku (w ruinie). Droga ta prowadzi do Grudziądza, w którym nad Wisłą zachowały się średniowieczne spichrze i późniejsza już twierdza, na której budowę Prusacy rozebrali parę krzyżackich zamków. Dalej mamy Kwidzyn z piękną gotycką katedrą i dostawionym do niej zamkiem, z największym w Polsce gdaniskiem. Zamek postawił nie zakon, ale kapituła diecezji pomezańskiej, korzystając z krzyżackich wzorów architektury obronnej. Diecezja ta, podobnie jak pozostałe w krzyżackim państwie, w kwestiach kościelnych podlegała papieżowi, natomiast w cywilnych, w tym obrony, musiała słuchać zakonu. W zamku jest muzeum.

Dalej mijamy Sztum z pozostałościami po zamku, skąd już blisko do Malborka, do położonej nad Nogatem stolicy zakonnego państwa. Budowę malborskiego zamku zaczęto po 1275 r. i w 1309 r. przeniesiono tu z Wenecji siedzibę wielkiego mistrza. Po kolejnych decyzjach o przebudowie i rozbudowie przez półtora wieku powstawał ogromny gotycki klasztorno-zamkowy zespół, zajmujący 18 ha (większy wtedy od miasta Malborka). Za fosami i murami stanęły trzy zamki (wysoki, średni i niski) i Pałac Wielkiego Mistrza, z kancelariami urzędów, kościołami i kaplicami, pomieszczeniami dla zakonników, ich gości i służby, szpitalami, kuchniami, magazynami żywności i broni, warsztatami, a także słodownia, browar, ludwisarnia, kuźnia, stajnia na 400 koni i karwan (pomieszczenie na działa i wozy).

Jagielle, mimo 9-tygodniowego oblężenia, w 1410 r. Malborka nie udało się zdobyć. Pierwszym polskim królem, który wjechał na zamkowe dziedzińce, był Kazimierz Jagiellończyk. W 1457 r. wykupił zamek od zaciężnej załogi za zaległy żołd. Po drugim pokoju toruńskim Malbork stał się jedną z królewskich rezydencji. Był tu polski starosta i załoga, a przez pewien czas także królewska mennica.

Zamek mocno ucierpiał podczas wojen polsko-szwedzkich i wojny północnej. Do dalszych zniszczeń doszło pod koniec XVIII w., kiedy były w nim pruskie koszary. W Wielkim Refektarzu urządzono salę musztry koni, a w Pałacu Wielkiego Mistrza – tkalnię i mieszkania dla jej pracowników. Na początku XIX w. zaczęły się protesty przeciw dalszej dewastacji. Prace restauracyjne trwały od 1816 r. do końca 1944 r., do czasu ustanowienia Malborka twierdzą. Podczas zdobywania zamku i miasta przez wojska radzieckie zburzono większość już zrekonstruowanych obiektów. Prace nad rekonstrukcją trzeba było zacząć na nowo. Na dobre poznanie zamku i jego wystaw (m.in. największego w Polsce zbioru okazów i wyrobów z bursztynu) przeznaczyć trzeba pół, a najlepiej cały dzień. Organizowane są tu też nocne zwiedzanie oraz widowiska światło i dźwięk.

Z Malborka, przez Elbląg, kiedyś stolicę mistrza krajowego, a potem siedzibę wielkiego szpitalnika, warto pojechać do Fromborka. Zachował się tu warowny zespół zamkowo-katedralny biskupów diecezji warmińskiej, o którą toczyły się nawet wojny między krzyżakami i Polską. We fromborskiej katedrze, w maju 2010 r., ponownie spoczął, po ekshumacji i identyfikacji, najsłynniejszy tutejszy kanonik – Mikołaj Kopernik.

Mazury, byłe Prusy

Krzyżacką trasę można też wytyczyć od Nidzicy. W XIV w. stanął tu zamek krzyżackiego prokuratora, zajęty bez walki przez wojska Jagiełły zdążające pod Grunwald. Później, z różnym skutkiem, oblegali go krzyżacy, Polacy, Tatarzy, Szwedzi, wojska Napoleona i rosyjskie, a w styczniu 1945 r. – czerwonoarmiści. Wtedy też uległ prawie całkowitemu zniszczeniu. Odbudowany został w latach 1961–65. Dziś można w nim obejrzeć kaplicę, refektarz (z zachowanymi w części polichromiami), komnatę prokuratora i na najwyższej kondygnacji spichlerz (dziś sala widowiskowa). W koronie murów obwodowych dostępne są wartownicze i obronne ganki. Dziedziniec pierwotnie obwiedziony był drewnianymi krużgankami, które podczas odbudowy zamku zastąpiono gankami z betonu, koszmarnie prezentującymi się na tle gotyckich murów. – Nawet gdyby było nas stać na przywrócenie drewnianych, to od kiedy w zamku mamy hotel, ośrodek kultury, muzeum, bibliotekę, galerię i siedzibę bractwa rycerskiego, nie zgodzi się na to straż pożarna – tłumaczy zamkowy przewodnik. Obiekt jest własnością samorządu i utrzymuje się m.in. z wynajmu pomieszczeń (za miejsce na wesele w sali rycerskiej płaci się 1700 zł).

Niedaleko stąd leży Grunwald. Obchody 600-lecia bitwy miały się odbyć pod honorowym protektoratem prezydentów Polski i Litwy: Lecha Kaczyńskiego i Dalii Grybauskaite. Po katastrofie pod Smoleńskiem i przed drugą turą wyborów prezydenckich nie wiemy jeszcze, kto będzie gospodarzem oficjalnych uroczystości 15 lipca, w rocznicę bitwy. Scenariusz jej rekonstrukcji, przewidzianej na sobotę 17 lipca, znany jest od lat. Z tym że po raz pierwszy odbędzie się z udziałem Litwina w roli wielkiego księcia Witolda (casting wygrał kapitan litewskiej armii).

Niedaleko Grunwaldu leży Ostróda. W miejscowym muzeum w zamku komtura wiosną 2010 r. można było obejrzeć wystawę o wykorzystywaniu Grunwaldu w służbie ideologii i propagandy. Dość żałosny przykład można było znaleźć w latach PRL w samej Ostródzie, gdzie stojącą do dziś nad Jeziorem Drwęckim pruską Wieżę Bismarcka nazwano Wieżą Jagiełły.

W ramach dalszej wędrówki warto odwiedzić biskupie zamki w Olsztynie (z Muzeum Warmii i Mazur) i w Lidzbarku Warmińskim, ze wspaniałymi gotyckimi krużgankami (niestety, w tym roku są zasłonięte przez rusztowania konserwatorów). Dalej na wschód mamy ciekawe zamki w Reszlu, Kętrzynie i Rynie. Z poznawaniem krzyżackich i biskupich siedzib nie należy zwlekać. Coraz większa liczba zamków trafia w ręce prywatne bądź spółek i przysposabiana jest na rezydencje lub hotele. Na podzamczach pojawia się coraz więcej tabliczek: „Teren prywatny – wstęp wzbroniony”.

Kult Witolda Wielkiego

W obwodzie kaliningradzkim w całości nie zachował się nawet jeden zamek krzyżacki. Jeszcze w latach 70. niektóre ruiny wysadzano, uznając je za symbole pruskiego militaryzmu.

Inną sytuację mamy na Litwie i Łotwie. Przez prawie dwa wieki toczyły się tu walki o dostęp do morza i panowanie nad doliną Niemna – naturalną granicą. Czasem górą byli Litwini, czasem krzyżacy, którym raz udało się nawet spalić Wilno. Każda ze stron umacniała terytorialne zdobycze, stawiając grody o konstrukcji drewniano-ziemnej, które przeciwnik starał się jak najszybciej spalić i zburzyć. Poza Kłajpedą, nie udało się krzyżakom postawić murowanego zamku. Pozostało po nim kilkadziesiąt metrów częściowo odkrytych fundamentów murów i baszt. O jego wielkości świadczy tylko plansza w muzeum zamkowym. Trudno je znaleźć – mieści się w bastionach po pruskiej twierdzy, też prawie zrównanej z ziemią.

Mała dziś Litwa prowadzi własną politykę historyczną i stara się ze swej przeszłości wyciągnąć dni chwały. Nie ma chyba miasta i wsi bez ulicy Witolda Wielkiego, stoi wiele jego pomników (nawet z napisem: „Witoldzie Wielki! Żywym będziesz, póki żyje chociaż jeden Litwin”) i świecka ta w końcu osoba ma nawet kaplicę z własnym posągiem w muzeum wojny, a jakże – imienia Witolda Wielkiego w Kownie.

Litwinom zabrakło środków na nakręcenie zapowiadanej superprodukcji o bitwie pod Żalgirio, czyli Grunwaldem. Obywatelom zaproponowano udział w „Maratonie podróży – Bitwa pod Grunwaldem”. Litewscy historycy wybrali 10 miejsc na Litwie, które może odwiedzić każdy maratończyk zarejestrowany na specjalnej internetowej stronie, przesyłając jako dowód pobytu swe zdjęcie na tle wskazanych obiektów. Będą za to nagrody. Z Grunwaldem i krzyżakami mają one tyle wspólnego, że w jakimś stopniu związane są z osobą księcia Witolda. Np. góra Birute w Połądze to miejsce urodzin jego matki, grodzisko w Starych Trokach – miejsce urodzin „przywódcy Bitwy pod Grunwaldem”, jak czytamy na stronie www litewskiego maratonu, zamek w Trokach – to ojcowizna i ulubiona rezydencja, w Birsztanach mamy grodzisko zwane Górą Witolda, w Kownie jego kościół itp.

Problemów z zakonną historią nie widać na Łotwie. W pałacu w Jelgawie, w krypcie kurlandzkich książąt, stoi skromna trumna ostatniego wielkiego mistrza inflanckiej gałęzi krzyżackiego zakonu. A w zakonnym zamku w Rydze, gdzie jest też muzeum, urzęduje prezydent Łotwy.

 

To już czternasty wakacyjny Półprzewodnik POLITYKI, a zarazem druga odsłona Markowych szlaków ułożonych przez Marka Henzlera. Tak jak w ubiegłym roku, proponujemy tematyczne ścieżki turystyczne, tym razem biegnące poza granice Polski. Wiele z nich wchodzi w skład europejskich szlaków kultury i ich wytyczanie jest finansowane z pieniędzy unijnych.

Polityka 27.2010 (2763) z dnia 03.07.2010; Półprzewodnik Polityki; s. 64
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną