samorząd
-
Archiwum Polityki
Kabaret Rzeszów przedstawia
W podkarpackim samorządzie objawiła się kadrowa wszechmoc trójcy koalicyjnej SLD-PSL-Samoobrona. Koalicja jest partnerska, więc decyzje o obsadzie stanowisk podejmowane są w duchu demokracji. W tym duchu ważne stanowiska w województwie objęli m.in.: syn posłanki, jej handlowy partner, kilka osób karanych za różne przestępstwa i inni towarzysze.
15.02.2003 -
Archiwum Polityki
W siedem dni dookoła Biblii
Wisła to górski kurort wczasowy, miasto Jerzego Pilcha i Adama Małysza oraz jedenastu zarejestrowanych wyznań i tyluż nieformalnych społeczności religijnych. Ciągle powstają nowe.
8.02.2003 -
Archiwum Polityki
Szczurek i jego drużyna
Gdynią rządzą ludzie wywodzący się z jednej drużyny harcerskiej i komitetu obywatelskiego Solidarności. Klika – mówią jedni. Zwarta ekipa – odpowiadają drudzy.
1.02.2003 -
Archiwum Polityki
Układ warszawski
Jeśli wierzyć opiniom wielu urzędników, warszawski Ratusz przypomina Rzym zdobywany przez barbarzyńców. Samorządowe życie toczyło się spokojnie w oczekiwaniu na Andrzeja Olechowskiego. Aż tu przyszedł kataklizm: Lech Kaczyński.
7.12.2002 -
Archiwum Polityki
Nadradny
Miasto Turek ma szczęście. W mieście Turek mieszka bowiem Lucjan Filipiak, który miejscową władzę popędza do roboty.
19.10.2002 -
Archiwum Polityki
Lanie radnych
19.10.2002 -
Archiwum Polityki
Atak i samoobrona
12.10.2002 -
Archiwum Polityki
Dialog na palu
Rządzenie nie może polegać na malowaniu krawężników, pomyślał pewnego dnia burmistrz Iławy Adam Żyliński i zaryzykował dialog ze społeczeństwem na temat prywatyzacji. Dobrzy ludzie ten dialog szczerze panu burmistrzowi odradzali przepowiadając, że może on oznaczać nadzianie się na pal.
13.07.2002 -
Archiwum Polityki
Radny może, radny bierze
Nie ma nieomal takiej kompromitacji, matactwa czy wręcz przestępstwa, które uniemożliwiałoby radnemu ponowne kandydowanie, a wyborcom odebrałoby chęć oddania na niego głosu. Właśnie układane są nowe listy kandydatów.
11.05.2002 -
Archiwum Polityki
Spalarnie pieniędzy
Profesor Lech Sitnik, specjalista budowy maszyn, od lat podróżuje po polskich gminach i ze zdumiewającą łatwością sprzedaje za grube pieniądze swoją bajeczną wprost receptę na pozbycie się tysięcy ton śmieci. Patent profesora do złudzenia przypomina pewne rozwiązanie zastosowane – z opłakanym rezultatem – we Włoszech i Niemczech.
23.03.2002