Za pośrednictwem telewizora można już kupić suszarkę do grzybów, aparat do odchudzania bez ćwiczeń, politurę samochodową oraz kawałek jaskini w Jerozolimie, w której urodził się Chrystus. W grudniu telesklepy zarabiają na następne pół roku działania.
Gust publiczności upadł tak nisko, że zagraża kulturze, oświadczył niedawno w wywiadzie jeden z dyrektorów Programu I TVP Radosław Piwowarski. Ale czy rzeczywiście widzom nie zależy na poziomie, czy też może telewizja nie potrafi dostarczyć spektakli, które miałyby znaczenie dla abonentów i były jednocześnie wartościowe? Tak czy inaczej, w odbiorze TV nastąpił kryzys.
Życie stało się telewizją, zaś telewizja stała się życiem. Musiało dojść do tego. Ten proces jakoby nieunikniony - ale czy na pewno? - jest tematem filmu "Truman Show".
W Polsce od września nadaje swój pakiet programów cyfrowych Wizja TV (kapitał amerykański). Teraz rusza jej konkurent - Polska Platforma Cyfrowa, której najważniejszymi udziałowcami są TVP, Canal+ i Polsat. Konkurencji mediów towarzyszy inna - polityczna.
Sezon piłkarski w tym roku rozpoczął się od wyrwania kasety z kamery Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego przez ekipę Canal Plus przed meczem stołecznej Polonii ze szczecińską Pogonią. A zakończy procesem przed szwajcarskim sądem między krakowską Wisłą i niemiecką agencją UFA, handlującą prawami do transmisji futbolowych.
Zdołaliśmy się już przyzwyczaić, że publiczna Dwójka w zabieganiu o widownię telewizyjną musi przegrywać z Polsatem. I oto okazało się, że nadawane tego lata dwójkowe "Pikniki" w Pułtusku i Gnieźnie były oglądane chętniej niż polsatowskie telezabawy, a koncert piosenek lwowskich skupił więcej widzów niż retransmisja występu Rolling Stonesów. Dwójka rozbiła swój autostereotyp, zaś frekwencyjny sukces jej programów każe raz jeszcze zapytać, kim właściwie jest dzisiejszy widz telewizji publicznej.
Angielski serial telewizyjny "Ja, Klaudiusz", wznowiony po przeszło 20 latach, jest jednym z najwybitniejszych osiągnięć w tym gatunku. Jego tematem jest degeneracja władzy autorytarnej, pokazana na przykładzie losu pierwszych cesarzy rzymskich.
Jak co roku otwarcie nowego sezonu telewizyjnego wiąże się z nadzieją, że może właśnie teraz telewidz polski, zwykle traktowany statystycznie, otrzyma coś, na co czekał od zawsze: godziwą rozrywkę, rzetelną informację i filmy o standardzie wyższym niż ten B-klasowy. Stacje komercyjne chcą utrzymać przynajmniej dotychczasowy stan posiadania, telewizja publiczna zapowiada kontynuację najlepszych swoich tradycji i ponoć wie już na pewno, jak skutecznie wygrywać z konkurencją. Jak wynika z głośno wyrażanych deklaracji, walka o uwagę telewidza będzie jeszcze ostrzejsza.
Telewizja Polska postanowiła przypomnieć znany serial brytyjski "Ja, Klaudiusz". Trzecia to bodaj emisja na przestrzeni około dwudziestu lat. I pierwsza okaleczona.
Zaostrza się bój o polityczną władzę nad telewizją publiczną. By mieć wpływ na decyzje personalne, AWS żąda dymisji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za uchybienia w przydzielaniu koncesji sieciom prywatnej TV. Największe straty mogą dotknąć TVN Mariusza Waltera, któremu - po wyroku NSA podważającym decyzje KRRiTV - zamierza się odebrać prawo do nadawania w centrum i na północy Polski. Niektórym marzy się, by na gruzach TVN zbudować telewizyjną replikę Radia Maryja. Chaos na rynku mediów - wywołany także polityką - sprawia, że tracą na tym wszyscy, poza jednym, Zygmuntem Solorzem, właścicielem Polsatu, który wyrasta na polskiego Sylvio Berlusconiego, magnata telewizyjnego. Gdy inni się biją, on wygrywa.