Lustracja królów i bohaterów polskich

Rysy na koronach
Speckomisja badająca życiorysy polskich królów i bohaterów narodowych musiałaby, niestety, ujawnić wiele ciemnych kart.
Książę Józef Poniatowski i Napoleon pod Lipskiem, obraz Januarego Suchodolskiego
January Suchodolski/Wikipedia

Książę Józef Poniatowski i Napoleon pod Lipskiem, obraz Januarego Suchodolskiego

Kazimierz Wielki – wielki nierządnik
Zenon Zyburtowicz/EAST NEWS

Kazimierz Wielki – wielki nierządnik

Jan Zamoyski – makiaweliczny gracz, który nie liczył się z nikim.
Anna Karlicka/EAST NEWS

Jan Zamoyski – makiaweliczny gracz, który nie liczył się z nikim.

Jerzy Ossoliński – genialny polityk oskarżony o zdradę.
Piotr Męcik/Forum

Jerzy Ossoliński – genialny polityk oskarżony o zdradę.

Jan Sobieski – w czasach potopu wierny poddany króla szwedzkiego.
BEW

Jan Sobieski – w czasach potopu wierny poddany króla szwedzkiego.

Józef Poniatowski – późniejszy bohater, długo postrzegany jako birbant i kochaś z zadatkiem na zdrajcę.
AN

Józef Poniatowski – późniejszy bohater, długo postrzegany jako birbant i kochaś z zadatkiem na zdrajcę.

W ewangelicznej przypowieści faryzeusze przyłapali kobietę na cudzołóstwie. Przyprowadzili ją do Jezusa, by ten ją osądził. Jak na faryzeuszy przystało, postępowali przebiegle, gdyż wydanie jakiegokolwiek wyroku, czy to śmierci, czy to ułaskawienia, naruszało prawo: albo starozakonne, albo rzymskie. „Na to Jezus pochyliwszy się rysował palcem po ziemi. Gdy nie przestawali Go pytać, wyprostował się i rzekł im: »Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem«. I znowu pochyliwszy się, rysował po ziemi” (J 8,8–11).

Trudno odnaleźć, także w dziejach polskich, wybitne postaci, które byłyby bez skazy. Bolesław Chrobry „z lisią chytrością złączył je [dzielnice polskie] potem w jedną całość (…) wypędziwszy macochę i braci oraz oślepiwszy swoich zaufanych Odylena i Przybywoja”, napisał kronikarz niemiecki biskup Thietmar. Kiedy książę ruski Jarosław odmówił Bolesławowi ręki swej siostry Przecławy, Chrobry zdobył Kijów, po czym Przecławę zniewolił „tylko raz jeden jak nałożnicę, aby pomszczona została w ten sposób zniewaga naszego rodu, Rusinom zaś ku obeldze i hańbie”. Gall Anonim ocenił, że Chrobry wyrzekł to „ze śmiechem a wcale dowcipnie”. O łupieniu przez Bolesława bogatych miast i grodów od Dniepru po Wełtawę i Łabę nie ma co pisać, bo to nieodłączna treść wojen. Nic dziwnego, że biskup Thietmar nazwał polskiego króla „starym wszetecznikiem”, bo przecież wszystko to działo się między chrześcijanami.

Speckomisja badająca przeszłość Kazimierza Wielkiego również ujawniłaby niejedno z jego młodości i wystawiła pod pręgierz opinii publicznej. Jako żonaty królewicz znalazł się na dworze węgierskim w Wyszehradzie, gdzie jego siostra Elżbieta była królową i żoną Karola Roberta Andegaweńczyka. Tam w oko Kazimierzowi wpadła dziewicza Klara Zach. Trawiony żądzą młodzian udał chorego, jego siostra sprowadziła ową dwórkę, co ozdrowiały natychmiast Kazimierz wykorzystał. „Ponieważ zaś Bóg brzydzi się zbrodnią nierządu, wszystko przybrało inny obrót, niż spodziewała się królowa Elżbieta. Dziewica bowiem Klara zgwałcona przez księcia Kazimierza i do syta wykorzystana, w tajemnicy mówi swemu ojcu Felicjanowi o swym zhańbieniu, prosząc, aby pomścił jej sromotną hańbę”, czytamy relację Jana Długosza.

Niektórzy historycy, jak Stanisław A. Sroka, sądzą co prawda, że jest to kolejna plotka przywołana przez Długosza. Ale inne przekazy, w tym XIV-wieczna relacja włoska i rymowana austriacka Henryka von Mügeln, pośrednio „Rocznik Traski”, a nawet dalsze życie Kazimierza, wskazują, że dramat ten istotnie miał miejsce. W odpowiedzi na czyn Kazimierza 17 kwietnia 1330 r. rozwścieczony ojciec Klary Felicjan Zach wtargnął na zamek z mieczem ukrytym pod płaszczem i zaczął ciąć królewską rodzinę. Niezbyt skutecznie, gdyż król Karol Robert otrzymał dość lekką ranę w rękę, zaś „królowa Elżbieta straciła palce u lewej ręki”, opisywał Długosz, m.in. na podstawie „Chronica Hungarorum impressa Buddae”. Afera ta zakończyła się kaźnią i tragedią całej familii Zachów, której resztki schroniły się w Polsce.

Życie seksualne Kazimierza było w ogóle tak bogate, że biskup Bodzanta upomniał króla, grożąc ekskomuniką. Chodziło też o spór o daniny z ziemi sandomierskiej. Biskup wysłał do króla z przestrogą wikariusza katedry krakowskiej Marcina Baryczkę. Dotknięty do żywego Kazimierz kazał kanonika utopić w lodowatej Wiśle z 13 na 14 grudnia 1349 r., przez co – jak pisał Długosz, nawiązując do kaźni św. Stanisława – „częściowo dorównał swym przodkom, częściowo ich przewyższył”. Potem jednak – jak podawał kronikarz – król nękany wyrzutami sumienia przyznał się do popełnionego czynu, gdyż w ramach ekspiacji ufundował kolegiatę w Wiślicy i w Sandomierzu, i liczne kościoły.

Do najwybitniejszych królowych polskich zalicza się także Bonę Sforzę. Wiadomo, sprowadziła włoszczyznę na polskie stoły i włoskie wzorce bardziej powściągliwego picia, zagospodarowała Mazowsze, zarządziła pomiarę włóczną na Litwie, reformując zarządzanie państwem. Jednak jej obsesyjne dążenie do celów i cechy osobiste dalekie były od ideału: krzyczała, wrzeszczała, rzucała się na podłogę, wymuszając decyzje na królu. Podejrzewano ją o otrucia, m.in. ostatnich książąt mazowieckich w 1524 i 1526 r., a syn Bony Zygmunt August na wszelki wypadek przychodził do matki w rękawiczkach.

Młody sekretarz królewski Jan Zamoyski rozpoczął karierę od uporządkowania bałaganu w archiwum królewskim, po czym najechał bogaty Knyszyn, ulubioną miejscowość ostatniego Jagiellona. „Najechał wielkim gwałtem w tysiącu koni, wybił, wygnał tego starostę, który to trzymał od nieboszczyka króla”, pisała królewna Anna Jagiellonka do siostry Zofii po śmierci Zygmunta Augusta w 1572 r. Potem król Henryk Walezy „dał Knyszyn Zamoyskiemu”, który nie przebierając w środkach, zaczął budować swą wielką potęgę.

Zamoyski występował początkowo jako trybun szlachty, by potem porzucić tę rolę na rzecz wielkiej kariery u boku Stefana Batorego. Podejrzewano, nie bez słuszności, że prowadził makiaweliczną grę o wzmocnienie władzy królewskiej, co kosztowało życie jego krewnego Samuela Zborowskiego. Nie liczył się z nikim, potrącał tych, którzy stawali mu na drodze, gdyż – jak mawiał – „przestronno lubił mieć za stołem i koło siebie”. Jednocześnie zbudował Zamość, powołał do życia Akademię Zamoyską, prowadził szczęśliwą politykę i zwyciężał jako wódz w wielu wojnach.

Władysław IV Waza był wielką nadzieją na wybitnego króla. Planował wyprawę przeciw Turcji, chciał zaangażować w nią Kozaków. Natrafił jednak na opór szlachty i dopiero wtedy przyznał się do swych grzechów. Gdy sejm nie uchwalił podatków na wojnę turecką, odparł „ufrasowany”: „»Niech to tak będzie, żem ja te kilkakroć sto tysięcy kurwom moim rozdał«. Bo się też w nich ten Pan kochał, lubo miał ciała na sobie [nad] potrzebę”, czyli był opasły, zapisał Bogusław Maskiewicz w „Pamiętniku”. Nie umniejsza to faktu, że Władysław IV pobił Moskwę pod Smoleńskiem, zawarł pokój ze Szwecją, a do Warszawy ściągali najlepsi muzycy, śpiewacy i autorzy z całej Europy, zwabieni hojnymi uposażeniami rozdawanymi przez rozrzutnego króla.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną